Z objęć show-biznesu w ramiona Boga

Ania, lat 29, urodzona w postkomunistycznej Warszawie. Pamięta rodziców, którzy stali w kolejkach i kupowali na kartki. Pamięta też narkotyki, próbę samobójczą i to, że była sławną modelką. Dziś karmi kury w Medjugorje.
Czyta się kilka minut

Ania, lat 29, urodzona w postkomunistycznej Warszawie. Pamięta rodziców, którzy stali w kolejkach i kupowali na kartki. Pamięta też narkotyki, próbę samobójczą i to, że była sławną modelką. Dziś karmi kury w Medjugorje.

15 marca kapitularz krakowskich dominikanów pękał w szwach. Duszpasterstwo Akademickie Beczka zorganizowało spotkanie z Anną Golędzinowską, autorką książki Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki. Polka, która jako nastolatka przeżyła wszystko to co najgorsze: życie na dworcu, narkotyki, gwałt… Wyjechała do Włoch z nadzieją na karierę modelki. Do upragnionego Mediolanu nie dotarła – sprzedano ją do nocnego klubu i zmuszano do prostytucji. Uciekła z pomocą jednego ze swoich klientów. I rozpoczęła bajkowe życie we Włoszech. Kariera aktorki, modelki, prezenterki telewizyjnej. Ogromne pieniądze, wielki show-biznes i high life. Była dziewczyną siostrzeńca premiera Berlusconiego i jednego z włoskich książąt. Do czasu… Teraz jeździ po świecie i daje świadectwo.

Trudne dzieciństwo

Żyłam w biednej rodzinie, ale byłam szczęśliwa. Mój tata był alkoholikiem, ale dobrym człowiekiem. Po prostu topił swoje niezrealizowane marzenia w butelce. Kiedyś poślizgnął się na schodach i zmarł. Mama nie chciała, żebyśmy ja i siostra wychowywały się tylko z nią, więc przyprowadzała do domu różnych panów. Jeden z nich się do mnie dobierał.

Zaczęłam uciekać ze szkoły, kraść, upijać się i ćpać. Pierwszego buziaka dałam, gdy miałam 13 lat. Chłopak, którego pocałowałam, zabił swoją następną dziewczynę. Zabił ją przed dyskoteką i wrzucił do kosza na śmieci. To mogłam być ja.

Próbowałam popełnić samobójstwo. Połknęłam wszystkie proszki, jakie znalazłam w domu babci. Chciałam się zabić, żeby im pokazać, jak bardzo chciałam żyć.

Ze szpitala uciekłam w piżamie i ukrywałam się do 16. roku życia. Wtedy poznałam ludzi, którzy obiecali mi Mediolan i karierę modelki. Nie miałam nic do stracenia, wyjechałam.

Dramaty „wielkiego świata”

Ale trafiłam do Turynu. Tam zabrano mi dokumenty i zamknięto w garażu. Musiałam być prostytutką. Nie znałam ani włoskiego, ani angielskiego. Pewnego dnia spotkałam chłopaka, którego już nigdy więcej nie zobaczyłam. Mówię o nim „mój Anioł Stróż”. To on pomógł mi uciec.

Nie chciałam wrócić do Polski jako przegrana. Trafiłam do Mediolanu. Zobaczyłam kolorowy świat, o jakim wielu marzy: bogatych ludzi i luksusowe ferrari. Weekendy spędzałam z chłopakiem w Saint Tropez. Ale nie byłam szczęśliwa. „Ania, ja mogę dać ci wszystko – mówił mój bogaty chłopak – ale nie mogę dać ci miłości”. Tylko że ja już miałam wszystko i jedynie miłości mi brakowało.

Zerwałam z nim i wpadłam w depresję. Brałam kokainę. Kiedy budziłam się rano, między deskami w podłodze szukałam resztek narkotyku. Pewnego dnia, osiem lat temu zobaczyłam obok mojego łóżka starego człowieka z brodą. Wyglądał tak, jakby chciał mnie zapytać: „Co ty robisz ze swoim życiem?”. Po jakimś czasie dostałam od kogoś książkę z wizerunkiem św. o. Pio. I rozpoznałam go. To on stał wtedy przy moim łóżku. Rzuciłam chłopaka i pracę modelki, mimo że wcześniej, gdybym miała broń, strzelałabym do wszystkich księży i zakonnic.

Życie prawdziwe

Poznałam wydawcę, który chciał, żebym napisała książkę o sobie. Powiedział, że chętnie ją wyda, ale muszę pojechać z nim do Medjugorje.

Wchodziliśmy na górę z Drogą Krzyżową. Wstyd się przyznać, ale jeszcze dwa lata temu nie wiedziałam, co to jest Droga Krzyżowa. Już przy trzeciej stacji byłam zmęczona, bo nie przywykłam do wysiłku – w Mediolanie miałam panią do sprzątania. Postanowiłam jednak wejść na szczyt. Tam moje serce ze skały rozpadło się na tysiąc kawałków.

Wróciłam do Mediolanu i przez cztery dni nie wychodziłam z łóżka. Miałam numery telefonów do dwóch tysięcy osób, ale nie było z kim porozmawiać. Miałam sztuczne włosy, sztuczne paznokcie, całe moje życie było sztuczne i fałszywe.

Znów pojechałam do Medjugorje i zamieszkałam z siostrami zakonnymi. Po 10 dniach zdecydowałam. Zostawiłam włoskie jachty, pieniądze, przyjęcia. W Medjugorje jem to, co przyniosą pielgrzymi, modlę się, obieram ziemniaki i karmię kury. Teraz moim jedynym narkotykiem jest modlitwa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2012