Logo Przewdonik Katolicki

Posłowie ze znakiem jakości

Kamila Tobolska
Fot.

Zadeklarowali, że będą działać. Są tego świadomi, jak również tego, iż przed nimi cztery ciężkie lata. Na razie, jak przyznają, cieszą się, że jest ich więcej niż posłów Ruchu Palikota i SLD razem wziętych.

 

 
− Myślę, że możemy być spokojni o postawę tych parlamentarzystów rozpoczętej właśnie kadencji, którzy otrzymali od nas Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie. On po prostu świadczy o ich postawie – stwierdza pocieszająco na początek Aleksandra Michalczyk, członek Zarządu Fundacji PRO − Prawo do życia. To właśnie ta Fundacja zainicjowała powstanie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”, który w trakcie ostatniej kampanii wyborczej przyznawał Certyfikaty. Spośród prawie dwustu posiadających go kandydatów do Sejmu i Senatu w nowym Parlamencie zasiadło 74. Wśród nich jest 69 posłów (jeden z PO, pozostali z PiS), oraz 5 senatorów (dwóch z PO i trzech z PiS). Zobowiązali się oni do tego, że w tej kadencji podejmą zdecydowane działania na rzecz objęcia pełną ochroną życia ludzkiego oraz wzmocnienia wartości rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny w wymiarze kulturowym, społecznym i materialnym.
 
Myślenie posłów się zmienia
Kolejna pocieszająca wiadomość jest taka, że, jak przypuszcza Aleksandra Michalczyk, faktyczna lista parlamentarzystów, którzy są przyjaźni życiu i rodzinie jest dłuższa. − Część z nich z różnych powodów po prostu nie otrzymała Certyfikatu. Ale przecież dużo więcej, bo aż 186 posłów głosowało za obywatelskim projektem ustawy chroniącej życie ludzkie od poczęcia – zauważa, dodając, że widać u posłów zmianę myślenia. − Jeszcze kilka miesięcy temu, zanim nasza propozycja ustawy trafiła do Sejmu, nie było ani jednego posła, który zechciałby zająć się takim projektem – przypomina przedstawicielka Fundacji PRO − Prawo do życia.
Jak przyznaje Jacek Żalek, jedyny w Sejmie poseł PO z Certyfikatem, jego wyborcy podczas spotkań odwoływali się do głosowania nad obywatelskim projektem ustawy chroniącym życie. − Gratulowali mi, że go poparłem, a Certyfikat był dla nich przypomnieniem tego głosowania i dowodem jego rangi – mówi poseł z Białegostoku. Z kolei Jan Dziedziczak, posiadający Certyfikat poseł PiS, stwierdza, że minione wybory były dowodem na to, iż jest wielu Polaków, którzy popierają polityków broniących życie. − Moja osoba jest tego najlepszym przykładem. Startując na liście w Kaliszu z trzeciego miejsca pokonałem kandydatów z dwóch pierwszych – zaznacza.
 
Wszystko może się zdarzyć
Pozostaje jednak faktem, że w najliczniej reprezentowanej w Sejmie partii tylko jeden poseł posiada Certyfikat Kandydata Przyjaznego Życiu i Rodzinie. A to głosy członków PO będą decydujące w sprawach etycznych. − Platforma może mieć różne pomysły i w sumie wszystko może się zdarzyć. Boję się, że będzie ona skłonna pójść na pewne ustępstwa wobec środowiska lewicy w kwestiach „rewolucji” obyczajowej i rywalizować z SLD o elektorat Palikota – przyznaje poseł Dziedziczak z PiS. −Platforma nie będzie się licytować z Palikotem, może to natomiast robić SLD – stwierdza z kolei Jacek Żalek z PO, podkreślając jednocześnie, że walka o lewicowe postulaty między SLD a Ruchem Palikota jest ważniejsza niż ich osiągnięcie. – Palikot niekoniecznie zakłada, że te postulaty są realne, ale uważam, że dopóki może o nie walczyć, jego ruch ma rację bytu, a po ich osiągnięciu, straci ją − zaznacza. Dodaje też, że Platformę do władzy wyniosła powszechna potrzeba odejścia od sporów ideologicznych i skoncentrowanie się na realizacji konkretnych zadań związanych z gospodarką. − Platforma nie powinna więc, moim zdaniem, wikłać się w walki światopoglądowe – przekonuje Żalek.
 
Naprzeciw oczekiwaniom Polaków
Czego możemy się więc spodziewać w Parlamencie po posłach PO? − W samej Platformie nie ma zgody na liberalizację przepisów aborcyjnych czy legalizację związków homoseksualnych – stwierdza poseł Żalek, dodając, że w jego ocenie nie ma też takiego zapotrzebowania społecznego. − W Polsce mamy stałą tendencję do wprowadzenia całkowitej ochrony życia. Opowiada się za nią coraz więcej Polaków. Byłbym więc spokojny o decyzje Platformy, która będzie starała się nie zajmować skrajnego stanowiska. To środowiska lewicowe podgrzewają atmosferę, podejmując działania mające na celu dopuszczenie aborcji − tłumaczy.
Podobnie jest, jego zdaniem, ze związkami homoseksualnymi. − Tak naprawdę mniejszości seksualne nie spotykają się w naszym kraju z dyskryminacją i mogą liczyć na tolerancję. Absolutnie nie ma żadnego uzasadnienia, aby przyznawać im jakieś szczególne prawa. Kwestie te nie są postrzegane przez społeczeństwo w kategoriach problemu także dlatego, że boryka się ono z dużo większymi. Mamy przecież problemy np. w służbie zdrowia czy w wymiarze sprawiedliwości. To na tym polu obywatele oczekują od władz szybkich zmian – podkreśla Żalek.
Inaczej natomiast wygląda sprawa zabiegów przeprowadzanych metodą invitro. − W tej kwestii mamy w Platformie podział. Jedni opowiadają się za jej dopuszczalnością, inni są przeciwni tej metodzie. Uważam zresztą, że invitro może stać się tematem uwydatniającym różnice w naszej partii, a wtedy do głosu mogą dojść skrajne skrzydła w Parlamencie i próbować przechylić szalę na swoją stronę – ostrzega.
 
Zespołowo na rzecz życia
Możemy mieć jednak nadzieję, że wszyscy posłowie z Certyfikatami, a także pozostali opowiadający się za życiem, świadomi tego, że przyjdzie im zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami, będą ze sobą w Sejmie współdziałali. Pod koniec poprzedniej kadencji, z potrzeby wsparcia obywatelskiego projektu ustawy o ochronie życia ludzkiego od poczęcia, powstał Parlamentarny Zespół na Rzecz Ochrony Życia, którego poseł Jan Dziedziczak był przewodniczącym, a poseł Jacek Żalek − zastępcą. Także w nowym Sejmie już teraz zaczęto prace nad utworzeniem podobnego zespołu. − W związku z sytuacją, której musimy sprostać, będzie on jednak zmodyfikowany. Powstanie więc Parlamentarny Zespół na Rzecz Ochrony Życia i Rodziny, co da nam większe możliwości wypowiadania się i odpierania „chorych” pomysłów, jakie zapewne będzie zgłaszać lewica palikotowa czy postkomunistyczna – wyjaśnia Dziedziczak. Istotnym zadaniem nowego Zespołu będzie też podjęcie próby ustawowego wzmocnienia ochrony życia poczętego. − Zobaczymy, czy projekt ten zgłoszą posłowie, czy będzie to ponownie projekt społeczny – mówi, dodając, że ponad 600 tys. podpisów obywateli zebranych dotychczas pod projektem może mieć wpływ na decyzję parlamentarzystów.
 
Będziemy patrzyli im na ręce
Niezależnie od tego, jaka będzie rozpoczęta właśnie kadencja Parlamentu, jak podkreśla Dziedziczak, politycy opowiadający się za życiem będą chcieli pokazać swoją siłę. − Będziemy patrzyli na ręce posłom, którzy otrzymali Certyfikaty – zapewnia Aleksandra Michalczyk z Fundacji PRO − Prawo do życia. − Oczekujemy od nich działania, ale też w miarę możliwości będziemy aktywizować społeczeństwo. Ważne jest bowiem, aby posłowie byli przekonani o tym, że Polacy nie chcą zabijania dzieci – stwierdza Michalczyk, podając jako przykład pikietę zorganizowaną 9 listopada br. przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie, w którym zabija się nienarodzone dzieci z zespołem Downa.
Tego, jaki będzie w Parlamencie układ sił, zdaniem posła Żalka, nie można domniemywać z samego podziału mandatów. − Tak naprawdę trudno to przesądzać do czasu pierwszego poważnego sprawdzianu zachowania posłów – przyznaje. Jeśli jednak miałyby nim być wybory piątego wicemarszałka, to niestety należałoby wystawić posłom z tego sprawdzianu ocenę niedostateczną. Została nim bowiem Wanda Nowicka, działaczka z Ruchu Palikota domagająca się uśmiercania nienarodzonych dzieci, której sąd we wrześniu br. udowodnił, że znajduje się ona na liście płac przemysłu aborcyjno-antykoncepcyjnego.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki