Logo Przewdonik Katolicki

Fałszywi przyjaciele

Bogna Białecka
Fot.

Pseudokomplementy, złośliwe żarty, przezwiska to przejawy ukrytej agresji. Jak nauczyć swoją córkę rozpoznawania, kto jej sprzyja, a kto chce ją zranić, jak ma dobierać przyjaciół?

Pseudokomplementy, złośliwe żarty, przezwiska – to przejawy ukrytej agresji. Jak nauczyć swoją córkę rozpoznawania, kto jej sprzyja, a kto chce ją zranić, jak ma dobierać przyjaciół?

 

12-letnia Milenka wróciła ze szkoły zachwycona. Otóż zaprzyjaźniła się z nią jedna z popularniejszych dziewcząt w klasie. Do tej pory Milenka była raczej ignorowana przez klasową „elitę”, a tu taka niespodzianka. Mama, z racji doświadczenia życiowego, raczej podejrzliwie nastawiona do nagłej zmiany, zapytała:  „Skąd wiesz, że to nie jest jakiś okrutny dowcip?”. Słysząc to, córka zaperzyła się: „Nie jest! Pamela wyraźnie mi powiedziała, że do tej pory mnie nie doceniała, a przecież jak na osobę z tak biednej rodziny to ubieram się naprawdę stylowo i elegancko i chce się ze mną zaprzyjaźnić!”. Mamie Mileny włączył się alarm – „jak na osobę... świetnie sobie radzisz” jest bowiem typowym pseudokomplementem, który z pozoru będąc pochwałą, rzeczywiście jest wyrazem pogardy. Cóż, w danym momencie podekscytowana „przyjaźnią” córka nie chciała nawet o tym rozmawiać, żarliwie broniąc koleżanki.

 

Naucz córkę rozpoznawania sygnałów ukrytej agresji

Jednym z problemów dziewczęcego znęcania się jest jego utajniony charakter. Są to rzeczy, które nie zostały powiedziane, niewysłane zaproszenia, niewyjaśnione wycofywanie się z wcześniejszych ustaleń itp. Niby nic się nie dzieje, lecz ofiara czuje się poniżona, pominięta, zraniona. Milenka doświadczyła tego już w pierwszym tygodniu przyjaźni. Pamela urządziła w sobotę przyjęcie dla najbliższych przyjaciółek. Gdy Milenka przybyła tam z plackiem, zastała zamknięte drzwi. W poniedziałek „okazało się”, że Pamela urządzała to przyjęcie nie u siebie w domu, gdzie mieszka z mamą, a u taty, gdzie bywa w weekendy: „Myślałam, że wiesz. Czekałyśmy na twój placek i przez ciebie musiałyśmy kupować ciastka ze sklepu”. 

Trudno rozmawiać z córką, gdy przeżywa silne emocje, czy to bólu, czy podekscytowania. Warto za to rozmawiać z nią o problemie ukrytego znęcania się w chwilach spokojnych. Wiedza to siła. Umiejętność rozpoznawania agresji relacyjnej pozwala na dłuższą metę unikać patologicznych „przyjaźni”. Najczęstsze formy dziewczęcego znęcania się obejmują pomijanie w zaproszeniach na imprezy, przyjęcia urodzinowe itp. Wiązać się to może z podawaniem niewłaściwej daty, godziny, miejsca i udawaniem, że „przecież wszyscy słyszeli wyraźnie, jak mówiłam, coś musiałaś pokręcić”. Czasem polega to na celowym rozmawianiu w obecności ofiary o przyjęciach i imprezach, na które nie jest zaproszona. Motyw celowego „zapominania” o koleżance jest jednym z częściej pojawiających się: „o, nie zauważyłam, że tu jesteś” albo: „och, zapomniałam ci zająć miejsca, a to jest zajęte dla kogoś innego”. Bardzo częstą formą znęcania się jest nadawanie obraźliwych przezwisk i wyrażanie zdziwienia, że ofiara się obraża: „Przecież wszyscy mamy przezwiska i nikt nie robi z tego sprawy”.  Podobnie popularne jest robienie złośliwych żartów (np. umieszczanie poniżających zdjęć czy komentarzy w internecie) i udawanie, że „to tylko żarty”. Jeśli ofiara protestuje przeciw złemu traktowaniu, zostaje szantażowana wycofaniem przyjaźni i oskarżana o „brak umiejętności śmiania się z samej siebie”. Do repertuaru można dodać jeszcze klasyczne plotki czy tworzenie za plecami koleżanki grupy o nazwie np. „wszyscy, którzy nienawidzą Moniki”. Warto rozmawiać z córką, że to nie są zachowania prawdziwego przyjaciela.

 

Naucz córkę właściwie wyrażać złość

W radzeniu sobie z takimi zachowaniami „przyjaciółek” przydatna jest umiejętność odpowiedniego wyrażania złości. Pamiętajmy, że złość jest naturalną reakcją na sytuację, gdy dotyka nas krzywda lub jesteśmy jej świadkami. Problem polega na tym, że (zwłaszcza dziewczynki) bombardujemy od wczesnych lat przekazem: „nie wolno się złościć”. Rezultatem jest właśnie opisana wyżej zamaskowana agresja.  Złości jako takiej nie da się uniknąć. Trzeba jednak nauczyć się ją odpowiednio wyrażać. Jest to trudne. Jak często słyszymy kogoś, kto mówi: „Hej, nie podoba mi się sposób, w jaki mnie traktujesz. Jestem zła na to, co powiedziałeś, i nie pozwolę traktować się dłużej w ten sposób”? Szczerze mówiąc, poza filmami, chyba nigdy tego nie słyszałam. Problem polega na tym, że z reguły sami musimy najpierw opanować zdrowy sposób wyrażania złości, gdyż dzieci uczą się, naśladując nasze zachowania. Jak można konstruktywnie wyrażać emocje? Najprościej – nazwać je, mówiąc np. „Jestem zła, że nie powiedziałaś mi gdzie odbywa się impreza, a teraz masz jeszcze do mnie pretensje, że się nie domyśliłam”.  Ważne, że za tym nie mogą iść agresywne czyny, a stwierdzenie: „nie pozwalam się traktować w ten sposób”.

 

Naucz córkę zmieniać lawę złości w skałę

Reakcją na ukrytą agresję lub otwarte znęcanie się jest złość. Złość prowokuje nas do agresji. Prosty przykład: gdy ktoś na nas krzyczy, mamy ochotę też na niego nakrzyczeć. Przykład bardziej skomplikowany: gdy ktoś rozpowiada plotki na nasz temat, mamy ochotę zrewanżować się, upubliczniając jakiś jego wstydliwy sekret. Zemsta, rewanż, reakcja agresją na agresję prowadzi wyłącznie do błędnego koła zemsty i eskalacji wzajemnie wyrządzanych krzywd. Dlatego właściwą reakcją na krzywdę jest przekucie lawy emocji w spokojną skałę zdecydowania. Dobrym sposobem jest przygotowanie zawczasu celnych, chłodzących ripost na często spotykane ataki. Agnieszka, którą koleżanki z klasy gnębią, mówiąc coś rażącego i obracając to w żart, przygotowała sobie ripostę: „Ha, ha, fajny żart. Powiedz mi, gdy dojdziesz do tej śmiesznej części”.

Ważne jest, żeby córka jednocześnie miała tzw. bezpieczne miejsce w domu, czyli by mogła otwarcie wypłakać się mamie, opowiedzieć o tym, jak bardzo jest zła na prześladowców, by została empatycznie wysłuchana i zrozumiana. Skała w konfrontacji z prześladowcami, wrażliwy kwiat w kontakcie z mamą. To właściwy sposób radzenia sobie.

 

omóż córce we właściwym doborze przyjaciół

Nie chodzi tu oczywiście o zaprzyjaźnianie córki na siłę z osobą, która podoba się rodzicom. Rozmawiajmy jednak o tym, co jest prawdziwą przyjaźnią. Dobry pomysł na ćwiczenie to narysowanie portretu prawdziwego przyjaciela. Na szarym papierze rysujemy kontur człowieka. Może być to np. odrysowany kontur ciała córki (dzięki temu możemy pomóc jej zastanowić się, czy sama jest dobrą przyjaciółką). Potem prosimy dziewczynkę, by wpisała w ten kontur cechy dobrego przyjaciela. Zwykle dzieci mają dobre intuicje na ten temat i rezultatem jest coś takiego:

Używa miłych słów; uprzejmy; dzieli się; mówi szczere komplementy; zawsze myśli o przyjaciołach; troszczy się o przyjaciół; wybacza; staje w obronie przyjaciół; pomaga, nawet gdy to jest niewygodne; współpracuje; rozumie przyjaciół; zwraca uwagę na uczucia przyjaciół; ma wspólne zainteresowania; nie pakuje przyjaciół w kłopoty; robi zabawne rzeczy, ale nie kosztem innych; jest szczery i prawdomówny.

Gdy dzieci sobie uświadomią, na czym polega prawdziwa przyjaźń, łatwiej jest im rozpoznać fałszywe manipulanctwo.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki