Logo Przewdonik Katolicki

Sacrum na sprzedaż

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Święty, ładny obrazek z papieżem tak. Papież-skrzat ogrodowy nie. Gdzie jest granica między stylem a kiczem i czy mamy jeszcze szacunek dla świętości?

 

Święty, ładny obrazek z papieżem – tak. Papież-skrzat ogrodowy – nie. Gdzie jest granica między stylem a kiczem i czy mamy jeszcze szacunek dla świętości?

 


Polacy przygotowują swoje serca na godne przeżycie beatyfikacji Polaka wszech czasów. Podczas gdy księża przedstawiają w kościele plan uroczystości, zapraszają na świętowanie do Łagiewnik, a na kazaniach zapoznają z duchowym testamentem papieża, na straganach handel kwitnie. Papieżowi asystują zielone smoki wawelskie, stara lameta choinkowa i popielniczki. Czasem papież jest bohaterem numer jeden. Jak dotąd widziałam: trumny z jego podobizną, karty do gry, breloczki, zapalniczki, opaski na rękę, korek do wina w kształcie głowy Jana Pawła II, papieża-skrzata ogrodowego i papieża na talerzu, a koleżanka opowiadała mi, że jej sąsiad hoduje pszczoły w papieżu-ulu. Niestety, to mnie nie dziwi. Po tym, jak zobaczyłam wycieraczki do butów z wizerunkiem Matki Boskiej, nic mnie już nie zaskoczy.

 

Św. Patryk – pospolity barman

Sacrum na sprzedaż” to tytuł książki Andrzeja Turka o przenikaniu do reklamy chrześcijańskich symboli. „Nie jest tylko <<sekretem mnicha>>, że przyszło nam żyć w dość dziwacznym świecie: biskup Mikołaj jeździ na harleyu, pali marsy, lubi poimprezować, a czasem zmienić płeć; św. Patryk, jak pospolity barman, serwuje obficie piwo i nie stroni od patronowania zbiorowemu opilstwu; męczennik Walenty dogląda z góry sektora miłosnych uniesień, unosząc się na skrzydłach greckiego amorka…” I tak dalej pisze autor. Podaje przykłady plakatów reklamowych z wykorzystaniem wizerunku papieża w dobrych celach, kiedy np. wspiera akcję charytatywną. Dla kontrastu przywołuje zachowanie pewnego tygodnika, który próbował wejść na rynek. Reklamę miało mu zrobić zdjęcie sobowtóra Jana Pawła II ze sloganem: „Nie wierzę… póki nie przeczytam”. Miało być śmiesznie i dowcipnie, wyszło żenująco.

Niestety, oprócz tego, że nasz wielki Polak stał się obiektem zainteresowania producentów tandetnych gadżetów, jego wizerunek będą chcieli wykorzystać właściciele agencji reklamowych do promowania towarów i usług.

 

Pomnikomania

Na marginesie można jeszcze dodać, że spodziewać się należy wzmożonej produkcji pomników papieża. Będą konkursy na: najwyższy, najbardziej ekstrawagancki, najbardziej złoty, najwierniej przedstawiający, ruchomy, grający, śpiewający „Oj, Maluśki” albo „Pater noster”.

Będą szkoły, ulice, kaplice, place nazwane jego imieniem. Pamiętam, jak zaraz po śmierci Ojca Świętego proboszcz sąsiadującej z moją rodzinną parafii wiódł na łamach lokalnej prasy spór z burmistrzem. Chciał, by grzęznącym w błocie przykościelnym placem, robiącym za parking, opiekował się Jan Paweł II. Burmistrz stawiał weto, mówiąc, że to profanacja.

 

Uważajmy

Tym, którym wiele dano, od tych wiele będzie się wymagać. Nasza archidiecezja, szczególnie związana z człowiekiem, który został papieżem, jest tym bardziej narażona na przykrą komercję. Gadżety dobrze by się sprzedawały w sanktuarium w Łagiewnikach, Niegowici, Wadowicach, na Podhalu. Miejmy jednak nadzieję, że nie przybierze to rozmiarów płytkiej papieżomanii.

 

Pytanie bez odpowiedzi

A co mnie najbardziej ciekawi, to odpowiedź na pytanie: po co ludzie kupują mniej lub bardziej kiczowate gadżety? O ile ładny obraz na ścianie może budzić ciepłe uczucia, o tyle dom, który wita gości wycieraczką z Matką Bożą, nie wydaje mi się najpobożniejszym.

 

 

 

TUTAJ SĄ TRZY, DOŚĆ DŁUGIE WYPOWIEDZI. MOŻNA JE DAĆ NA KOLOROWYCH APLACH ALBO W RAMCE.

 

Co sądzą o tym archidiecezjanie?

 

Sztućce do wadowickich kremówek

Już za życia Jana Pawła II jego wizerunek został skomercjalizowany. Pamiętam, jak w latach 1983 i 1987, idąc na Błonia krakowskie, przepychać się trzeba było pomiędzy straganami sprzedającymi wizerunki papieża na dywanikach, drewnianych talerzach, kasetkach, ceramice itp. O ile w tamtych czasach posiadanie obrazu Jana Pawła II było zrozumiałe, to fakt „produkowania” gadżetów z jego wizerunkiem już wtedy przekraczał barierę dobrego smaku. Gadżetomania nasiliła się po śmierci papieża w 2005 r. Oprócz możliwego wykorzystania nauczania i twórczości Wielkiego Polaka dołączono nowe hasło marketingowe – Pokolenie JP2. Obecnie można spotkać wizerunek Jana Pawła II wszędzie: na plakietkach, koszulkach, breloczkach, kartach do gry. Czekam z „niecierpliwością” na takie hity rynkowe, jak:

– sztućce do wadowickich kremówek z wizerunkiem papieża (rzeźbione w złocie wersja Lux i tanie w wersji akrylowo-lakierowanej),

– wódka JP2 z kompletem kieliszków.

Choć moje pomysły na gadżety mogą się wydawać wulgarne, to znając życie, nie będą najbardziej ekstrawaganckimi. Rynek nie znosi próżni, a pomysłowość czerpiących z tradycji polskiej głupoty „biznesmenów” jest nieograniczona.

Paweł Kulig, redaktor franciszkanska3.pl

 

Jestem oburzona

Mogłabym podać dziesiątki, ba, setki przykładów wykorzystania wizerunku Jana Pawła II. Najczęściej, niestety, w kiczowatych wyrobach sprzedawanych na jarmarkach, bazarach, ale także w licencjonowanych sklepach z dewocjonaliami. Jestem oburzona i zniesmaczona. Wiem jednak, że nic na to nie można poradzić. Ze względu na skalę zjawiska procesy sądowe nie wchodzą w grę, pomimo że wizerunek Jana Pawła II jest zastrzeżony. Można tylko napiętnować publicznie. W ostatnich tygodniach najbardziej oburzyła mnie animowana, ruszająca się jak pajacyk na sznurku, postać papieża, zupełnie niepodobnego do siebie, ze strony internetowej jednej z amerykańskich parafii. Najbardziej wzruszył rysunek Ojca Świętego z aureolą, który wisiał nad łóżkiem chorego dziecka. Wykonał go mały pacjent jednej z krakowskich klinik.

Grażyna Starzak, redaktor „Dziennika Polskiego”

 

Czy musimy wszystkim handlować?

Komercyjne wykorzystanie wizerunku Jana Pawła II jest dziś zjawiskiem nagminnym. Warto zastanowić się, jaki jest jego cel. Czym innym jest obrazek będący elementem kultu religijnego, a czym innym kubek czy otwieracz do butelek będący zwykle gadżetem reklamowym np. koncernów alkoholowych. Wydawać by się mogło, że zamiast wnioskować o zastrzeżenie tego wizerunku, wystarczyłoby odwołać się do ludzkich sumień i zadać sobie pytanie, czy musimy za wszelką cenę wszystkim i wszędzie handlować. Moim zdaniem – zdecydowanie nie.

Szymon Kocel, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Oddział Zakopane

 

 



Drodzy Czytelnicy! Jesteśmy ciekawi Waszych opinii na temat komercjalizacji wizerunku Jana Pawła II. Zachęcamy do podzielenia się nimi na łamach „Przewodnika”. Dane kontaktowe do redakcji znajdują się na ostatniej stronie.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki