Walczymy o najwyższą stawkę

Kiedy atakują, trzeba się bronić. Jednak ci najbardziej bezbronni, którzy żyją jeszcze pod sercami swoich matek, sami nic nie mogą zrobić. Mamy więc obowiązek wystąpić w ich imieniu.
Czyta się kilka minut

„Mój brzuch – moja sprawa!”. „Masz prawo do aborcji!”. „Płód to przecież tylko zlepek komórek”. Takimi hasłami jesteśmy dziś bombardowani z wielu stron. Jaki jest efekt tej zabójczej demagogii? Coraz więcej osób zaczyna wierzyć, że aborcja to po prostu zwykły zabieg. Tylko trochę bardziej skomplikowany niż na przykład usunięcie zęba.

Dlatego obrona życia ludzkiego już od chwili poczęcia to w dzisiejszych czasach wcale niełatwe zadanie. A spoczywa ono na nas wszystkich: ojcach i matkach, duchownych i świeckich, politykach i młodych ludziach. Dobrze więc, że bronić życia można na różnych polach. Warto też zdawać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w tym osamotnieni.

Stanąć w obronie życia

Wielu obrońców życia nosi charakterystyczny znaczek maleńkich stópek przypięty na piersiach. To jeden z najbardziej przemawiających argumentów przeciwko aborcji. Naturalnej wielkości stópki 10-tygodniowego dziecka w łonie matki uratowały zresztą niejedno życie. Ale obrońcy życia to także ci, którzy podejmują Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, modląc się przez dziewięć miesięcy w intencji ocalenia nienarodzonego jeszcze człowieka, znanego Bogu, a zagrożonego zagładą. W wielu polskich diecezjach decyduje się na nią kilka tysięcy osób, rozpoczynając ją najczęściej 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Maryi, kiedy to, za sprawą Ducha Świętego, poczęła Ona Jezusa.

Stanąć w obronie życia można było również, podpisując obywatelski projekt ustawy chroniącej życie ludzkie od poczęcia. Uczyniło to w ubiegłym roku ponad 600 tys. Polaków. Podejmowane są również bardziej spektakularne działania, takie jak organizacja odwiedzającej kolejne miasta naszego kraju wystawy „Wybierz życie” ukazującej prawdę o aborcji czy cotygodniowych pikiet przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie, gdzie zabija się nienarodzone dzieci z zespołem Downa. Obie te inicjatywy to dzieło Fundacji Pro – Prawo do Życia.

Maszerują dla nienarodzonych

Przykładem jednych z najbardziej skutecznych działań pro-life są Marsze dla Życia. Ich organizację w naszym kraju zapoczątkowało ogłoszenie przez Episkopat 25 marca jako Dnia Świętości Życia. Obecnie odbywają się one w kilkunastu dużych miastach Polski. W minionym roku łącznie uczestniczyło w nich ponad 70 tys. osób. – Tysiące osób na Marszu dla Życia to tysiące osób rozumiejących i przyjmujących postawę za życiem – zauważa ks. Tomasz Kancelarczyk ze Szczecina, jeden z inicjatorów tej formy propagowania obrony życia w naszym kraju. – Marsze bez wątpienia mają silne oddziaływanie na zmianę postaw i zachowań uczestników. Pobudzają one ich aktywność, ale równocześnie integrują środowiska, które utożsamiają się z ideą Marszów dla Życia i ich przesłaniem – dopowiada Joanna Szałata z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Szczecinie, organizatorka marszów. – Liczny udział w tych manifestacjach utwierdza ich uczestników w przekonaniu, że nie są sami. Widzą bowiem, że ludzi podobnie myślących jest wielu i że razem stanowią większą siłę oraz mogą zdziałać więcej – tłumaczy, dodając, że uczestnicy Marszów dla Życia to świadkowie, którzy niewątpliwie stanowią iskrę dla innych.

Głęboki przekaz

Szczecińskie Marsze dla Życia należą do największych w Polsce. Co ważne, ich organizatorzy mają również świadomość, że ta forma demonstracji powinna być przekonywująca nie tylko poprzez swoją wielkość, ale także wymowę zawartą w symbolice, formie i całym zewnętrznym wizerunku. W imponujących szczecińskich marszach obecne są więc flagi w większości wykonane własnoręcznie przez młodszych i starszych oraz różnorodne transparenty. Każdego roku młodzież szkolna przepisuje też na kilkuset metrowych pasach materiału kolejne dokumenty Kościoła dotyczące tematyki życia ludzkiego, poznając przy tym ich treść. Są one potem niesione w czasie marszów. Zaczęło się pięć lat temu od encykliki Jana Pawła II Evangelium vitae. Obecnie przepisywana jest encyklika Humane vitae, która zostanie zaprezentowana 22 kwietnia na najbliższym, X już Szczecińskim Marszu dla Życia, a następnie podczas marszu organizowanego w Rzymie.

Armia Życia

Na samych Marszach dla Życia ich organizatorzy jednak nie poprzestają. − Wymiar społeczny marszów jest wypadkową dwóch innych wymiarów: duchowego i formacyjnego. To one, chociaż są mniej widoczne, decydują o sukcesie nie tylko marszów, ale całego Ruchu Obrony Życia Człowieka – wyjaśnia ks. Kancelarczyk. W wielu polskich miastach uczestnicy marszów zachęcani są więc do gromadzenia się każdego 25. dnia miesiąca na wspólnej modlitwie. – W Szczecinie te Msze gromadzą coraz liczniejszą grupę osób gotowych do poświęcenia i ofiary dla obrony życia najsłabszych. To konkretne budowanie grona osób, takiej modlitewnej Armii Życia, podejmujących systematyczne, duchowe wyzwanie, aby przeciwstawić się cywilizacji śmierci – zapewnia duszpasterz. Twórcy szczecińskich marszów zachęcając do współpracy tych, którzy chcą bronić życia, powołali też do istnienia wirtualną wspólnotę Bractwo Małych Stópek. Należy do niej prawie 3 tys. osób, które popierają inicjatywy pro-life i reagują na obecne w internecie liczne głosy zwolenników aborcji, zamieszczając wpisy na forach czy komentarze pod artykułami atakującymi życie. – Przedstawiając argumenty za życiem, odkłamują język aborcyjnej nowomowy, a ich skuteczność wynika z dużej liczby osób aktywnie działających w Bractwie – podkreśla ks. Tomasz Kancelarczyk, jego twórca.

Walka wciąż trwa

Potrzeba kolejnych tego typu inicjatyw, bowiem, jak zauważa senator Walerian Piotrowski, nestor polskich obrońców życia, „ta walka nie jest jeszcze zakończona”. − Myślę, że przed nami, a szczególnie przed młodym pokoleniem, jest jeszcze dużo pracy na tym polu. Wciąż też potrzeba nowych osób oddanych sprawie zapewnienia dzieciom nienarodzonym pełnej ochrony życia − tłumaczy Piotrowski. Na szczęście młodzi ludzie, co widać podczas różnego rodzaju akcji, są bardzo aktywni w dziedzinie obrony życia. – To bardzo pozytywny objaw wymiany pokoleniowej, która się dokonuje – zauważa dr Szymon Grzelak, psycholog pracujący z młodzieżą. Według niego trzeba jednak spełnić kilka warunków, aby pozyskać młodych ludzi dla tej sprawy. – Z pewnością włączą się oni szerzej w działania, jeśli będą mogli być dumni z jakości i profesjonalizmu metod stosowanych przez obrońców życia. Ważne jest też, aby widzieli, że ludzie z tego środowiska mają porywającą wizję przełożoną na odważne cele długofalowe i realne cele krótkoterminowe – stwierdza psycholog.

Rozterki lekarzy

Trzeba też zauważyć, z czego często nie zdajemy sobie sprawy, że przed problemem aborcji na co dzień staje także środowisko lekarzy położników i ginekologów. – Obecnie w przebiegu tych specjalizacji nie ma obowiązkowej nauki procedury aborcji. Jednak praktyka jest całkiem inna. Młodzi lekarze bywają przymuszani, by przerywać ciążę farmakologicznie lub zabiegowo – zwraca uwagę dr Ewa Maria Prokop, prezes Fundacji MaterCare Polska zrzeszającej i wspierającej katolickich ginekologów położników w ich działaniach w służbie życiu. – Jeżeli lekarz odmawia wykonania aborcji w przypadku, kiedy prawo ją dopuszcza, ma obowiązek wskazania lekarza lub instytucji, która ten zabieg przeprowadzi. Naraża to lekarza na faktyczny udział w przeprowadzeniu aborcji – dodaje dr Prokop, wyjaśniając, że dlatego wielu młodych, opowiadających się za poszanowaniem życia od momentu poczęcia lekarzy, rezygnuje z wyboru specjalizacji w dziedzinie ginekologii i położnictwa. – Niedługo więc możemy stanąć w obliczu smutnego faktu braku lekarzy położników-ginekologów opowiadających się za życiem. Przecież nikt z nas nie chce budzić się codziennie z myślą, że działa sprzecznie z własnym sumieniem – ostrzega prezes MaterCare Polska.

Nie możemy być nieskuteczni

Tworząc strategię obrony życia ludzkiego, nie można też pominąć aspektu dotyczącego środków finansowych, a raczej ich braku. – Trzeba jasno powiedzieć, że są one tam, gdzie jest śmierć. Tak jest również w przypadku aborcji, wokół której rozwija się przynoszący ogromne zyski przemysł – zauważa ks. Tomasz Kancelarczyk, działacz na rzecz życia. Tym bardziej nie możemy więc pozwolić sobie na nieskuteczność naszych działań. Stawka jest bowiem najwyższa – życie człowieka. Jedynie mądre i konsekwentne budowanie strategii jego obrony daje szanse na zwycięstwo.


W artykule wykorzystano m.in. fragmenty wystąpień wygłoszonych podczas sympozjum „Jak skutecznie bronić życia we współczesnej Polsce” zorganizowanego w Warszawie pod koniec ub.r. przez Polską Federację Ruchów Obrony Życia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2012