Logo Przewdonik Katolicki

Dokument - prawda czy fałsz?

Natalia Budzyńska
Fot.

Film dokumentalny pokazujący przynajmniej w założeniu świat takim, jaki jest, ma coraz większe grono miłośników. Podobne triumfy święci gatunek zwany mockumentary, czyli film tylko z pozoru dokumentalny. Pierwszy w Polsce przegląd mockumentów odbędzie się we Wrocławiu w ramach MFF T-Mobile Nowe Horyzonty.

Film dokumentalny pokazujący – przynajmniej w założeniu – świat takim, jaki jest, ma coraz większe grono miłośników. Podobne triumfy święci gatunek zwany „mockumentary”, czyli film tylko z pozoru dokumentalny. Pierwszy w Polsce przegląd „mockumentów” odbędzie się we Wrocławiu w ramach MFF T-Mobile Nowe Horyzonty.

 

Film dokumentalny przekracza dziś wszelkie granice gatunku. Niezależny i wolny duch artystyczny kina znalazł miejsce właśnie w dokumencie. Poszukiwania formalne, oryginalność wypowiedzi, odwaga reżyserów i ich wrażliwość pokazuje widzowi świat, jakiego nie ujrzy w filmie fabularnym. Dla współczesnego filmu dokumentalnego nie ma tematów, których nie wolno podejmować. Sposób, w jaki przedstawia swoją autorską wypowiedź reżyser, jest dowolny. Prowokuje pytania: czy to wciąż dokument? Czy tak wygląda świat? Czy w dokumencie jest miejsce na subiektywizm? Jednak żyjemy w świecie totalnej kreacji. Internet sprawił, że kreacja dotyczy każdego z nas, mamy możliwość udawać kogoś innego, żyjemy w iluzji, którą stwarzamy sami sobie. „Mockumenty” z jednej strony są odpowiedzią na współczesne poszukiwanie szczerości, z drugiej na kuszący świat kreacji. Przy okazji prowokują pytania na temat prawdziwości filmów dokumentalnych. 

 

Fabularny dokument

 Kiedyś wydawało się, że definicja filmu dokumentalnego jest prosta. Przede wszystkim, w odróżnieniu od filmu fabularnego, dokument powinien pokazywać prawdę, występują w nim realni bohaterowie, a nie aktorzy. Teoretycznie reżyser winien pokazać rzeczywistość obiektywnie, nie ingerować w nią w żaden sposób. Okazuje się, że to wcale nie takie proste, a być może, zupełnie nierealne. Już samo wkroczenie z kamerą w jakąkolwiek sytuację powoduje, że mamy do czynienia z kreacją. Krzysztof Kieślowski, który zanim pochłonęły go całkowicie filmy fabularne, był przede wszystkim świetnym dokumentalistą, napisał w swojej pracy magisterskiej, której tytuł brzmiał Film dokumentalny a rzeczywistość: „Film dokumentalny to film, który zajmuje się rzeczywistością istniejącą. Rzeczywistością, która nie została stworzona na potrzeby filmu. Ten film musi się do niej dostosować, nie może być odwrotnie”.

Zasada braku ingerencji w rzeczywistość to dylemat, który wciąż nie jest rozwiązany i pewnie nie będzie. Można powiedzieć, że coś, co wzbudzało emocje jeszcze kilkanaście lat temu, dziś jest przyjmowane zupełnie normalnie. Ewie Borzęckiej zarzucano manipulację przy filmie Arizona. Codziennie widziała bohaterów swojego filmu w pewnej sytuacji: stojących pod sklepem z butelką wina w ręku. Lecz, kiedy przyszła do nich z kamerą, ci ubrali się odświętnie: to obecność kamery zmieniła rzeczywistość. Reżyserka kazała im się więc przebrać, kupiła wino i ustawiła pod sklepem. „Muszę mieć pewność, że widz zobaczył wszystko to, co ja widziałam” – tłumaczyła. A co z filmami, które osiągnęły ogromny sukces i były wyświetlane w kinach na całym świecie: Super Size Me Morgana Spurlocka czy Fahrenheit 9.11 Michaela Moore’a? Można o nich powiedzieć wszystko, tylko nie to, że są obiektywne i nie manipulują rzeczywistością. To klasyczne inscenizacje. W Super Size Me reżyser postanawia przez miesiąc żywić się tylko w fast foodach. Inscenizuje sytuację, na którą nigdy w normalnym swoim życiu by się nie zdecydował. Robi to tylko na użytek filmu. Wspomnijmy jeszcze w tym miejscu o filmach, których gatunek w ogóle trudno jednoznacznie określić. Andrzej Krauze nakręcił film o poetach z pokolenia Kolumbów pt. Do potomnego, a Jacek Bławut jest autorem filmu Nienormalni o dzieciach specjalnej troski, którym kazał grać samych siebie. Oba filmy brały udział w konkursach filmów dokumentalnych na jednych festiwalach i w konkursach filmów fabularnych na innych. Jeszcze więcej w filmie dokumentalnym namieszał Walc z Baszkirem Ariego Folmana. Tutaj zostały przekroczone nienaruszalne dotąd granice formalne. Izraelski reżyser nakręcił dokument o pierwszej wojnie libańskiej, o autentycznych przeżyciach własnych i swoich kolegów żołnierzy, o wojennej traumie. Tyle tylko, że film jest… animowany.

 

Dokumentalna fabuła

Z mockumentami jest odwrotnie. Zdarzało się, że jako filmy opowiadające historie całkowicie zmyślone, tyle że nakręcone w formie dokumentu, były nominowane i nagradzane na festiwalach w kategoriach filmu dokumentalnego. Tak było dawno temu w przypadku Gier wojennych Petera Watkinsa z 1966 r. czy zaledwie dwa lata temu przy okazji nominowania do Oscara  Wyjścia przez sklep z pamiątkami Banksy’ego.

Mockument to – jak widać – nic nowego. Za pierwszy udawany dokument, prekursora mockumentu, można uznać słuchowisko radiowe Orsona Wellesa pt. Wojna światów, o inwazji Marsjan na Ziemię. Welles dokonał adaptacji w taki sposób, aby do złudzenia przypominała reportaż z  miejsca wydarzeń. Wybuchła autentyczna panika, albowiem słuchacze rzeczywiście uwierzyli, że nastąpiła inwazja Marsjan. Podczas 12. edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty będzie można zobaczyć najciekawsze filmy nakręcony w konwencji mockumentary w historii kina. Klasykiem gatunku są wspomniane Gry wojenne Petera Watkinsa z 1966 r. Ten wciąż szokujący film przedstawia alternatywny scenariusz zimnej wojny w formie dokumentalnej kroniki filmowej. Związek Radziecki odpala głowice nuklearne w stronę Wielkiej Brytanii. Koszmarne obrazy wojenne zderzone są z pełnymi optymizmu wypowiedziami polityków. Z powodu przerażającej wręcz wiarygodności film ten został wyemitowany dopiero kilkanaście lat po premierze! Także Orson Welles nakręcił mockument: bardzo rzadko pokazywane F jak fałszerstwo.  To skomplikowany „dokument” o dokumencie, prawdzie i fikcji, oryginałach i kopiach. Pytanie brzmi: co to jest prawda i kto o tym decyduje? Ten traktat o dokumencie może być uznawany za manifest mockumentalistów. Nie zabraknie słynnego i pełnego humoru amerykańskiego filmu Oto Spinal Tap Roba Reinera o fikcyjnym zespole metalowym. Fikcja przerosła rzeczywistość: zespół potem rzeczywiście powstał i wyjechał w trasę koncertową, z której nakręcono prawdziwy dokument. Z nowszych produkcji interesujący wydaje się być mockument Aleksieja Fedorczenko Pierwsi na Księżycu. Również nie pobawiony humoru film, opisujący losy pierwszego lotu załogowego w kosmos – jeszcze przed II wojną światową. Produkcja trwała trzy lata, wybudowano mierzącą 80 metrów rakietę kosmiczną, ekipa liczyła około tysiąca osób, a budżet wyniósł milion dolarów. Reżyser mówił, że ten film to nie głupkowaty żart z historii, dla niego to metafora marnotrawstwa potencjału ludzkiego w radzieckiej Rosji. Ciekawostką z kolei może okazać się obraz Incydent w Loch Ness Zaka Penna, a to z powodu głównego bohatera, jakim jest słynny reżyser Werner Herzog. Herzog wyrusza do Szkocji, aby nakręcić film o mitycznym potworze, a za nim podąża ekipa dokumentalistów. W rezultacie proces twórczy zamienia się w walkę europejskiego reżysera – artysty-wizjonera z hollywoodzkim producentem. Wspomnę jeszcze o mockumencie Petera Jacksona, który stworzył obraz opowiadający o fantastycznym znalezisku, które pokazuje zupełnie nową historię nowozelandzkiej kinematografii.

Czy mockumenty to tylko zabawa? Owszem, sporo w nich ironii, humoru, kpiny, złośliwości. Ostatnio coraz częściej konwencja filmu dokumentalnego wykorzystywana jest w rozrywkowych filmach fabularnych, komediach, horrorach, filmach science fiction. Mimo wcale nie tak krótkiej historii mockumenty są sprawą wciąż świeżą i dlatego coraz chętniej stosowaną przez reżyserów. Dzięki swojej ironicznej formule mogą mówić o ważnych sprawach i podejmować krytykę rzeczywistości, obnażają głupotę mechanizmów rządzących światem, mediami, popkulturą.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki