Była niedziela. Siedzieliśmy przy kuchennym stole. Za oknem w oddali widniał Ararat. Chociaż był sierpień, śnieg na szczycie błyszczał w słońcu. – Spójrz, nasza święta góra. Ten śnieg nigdy nie topnieje – usłyszałem pierwszego dnia pobytu w stolicy Armenii.
Ta góra to dla Ormian świętość. Jej wizerunek umieścili nawet w swoim herbie. To chyba jedyny kraj na świecie, który ma w herbie krajobraz znajdujący się poza swoimi granicami. Ararat do dziś stanowi sporną kwestię między Armenią a Turcją. – Wyobraź sobie – mówił gospodarz, u którego się zatrzymałem – że Turcy mają nam za złe nawet to, że nasz Ararat znalazł się w naszym herbie. Protestowali. A my pytamy, z jakiej racji oni mają w herbie księżyc.
Łowcy sensacji
Na wysokości 700 m n.p.m. jest ponad dwieście rodzajów gleby. Tu, w ciągu trzystu słonecznych dni w roku, pielęgnuje się szlachetne rodzime szczepy winne. Nic zatem dziwnego, że podczas wykopalisk u podnóża góry Ararat znaleziono najstarsze na świecie nasiona winorośli. Pamiętamy też z Księgi Rodzaju, że gdy opadły wody potopu, Noe zasadził winnicę. Gdy potem napił się wina, odurzył się nim i nagi leżał w swoim namiocie.
Nie dziwi zatem i to, że od stuleci archeolodzy i naukowcy właśnie na tym terenie poszukują pozostałości arki Noego. Już w XIX w. wielu zapalonych archeologów przeznaczyło fortuny na odnalezienie dowodów, które mogłyby świadczyć o prawdziwości biblijnego zapisu na temat potopu. A pragnienie odkrycia biblijnego statku stało się równie intrygujące, jak odnalezienie Arki Przymierza czy świętego Graala.
Pełne teksty artykułów "Przewodnika Katolickiego" w Internecie ukazują się po 10 dniach od daty wydania drukiem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









