Przed 80 laty „Przewodnik Katolicki” zajmował się nie tylko wzniosłą i poważną tematyką, ale także zamieszczał treści bardziej przyziemne i powszednie. Należą do nich reklamy i ogłoszenia, które po latach wydają nam się często zabawne.
Już w 1895 r., zakładając nową gazetę, jej najdostojniejszy twórca, abp Florian Stablewski, zaznaczył, że ma ona nie tylko utwierdzać prawdy wiary katolickiej i nieść pociechę Polakom poddanym zaborczemu uciskowi, ale też gwarantować godziwą rozrywkę i być prawdziwym przewodnikiem praktycznym w codzienności czytelnika. Ten ostatni postulat został szybko zrealizowany, skoro już na przełomie XIX i XX w. w gazecie zaczęły pojawiać się reklamy (swoisty fenomen jak na tamte czasy), a także ogłoszenia i praktyczne porady. Prawdziwy ich urodzaj zapanował na łamach „Przewodnika” w okresie międzywojennym.
Mydła i higiena
W 1932 r., w kolejnych lutowych numerach, reklamy i ogłoszenia zajmowały nawet do 5 arkuszy w 24-stronicowej wówczas gazecie. Jedną z najbardziej wyrazistych reklam była oferta koncernu produkującego krem Nivea. Kosmetyk ten, cieszący się – jak zaświadczają ustne przekazy najstarszych mieszkańców Poznania, określających go jako „niweja” – dużą popularnością wśród ludności przedwojennej, miał w „Przewodniku” bodaj największe reklamy. Konkurowały z nim jedynie oferty promujące inną już wówczas znaną markę – „Palmolive”. O mydle tym dowiadywaliśmy się, że jego „łagodna obfita piana wnika w każdą porę (skóry – dop. red.), usuwa wszelki kurz i brud. A pomimo to działanie jest tak łagodne, że nie tylko nie drażni naskórka, lecz odwrotnie nadaje mu powabną miękkość i elastyczność”.
Tematyka zdrowia i urody obfitowała w „Przewodniku”, który w zgodzie z ówczesnymi trendami i zaleceniami, także rządowymi, starał się wśród swych czytelników szerzyć oświatę zdrowotną i higieniczną. „Wszyscy zapewne wiedzą – czytamy w archiwalnym numerze z 14 lutego 1932 r. – że w tramwajach, pociągach, w teatrze, w kinie i na wszelkich zebraniach, czyli krótko mówiąc wszędzie, gdzie zbiera się więcej ludzi, zachodzi niebezpieczeństwo zarażenia się”. Przestrzegając przed widmem chorób zakaźnych „Przewodnik” zalecał higienę, częste mycie rąk, a także „zażywanie pastylek Panflaviny”. Preparat ten musiał się cieszyć przed 80 laty sporym powodzeniem, gdyż jego nazwa pojawiała się regularnie na łamach gazety.
Oświata zdrowotna
Ponadto z lektury przedwojennego „Przewodnika” czytelnik mógł się dowiedzieć, jak zwalczyć reumatyzm i wrócić do dobrej kondycji ruchowej (pani W. Sajkowa z Grudziądza donosiła, że nastąpiło to po zażywaniu tabletek „Togal”), jak zapobiec strasznemu wypadaniu włosów (tłumaczyła to w imponującej rozmiarami reklamie specjalistka od pielęgnacji włosów, Anna Csillag z Krakowa – Wielopola”), czy wreszcie „jak hartować gardło i leczyć jego zapalenie” (z pomocą przychodziły tu drażetki bengalskie Karpińskiego).
Utrzymująca się na wysokim poziomie przez cały okres międzywojenny liczba reklam w „Przewodniku Katolickim” dowodzi, że gazeta cieszyła się dużym zaufaniem ponadstutysięcznej grupy stałych abonentów, którzy oprócz strawy duchowej, oczekiwali od czasopisma także praktycznych porad.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









