Logo Przewdonik Katolicki

Jak złodziej

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną odnalezione (2 P 3, 10).

Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną odnalezione (2 P 3, 10).

Czy jest kres upływu czasu, zamętu historii, zmienności wszechświata? Wiara chrześcijańska często podkreśla, że nie pogrążamy się w otchłani niebytu, lecz że „nowe niebo i nowa ziemia” wyjdą z rąk Stwórcy, a Chrystus ponownie przyjdzie na spotkanie z ludźmi w Paruzji, która po grecku oznacza „obecność–przybywanie”. Jednak już w pierwszych latach chrześcijaństwa pojawia się podejrzenie, że nie czeka nas żadna palingeneza czy radykalna przemiana, czy zmartwychwstanie. Niektórzy mistrzowie pytają ironicznie: „Gdzież jest obietnica Jego przyjścia?”. I dopowiadają sceptycznie: „Odkąd bowiem ojcowie zasnęli, wszystko jednakowo trwa od początku świata”.

Te krytyczne głosy, inspirowane tezami pewnych greckich myślicieli, głoszących niezmienność bytu, przytoczone są w Drugim Liście św. Piotra (3, 4), piśmie, którego autorem ma być „Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa”(1, 1), ale które jest prawdopodobnie owocem pracy jakiegoś chrześcijańskiego autora, chcącego ukryć się w cieniu księcia apostołów, chociaż żyje wiele lat później. Już św. Hieronim, między innymi, podkreślał radykalną „różnicę stylu” i języka tego  listu w stosunku do Pierwszego Listu św. Piotra. Przeciw „szydercom”, którzy negują ostateczny sens naszego bytu i bytowania, występuje jakiś chrześcijański kaznodzieja, który posługując się apokaliptycznym językiem, opisuje metę historii.

Chcąc ją przedstawić, ucieka się do profetyckiego wyrażenia „dzień Pański”, stosowanego przez proroka Amosa na określenie nieuchronnego momentu sądu Boga, który odsłania dobro i zło, sądzi i zbawia. Prorok mówi, że nadejście dnia Pańskiego będzie nieuniknione, tak: „jakby uciekał człowiek przed lwem, a trafił na niedźwiedzia; jakby skrył się w domu i oparł się ręką o ścianę, a ukąsił go wąż” (Am 5, 19). Drugi List św. Piotra dorzuca kolejny obraz, podkreślający nieprzewidywalność tego najważniejszego ostatniego wydarzenia. Zaczerpnął go z nauczania samego Chrystusa: „Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24, 43–44).

List przejmuje również wyrazistą scenerię literatury apokaliptycznej: płonące ciała niebieskie, rozpływające się w ogromnych temperaturach, zniknięcie nieba i ziemi i pojawienie się nowego stworzenia na popiołach starego świata. Te scenariusze nie mogą być oczywiście uznawane za teorie naukowe czy prognozy o charakterze kosmologicznym czy historycznym. Celem, który chce osiągnąć natchniony autor, jest odrzucenie koncepcji wiary jako jedynie „duchowej” czy prywatnej. W rzeczywistości pozwala nam ona żyć w czasie i przestrzeni i przynagla nas do nadawania znaczenia ziemskiej rzeczywistości i historycznym działaniom.

Globalny projekt Boga, dotyczący życia, ma wartość także dla naszego obecnego istnienia: „Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – jak niektórzy są przekonani, że Pan zwleka – ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich chce doprowadzić do nawrócenia” (3, 8–9). 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki