Logo Przewdonik Katolicki

Trochę o zaufaniu, trochę o solidarności...

Patryk A. Nachaczewski
Fot.

Można się pytać, czym ma się wyróżniać chrześcijaństwo we współczesnym świecie. Jedną z odpowiedzi jest zaproszenie Wspólnoty z Taizé do zaufania Bogu, człowiekowi i odnawiania więzi solidarności.

 
Przeżywane na przełomie grudnia i stycznia Europejskie Spotkanie Młodych w Berlinie kolejny raz zgromadziło tysiące młodych chrześcijan z różnych krajów. Wspólna modlitwa, słuchanie słowa Bożego, śpiew, posiłki, w końcu spoglądanie w przyszłość z nadzieją – to wszystko tworzyło czas tych kilku dni spędzanych przez młodzież w stolicy Niemiec. Nie brakowało również słów nauki i zachęty, które skierował do uczestników przeor Wspólnoty z Taizé, brat Alois. W tym roku rozważania oparte zostały na dwóch słowach kluczach: „zaufanie” i „solidarność”. Obie te wartości stanowią jedne z wielu cech komunii z Bogiem i między ludźmi, do budowania której zapraszają bracia z Taizé.
 
Bóg, który zaufał człowiekowi
Kiedy przed człowiekiem staje Bóg, możemy mówić o początku historii zaufania. Bóg daje się człowiekowi. Jest to akt ofiary i zawierzenia, który nie miałby miejsca, gdyby nie zaufanie Boga do człowieka. Początek dostrzegamy już w raju, kiedy Stwórca poddał Adamowi cały świat, wzywając go do roztropnego gospodarowania ziemią i wszystkimi stworzeniami. Historia zaufania to również spotkanie Boga z Abrahamem, potem spotkanie z Mojżeszem, a wraz z nimi spotkanie Boga z całym narodem izraelskim. Ostatecznie przez Jezusa Chrystusa Bóg spotyka każdego człowieka. Zaufanie to postawa Boga, który daje każdemu człowiekowi propozycję wzajemnej miłości. Pierwszy krok wykonał Bóg. Krok drugi to nasza odpowiedź na Jego zaproszenie. Tak rodzi się dialog Boga z człowiekiem. Słowo Boga i słowo człowieka.
Tłem dialogu Bóg-człowiek jest ludzkie doświadczenie. Łatwo mówi się o Bogu, który zaprasza do miłości, kiedy nie ma się na myśli życiowych doświadczeń konkretnego człowieka. A te bywają różne, nierzadko pełne wątpliwości, zranień, buntu czy zagubienia. Człowiek niesie bagaż swojej przeszłości. Nigdy jednak przeszłość nie determinuje bezwzględnie przyszłości człowieka. Gdyby tak było, wówczas nie moglibyśmy mówić o nawróceniu, o przemianie myślenia, o odrzuceniu grzechu i rozpoczęciu nowego życia. Zawiłości ludzkiego życia powodują, że to właśnie do Boga należy inicjatywa. To On pierwszy mówi do człowieka: „Chcę ci zaufać”. Ten pierwszy krok Boga sprawia, że w życiu człowieka może rozbłysnąć światło nadziei.
 
Pragnienie zaufania Bogu
Zaufanie Boga do człowieka jest początkiem, pierwszym słowem wspomnianego dialogu. Po nim (czasem długo, długo po nim) przychodzi czas na odpowiedź, czyli zaufanie Bogu. Decyzja człowieka, by zaufać Bogu to akt wiary, który powinien być aktem dojrzałego osobistego wyboru.
Brat Alois w jednym z berlińskich rozważań zauważył, że zaufanie do Boga związane jest z walką wewnętrzną. Można powiedzieć, że zaufanie to ryzyko. Wiara w Boga to skok w głębinę. Trzeba odrzucić wszelkie ludzkie zabezpieczenia i całkowicie powierzyć się Bogu. Oczywiście, brzmi to jak slogan, jeśli nie bierze się pod uwagę całej palety trudności. Wiedząc to, brat Alois zachęca do oczyszczenia źródeł zaufania. W każdym z nas tkwią takie źródła. Są one tak naprawdę darem od Boga. W sercu każdego człowieka rodzi się pragnienie Boga, które z czasem może zostać zagłuszone przez codzienne problemy. Dążenie do samowystarczalności, uleganie prądom mody czy zwyczajny egoizm mogą sprawić, że zaufanie Bogu będzie dla nas czymś absurdalnym.
Europejskie Spotkanie Młodych miało być czasem takiego oczyszczania się. Warto dać sobie samemu taki czas i miejsce na oczyszczanie źródeł zaufania, czyli powracanie do głębokiego pragnienia bycia z Bogiem, do pragnienia miłości bez końca.
Problem zaufania do Boga to także problem naszego obrazu Pana Boga. Jak zaufać Komuś, kto jest odległym Sędzią wymachującym kodeksem w postaci Dekalogu? Jak powierzyć się Bogu, który nie wysłuchał wszystkich moich modlitw? Takie obrazy budują szczelne mury niewiary i nieufności. A przecież takich fałszywych obrazów może być w naszym życiu o wiele więcej. Oczyszczanie źródeł zaufania to także odnawianie naszego obrazu Boga. Jak to zrobić? Tylko przez czytanie słowa Bożego. Biblia, a zwłaszcza Ewangelia, jest właśnie po to, abyśmy odkrywali prawdziwego Boga. Brat Alois pisze: „Cała Biblia przygotowuje nas do tego, abyśmy zaufali, że Bóg (...) wkracza w naszą ludzką rzeczywistość i mówi do nas przystępnym językiem”.
 
Zaufanie rodzące solidarność
Duch, który gromadzi młodych z całego świata podczas spotkań przygotowywanych przez braci z Taizé, pokazuje, że zaufanie do Boga daje początek zaufaniu do drugiego człowieka. Nie da się ufać Bogu, a zamykać się na ludzi, którzy nas otaczają. Osobisty wybór drogi Chrystusa łączy się z misją budowania wspólnoty – komunii w Chrystusie. Także tutaj możemy mówić o swoistym ryzyku zaufania.
Podczas Europejskich Spotkań Młodych widać, jak między uczestnikami powoli budują się więzi zaufania. Jest to obecne zwłaszcza w małych grupach gromadzących się w parafiach, gdzie nocują uczestnicy. Wspólne spotkania, modlitwa w kościele czy na sali, a potem posiłek i modlitwy na targach dają okazje to budowania jedności pośród różnorodności wyznania czy kraju pochodzenia. Wszystkich łączy Chrystus. Na kilka dni znikają uprzedzenia i stereotypy. Jest to oczywiście również wezwanie do budowania więzi zaufania także później, w swoich ojczyznach.
Człowiek potrzebuje wspólnoty. Życie w izolacji jest wbrew ludzkiej naturze. Tylko zaufanie sprawia, że nie boimy się drugiego człowieka. Próbujemy dostrzec w nim najpierw to, co dobre, co pochodzi od Boga. Tak rodzi się braterstwo. Jako chrześcijanie nie jesteśmy dla siebie obcy. Przeciwnie: dzięki wierze stajemy się Bożą rodziną, stajemy się wspólnotą, w której mieszka Chrystus.
Zaufanie staje się zalążkiem solidarności. My, Polacy, znamy to słowo doskonale, jednak wciąż na nowo powinniśmy pytać siebie, czy wobec drugich jesteśmy solidarni. Ile w naszym życiu jest jeszcze obojętności na potrzeby i słabości drugiego człowieka? Przez Jezusa Bóg solidaryzuje się z każdym stworzeniem. Przypomina nam o tym Boże Narodzenie. Przyjście Syna Bożego na świat i przyjęcie naszej natury to akt prawdziwej solidarności Boga. Jezus, jak mówi brat Alois, pozostawił nam wszystkim odnowione więzi solidarności, które ogarniają całą ludzkość. Jest to dziedzictwo, które zostało nam dane. Dziedzictwo, które wraz z zaufaniem jest zadaniem na kolejne dziesięciolecia chrześcijaństwa w świecie.
 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki