O chlebie!

Dawno, dawno temu ktoś zadał dzieciom w szkole zadanie samodzielnego zrobienia różańca. Były różańce z jarzębiny, z kasztanów, z plasteliny. Za najładniejszy został uznany ten, który ktoś zrobił z chleba. Zwycięzca się cieszył, ale reszta patrzyła na siebie niepewnie. Bo jakże to: kręcić kulki z chleba? Przecież tak nie wolno. Chleb nie jest do zabawy.
Czyta się kilka minut

Kiedyś był podstawą, dziś jest dodatkiem, do którego jedzenia dietetycy raczej zniechęcają. Nie to jednak jest problemem. Gorzej, że przestaliśmy szanować chleb. Już chyba nikt by się nie gorszył ukręconymi z chleba kulkami. Mało kto podnosi z ziemi porzucone przez dzieci kanapki. W epoce sklepowych maszyn, krojących chleb w dziesięć sekund, nie robi się już na chlebie znaku krzyża przed krojeniem. Dostępność sprawiła, że niegdyś tak cenny chleb, stracił swoją wartość. Post jest dobrym czasem, żeby przypomnieć sobie o prostych smakach i na nowo odkryć ich sens.

Stworzenie

Według ludowych opowieści Bóg stworzył człowieka nie z prochu ziemi, ale właśnie z chleba. Przynajmniej niektórych ludzi: w białoruskich i ukraińskich legendach twierdzono, że z chleba jest polska szlachta, a miejscowa ludność chłopska ze zwyczajnej gliny. Inni twierdzili, że z gliny powstał mężczyzna, za to kobieta – z chleba.

Początek

Nie wiadomo, kto i kiedy zaczął wypiekać chleb. Wiadomo za to, że już Egipcjanie stosowali do wypieku chleba drożdże piwne, co uwiecznili na rysunkach w swoich grobowcach. Od Egipcjan wypieku chleba uczyli się Hebrajczycy, od nich Persowie, potem Grecy, którzy opanowali tę sztukę tak, że potrafili wypiekać ponad 70 gatunków chleba, do spulchniania używając nie tylko drożdży, ale również sody ze spalonych roślin czy kwasku winnego. Do pieczywa dodawano wówczas zioła, miód albo palone migdały. Chleb był wówczas podstawą wyżywienia rodziny, dlatego nawet kiedy ludziom odbierano ich majątek w zastaw za długi, nigdy nikomu nie wolno było odebrać żaren do mielenia mąki na chleb.

Pieczenie

Z chlebem zawsze związanych było wiele obrzędów i zwyczajów, które świadczą o tym, jak wielkim szacunkiem się cieszył. Ludy serbołużyckie wierzyły nawet, że chleb ma związek z istnieniem świata, który istnieć będzie tak długo, jak długo ludzie będą obdarowywać się chlebem. We Włoszech, kiedy ciasto zaczynało opadać, całowano je, żeby jednak wyrosło. W Polsce, wkładając chleb do pieca, żegnało się go krzyżem. Wcześniej znak krzyża kreślono nad rozczynem ciasta i przy rozpalaniu ognia, a podczas wkładania bochnów do pieca, odmawiano „Pozdrowienie Anielskie”. Kiedy już chleb był upieczony, znak krzyża rysowano nożem na spodniej stronie bochnów, w ten sposób dopiero kończąc proces wypieku i sprawiając, że chleb stawał się gotowy do spożycia.

Grzech

Wypieczony już chleb również był przedmiotem wielkiego szacunku. O szacunek ten dbano w przekonaniu, że marnowanie chleba wpływa na wielkość kolejnego urodzaju. Nie wolno więc było chleba upuścić ani po nim deptać, co byłoby wielkim przestępstwem moralnym. Chleb, który przez przypadek upadł na ziemię, należało ucałować i zjeść. Nawet przesuwać czy przenosić chleba nie wolno było niedbale, żeby czasem jakaś okruszyna nie spadła na ziemię. Chleb mógł dotknąć ziemi tylko wtedy, gdy rozsypywano go zwierzętom albo domowym ptakom. Za grzech uważano nawet dotykanie chleba nieumytymi rękoma, bawienie się nim, bębnienie po nim palcami czy lepienie z niego figurek albo kulek: traktowano to jako znęcanie się nad chlebem.

Domy

Kiedy rozpoczynano budowanie nowego domu, w węgłach układano bochenki chleba. Kiedy ludzie wprowadzali się do nowych pomieszczeń, pierwszą wnoszoną tam rzeczą również był chleb. Tylko na Ukrainie przed chlebem umieszczano najpierw święte obrazy i stół z obrusem, na którym chleb miał leżeć. Obyczaj przenoszenia przy przeprowadzce najpierw chleba, żywy był również w społecznościach żydowskich.

Kiedy wybuchał pożar, najpierw wynoszono z ognia chleb, potem dopiero całą resztę. A kiedy życie toczyło się spokojnie, chleb każdego dnia leżał w najważniejszym miejscu izby, na stole, przykryty białym obrusem, w każdej chwili gotów służyć domownikom i podróżnym. Chlebem należało witać gości, od podróżnych nie żądając za chleb zapłaty. Podróżny zaś nie powinien chleba, dawanego ze szczerego serca, odmawiać. Dopiero kiedy ludzie szli spać, chleb zabierano ze stołu i kładziono go na specjalnie dla niego przygotowanej półce, często tuż pod świętymi obrazami.

Narodziny

Z chlebem wiązały się najważniejsze wydarzenia w życiu ludzi: narodziny, śluby i pogrzeby. Chlebem obdarowywano młodą matkę po urodzeniu dziecka i samo dziecko podczas chrztu. Chleb wysyłano tej, którą chciano mieć za matkę chrzestną niemowlęcia – jeśli go przyjmowała, dawała znak, że zgadza się przyjąć również obowiązki wobec dziecka. Chleb zanoszono również w darze akuszerce, przyjmującej poród – w ten sposób chleb był w centrum całego obrzędu powitania dziecka na świecie.

Ślub

W obrzędach zawierania małżeństwa chleb był potrzebny na wszystkich etapach. Już przy swatach, kiedy przyszły pan młody przychodził po raz pierwszy do domu dziewczyny, przynosił kawałek specjalnie wypieczonego chleba i podczas wizyty próbował ukradkiem wymienić się nim z dziewczyną. Jeśli się udało – oznaczało to, że dziewczyna jest mu przychylna. Jeśli do wymiany chleba się nie kwapiła, przyszły mąż raczej jej się nie podobał, co w tamtych czasach nie wpływało jednak na samą decyzję o zawarciu małżeństwa.

Podczas obrzędu zaręczyn na stole układano dwa chleby, jeden na drugim. Okrywano je białą chustą, na której młodzi kładli dłonie wiązane przez starostę, który wypowiadał swoje błogosławieństwo, powtarzane później przez rodziców i innych obecnych podczas uroczystości. Chleb uświęcał i zatwierdzał zawarcie narzeczeńskiej umowy, a następnie był dzielony między wszystkich gości.

Na same uroczystości weselne pieczono chleb specjalny, ogromny i bogato zdobiony, nazywany kołaczem albo korowajem. Prawo do korowaja mieli tylko ci, którzy w związek małżeński wstępowali po raz pierwszy: wdowy i wdowcy nie mieli do niego prawa. Opuszczający dom narzeczeni żegnali się z chlebem i przyjmowali błogosławieństwo rodziców, udzielane również za pomocą chleba. Na niektórych terenach niewielki kawałek chleba panna młoda zabierała również ze sobą, ukryty za pazuchą, żeby w przyszłym życiu nigdy jej chleba nie zabrakło. Pszenne kołacze z cienką warstwą sera na wierzchu otrzymywali w dniu ślubu od swatki proboszcz i wikariusz w kościele, w którym młodzi się pobierali. Sami młodzi przed kościołem wymieniali się chlebem: on jej dawał chleba z solą, a ona jemu – z cukrem. Później, już po kościelnych uroczystościach, rodziny witały młodych w domu chlebem i solą, i w zasadzie tylko ten obyczaj przetrwał do czasów dzisiejszych. Może jeszcze zwyczaj pieczenia korowaja może nam coś przypominać. Wielki korowaj dzielono uroczyście między wszystkich gości pod koniec weselnych uroczystości: być może dzisiejsze zwyczaje związane z tortem weselnym mają swój początek właśnie w korowaju.

Pogrzeby

Ludzkie odejście z tego świata też nie mogło obyć się bez chleba. Jego kawałek wkładano zmarłym do trumny, a przy okazji pogrzebowych obrzędów dzielono się chlebem z żywymi, szczególnie z potrzebującymi. W centralnej Polsce ci, którzy odprowadzali ciało z domu do kościoła, kładli na niesionej trumnie bochenek chleba, który przeznaczony był dla tzw. dziadów kościelnych.

Ten sam

Chleb jest wciąż taki sam, tylko ludzie inni. W 1912 r. opatentowano pierwszą maszynę do automatycznego krojenia chleba, a w 1928 r. zainstalowano ją w pierwszej amerykańskiej piekarni. Tak zaczęły się rozchodzić drogi krzyża i chleba. W Polsce statystyczne spożycie chleba systematycznie spada średnio o półtora kilograma rocznie na osobę. Ale nie o ilość tu chodzi, ale o znaczenie chleba: żeby ten powszedni wciąż był świętym i szanowanym. I żeby go nigdy nie zabrakło.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2012