Logo Przewdonik Katolicki

Sól i światło świata

Abp Władysław Ziółek
Fot.

Wy jesteście solą czymś bardzo powszednim i codziennym, ale równocześnie cennym i niezastąpionym. To jest ewangeliczne zadanie, ale i pytanie: Czyśmy nie utracili swojego smaku?

Czyśmy nie zwietrzeli i nie stali się pośród tego świata „zbyteczni” ze swoim chrześcijańskim świadectwem? Ile razy się zdarza, że nie tylko nie „poprawiamy smaku” – jak dobra i świeża sól – ale naszymi słowami i czynami pozostawiamy po sobie „niesmak” i „wiele goryczy”. Nie można żyć między ludźmi i nie dbać o to, jaki wpływ na nich wywieramy, jaki dajemy im przykład. Trzeba wiedzieć, co zrobić z naszym chrześcijaństwem i jak powinna „działać” nasza wiara.

Kiedy wielu próbuje nas dzisiaj skazać „na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”, tym bardziej mamy być dla świata „solą ziemi” – czyli odpowiedzialni za rodzinę, w której żyjemy, za dom, w którym mieszkamy, za pracę, którą wykonujemy, za ludzi, których spotykamy…

„Wy jesteście też światłem świata”. Światłem nazywał Chrystus tylko siebie: „Ja jestem Światłością świata”, która rozjaśnia ciemności, przezwycięża grzech, przywraca nadzieję. Światło oznacza w Biblii Bożą obecność. Zatem i chrześcijanin powinien „być światłem” – znakiem obecności Boga wśród ludzi. Przez nasze „dobre uczynki” Bóg powinien być „widoczny” dla innych. Oby tylko nie błyszczeć swoim „słowem i mądrością”, ale „ukazywać ducha i moc Bożą”. I tego Bożego światła nie „ukrywać”. Bo w tym jest sens, żeby światło postawić „na świeczniku, aby świeciło wszystkim”. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy wielu to światło drażni.

Jesteśmy posłani do walki z ciemnością tego świata, dlatego nie można się tylko tlić. Trzeba tak żyć wiarą, żeby można było się spokojnie i bez wstydu „pokazać” ludziom. Może „nasze światło” oświeci czyjeś ciemne i poplątane drogi?

Być „solą i światłem” w świecie, który często „uważa Boga za zbytecznego lub obcego”, który zdaje się przekonywać, że „Bóg nie zajmuje się życiem i problemami człowieka”, a Jego obecność „może stanowić zagrożenie dla ludzkiej autonomii”. Być „solą i światłem”, żyjąc samemu słowem Bożym i świadczyć, że jest ono „żywe i skuteczne” także dzisiaj.

Do tego zachęca nas papież Benedykt XVI w adhortacji o słowie Bożym, które „nie przeciwstawia się człowiekowi, nie niszczy jego autentycznych pragnień, co więcej, oświeca je, oczyszczając i doprowadzając do spełnienia”. Dlatego trzeba „rozsmakowywać się w głębokim sensie słowa Bożego”, żeby być dla tego świata „dobrym nasieniem”.

Obyśmy byli „solą i światłem”, pamiętając o „wewnętrznym związku między przekazywaniem Słowa i świadectwem chrześcijańskim”. Ważne jest głoszenie słowa, ale „nieodzowne jest nadanie temu słowu wiarygodności, by nie jawiło się jako piękna filozofia lub utopia, ale jako rzeczywistość, którą można żyć i dzięki której można żyć”.

Jezus nie oczekuje od nas rzeczy niemożliwych: czynów wielkich i wyjątkowych, które zrobią z nas „herosów” chrześcijaństwa. Nie o wielkość czynów chodzi, ale o to, by były wyraźnie i jednoznacznie chrześcijańskie. Niech będą proste i skromne, pełne światła – pełne Bożej obecności.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki