Latem łatwiej nam wyjść z domu i poruszać się na świeżym powietrzu. Zimą wolimy zostać w domu, do tego zajadamy się wysokokalorycznymi daniami, tłumacząc sobie, że przecież działają rozgrzewająco. Niestety, to nie spożywane w dużych ilościach kalorie, a witaminy i mikroelementy budują nasz płaszcz ochronny przed wirusami i bakteriami. W tym okresie nasza dieta powinna być szczególnie bogata w witaminę C, która jak żadna inna witamina podnosi odporność organizmu, bo działa przeciwutleniająco, usuwając niekorzystne dla organizmu wolne rodniki, powstające w procesie zapalnym. Doskonałym jej źródłem o tej porze roku są cytrusy, papryka, kiszona kapusta, a nawet ziemniaki. Ważne, by wszystkie owoce i warzywa jeść na surowo, gdyż obróbka termiczna zawsze wiąże się z pewną stratą witamin.
Doborowe towarzystwo
Dodatkowo witamina C w diecie zwiększa przyswajalność żelaza, kluczowego czynnika chroniącego przed niedokrwistością, która sprawia, że gorzej tolerujemy chłody, łatwiej zapadamy na wszelkiego rodzaju infekcje. O tej porze roku bogatym źródłem żelaza jest m.in. mięso i żółtko jaja. Ważne jednak, by jeść je razem z kiszoną kapustą, surówkami lub owocami. Za witaminy i składniki mineralne, które lubią swoje towarzystwo, a ich połączenie skutkuje lepszą przyswajalnością, dietetycy uważają także magnez i witaminę B6. – Dobrze jest więc łączyć produkty bogate w magnez, jak migdały, orzechy, banany, warzywa strączkowe i liściaste oraz kasze z produktami bogatymi w witaminę B6, jak otręby, kiełki pszenicy, wątróbka, soja, kapusta, ryż i orzeszki – zarówno ziemne, jak i włoskie – mówi Agnieszka Piskała, specjalista ds. żywienia z Nestlé Polska S.A. – Naszemu organizmowi z pewnością przyda się też selen, który znajdziemy w kiełkach pszenicy, tuńczyku oraz cebuli. Jesienią i zimą nie możemy również zapomnieć o cynku. Nasz organizm chętnie go przyswoi w postaci owoców morza, pestek dyni i jaj. Wskazane składniki są niezwykle istotne w budowaniu naszej tarczy ochronnej przed bakteriami i wirusami –wymienia Agnieszka Piskała.
Króliki wiedzą co dobre
Hitem zimowego sezonu powinny stać się w naszej kuchni także buraki i marchew. Buraki są zasadotwórcze, dlatego dobrze komponują się z mięsem (wybitnie kwasotwórczym) i odkwaszają organizm. Buraki to w ogóle cudowne warzywa bogate w mikroelementy (m.in. żelazo, magnez, wapń), które leczą wiele schorzeń, m.in. polepszają krążenie krwi i przemianę materii, zapobiegają anemii, łagodzą zgagę. Zarówno barszcz (bez octu), jak i sok ze świeżych buraków wpływają na obniżenie ciśnienia krwi.
Marchew z kolei to przede wszystkim bogate źródło beta-karotenu, czyli prowitaminy A. Jest ona niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu – odpiera ataki bakterii i wirusów, jest silnym przeciwutleniaczem, chroniąc nasz organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, poprawia wzrok. Marchew ma też sporo witamin B1, B2, PP, K i C i związków mineralnych, takich jak wapń, żelazo, fosfor, cynk, i magnez. Warto całe, oskrobane marchewki chrupać jak królik między posiłkami jako zdrową przekąskę, ale jeszcze lepiej jeść ją potarkowaną. Spożycie w takiej formie zwiększa przyswajalność zawartych w niej składników.
Zamiast papierosów i kawy
W jesienno-zimowej diecie powinny częściej gościć nienasycone kwasy tłuszczowe, które znajdziemy przede wszystkim w morskich rybach. Wspomagają one wytwarzanie serotoniny – hormonu szczęścia, który skutecznie chroni przed jesiennymi smutkami. Starajmy się więc, aby chociaż dwa razy w tygodniu na naszym stole pojawiły się makrela, śledź, tuńczyk czy łosoś – wymienia Agnieszka Piskała.
Zdrowa, dobrze zbilansowana dieta niestety kosztuje. Drogie są zwłaszcza ryby, mięso i sery. Jednak by dostarczyć organizmowi dzienne minimum warzyw i owoców, wystarczy zjeść np. jedno jabłko, banana, pomarańczę, trochę kiszonej kapusty i ziemniaków. Zapłacimy za nie ok. 4 zł. Poza tym wciąż wiele osób narzeka, że nie stać ich na jedzenie, ale za to kupują papierosy, kawę czy piwo.
Na spacer po dobry humor
Gdy słońce świeci coraz krócej, nasze samopoczucie zaczyna stopniowo się pogarszać. Niestety zamiast po ryby chętniej sięgamy wówczas po także poprawiającą humor czekoladę i inne słodycze. Ze słodyczami jest ten kłopot, że im więcej ich jemy, tym większy mamy na nie apetyt. Stąd prosta droga do zbędnych kilogramów i otyłości, o której zgubnych skutkach pisaliśmy już na łamach „PK” nieraz. Dodatkowo, niedawno przeprowadzone w Szwecji badania dają podstawy, by sądzić, że spożywanie dużych ilości słodyczy grozi rakiem trzustki. Niebezpieczne są nie tylko słodycze, ale także słodzone napoje i zwykły cukier dodawany do herbaty. Zamiast czekolady i innych słodyczy nastrój poprawi nam ruch na świeżym powietrzu. To właśnie o tej porze roku panują idealne warunki dla aktywności fizycznej. Zimno sprawia, że organizm łatwiej odprowadza ciepło i wolniej się męczy. Ćwiczenia fizyczne aktywują układ odpornościowy, a dzięki porcji endorfin wydzielanych podczas i po aktywności fizycznej poczujemy wyraźną poprawę samopoczucia i niechęć do słodyczy. Systematyczny, codzienny wysiłek sprawi, że nasze ciało i mózg będą się dopominać o endorfiny, a więc aktywność fizyczna wejdzie nam w krew.
Czosnek jak antybiotyk
Gdy już zdarzy nam się przeziębienie, pamiętajmy o częstym rozgrzewaniu się gorącą herbatą z sokiem malinowym, naparem z kwiatu bzu czarnego, działającą napotnie herbatką z kwiatu lipy lub po prostu herbatą z miodem i cytryną. Dużą popularnością cieszą się kuracje czosnkowe. Obrane i pokrojone ząbki czosnku można po prostu jeść położone na kromce chleba z masłem. Można też pić nalewki czosnkowe, gorące mleko z czosnkiem, miodem i masłem, a w celu zmniejszenia kataru można nawet wkładać surowe ząbki czosnku do nosa. Gotowe preparaty zawierające czosnek można też kupić w aptekach. Czosnek ma bardzo silne działanie bakteriobójcze, ale też opóźnia starzenie, zapobiega nowotworom. Coraz więcej badań dowodzi także korzystnego działania czosnku na serce.
Jak uniknąć strat witamin w żywności
– warzywa i owoce najlepiej jeść w stanie surowym
– surówki przyrządzać na krótko przed podaniem. Im dłużej czekają na spożycie, tym więcej tracą witamin
– do gotowania najlepiej używać parowaru. Jeśli gotujemy w wodzie, to w jak najmniejszej jej ilości
– mrożonki należy gotować bez wcześniejszego rozmrażania
– nie wystawiać mleka i jego przetworów na działanie promieni słonecznych, bo niszczą w nich witaminy: A, D, i B2.