Logo Przewdonik Katolicki

Brat, siostra i matka

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką (Mk 3, 34-35)

 
Jezus jest prawdopodobnie w jakimś wypełnionym ludźmi domu czy podwórzu. Z tłumu słuchaczy wychodzą i zbliżają się do Niego Jego Matka i krewni, „bracia i siostry” tradycyjnego rodzinnego klanu. Nalegają, by wrócił z nimi, może po prostu po to, by trochę z nimi pobyć. Wyjęliśmy z tej sceny kulminacyjny punkt narracji, czyli odpowiedź Chrystusa, który czysto fizyczne pokrewieństwo zastępuje głębszym, wewnętrznym, duchowym: brat, siostra i matka to ci, którzy wypełniają wolę Bożą.
Akcent położony jest na czasownik, który po grecku brzmi poiein i oznacza skuteczny wybór wynikający z posłusznego słuchania słowa Bożego. Chcąc wyrazić tę myśl w inny sposób, odwołamy się nieco paradoksalnie do agnostyckiego, ale poszukującego, francuskiego pisarza Alberta Camus, który w swoich Notatkach zauważył: „Aby idea zmieniła świat, trzeba, by najpierw zmieniła tego, kto ją wymyślił, by stanowił wzór”. Właśnie to chce urzeczywistnić ewangeliczne przesłanie, nie pozostając wyższą i szlachetną ideą, ale przemieniając się w życie, w historię, w działanie.
Przywołany epizod zrelacjonowany został również przez Mateusza i Łukasza. Ten ostatni ofiaruje nam też inną, bardzo podobną scenkę: „Jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Lecz On rzekł: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają” (Łk 11, 27–28). Mamy tu dwa kolejne czasowniki: „słuchać” i „przestrzegać”, czyli pieczołowicie zachowywać. Maryja właśnie tę drogę wybrała, ponieważ jak czytamy w Ewangelii według św. Łukasza : „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (2, 19).
Wezwanie zawarte w słowach Jezusa jest jasne i bezpośrednie, odsuwa wszelką powierzchowność i hipokryzję. Możemy bowiem stwierdzić, że w wydarzeniu wiary często obecna jest historia przedstawiona przez Chrystusa w przypowieści o dwóch synach (Mt 21, 28–31). Obaj dobrze wiedzą, że ich obowiązkiem, przypomnianym im zresztą przez ojca, jest praca w polu. Jednak ich postawa przynosi dwa odmienne skutki. Z jednej strony mamy syna, który pozostawia wszystko w otchłani słów i pozorów, deklarując jedynie mgliście gotowość, która nie przeradza się w posłuszeństwo i czyn.
Po drugiej stronie stoi syn, który wypełnia ojcowski nakaz nie słowami, ale czynnym słuchaniem, podjęciem zobowiązania, pracą. Na zakończenie naszej refleksji przytoczmy słowa osoby niewierzącej, przynajmniej w zewnętrznym osądzie, pisarki Natalii Ginzburg, która w książce Nigdy nie powinieneś mnie pytać (1970) zauważa: „wiara nie jest sztandarem, który wznosimy w chwale. Przeciwnie, jest płonącą świeczką, którą niesie się w deszczu i wietrze zimowej nocy ”. 
 
Tłum. Dorota Stanicka-Apostoł
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki