Logo Przewdonik Katolicki

Mazowsze to nie tylko Warszawa

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego, rozmawia Łukasz Kaźmierczak

 

 
Mazowsze w 1989 r. i dziś to dwa zupełnie różne światy. Czym się różnią ?
– Cieszę się, że widać zmiany. Choć proszę pamiętać, że stosunkowo szybko przyzwyczajamy się do tego co dobre. Rzeczywiście, Mazowsze dziś to zupełnie inny region niż 20 lat temu. Choć oczywiście wiele rzeczy jest jeszcze do zrobienia. Rozwijamy się bardzo dynamicznie, a to z kolei powoduje, że również i nasze potrzeby rosną. Trudno mi wartościować inwestycje. Każda z nich wyrasta z bardzo konkretnych potrzeb i problemów mieszkańców. Trudno mi powiedzieć, czy ważniejszy jest most, czy remont drogi, na której doszło do wielu wypadków, czy też budowa ścieżki rowerowej, po której dzieci dojeżdżają bezpiecznie do szkoły. Myślę jednak, że najważniejszymi inwestycjami były te skierowane do gmin, które bez naszej pomocy nie dałyby rady budować dróg, remontować szkół czy przedszkoli – czyli tych inwestycji, które są najbliżej codziennych, ludzkich spraw.
Oczywiście, najbardziej spektakularnymi inwestycjami, szczególnie z punktu widzenia mieszkańca Warszawy, było np. utworzenie spółki Koleje Mazowieckie, zakupy nowego taboru czy budowa lotniska w Modlinie. Mógłbym wymieniać długo. Ostatnie lata były pod tym względem bardzo owocne. Wyremontowaliśmy blisko 3 tys. km dróg, kupiliśmy 47 nowych pojazdów szynowych dla Kolei Mazowieckich, zmodernizowaliśmy ponad 90 oddziałów szpitalnych na całym Mazowszu. Dzięki decyzjom zarządu województwa ponad 200 inwestycji drogowych otrzymało unijne wsparcie. Oznacza to dofinansowanie budowy i modernizacji ponad 670 km dróg gminnych i powiatowych oraz wielu kilometrów dróg wojewódzkich. Dofinansowaliśmy ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej budowę ponad 500 obiektów sportowych – krytych pływalni, hal sportowych, sal gimnastycznych, stadionów i lodowisk. Na Mazowszu jest także coraz więcej orlików. Dziś mamy ich już blisko 160. Te liczby mówią same za siebie. 

 

Nie wszystko jest jednak takie kolorowe – Mazowsze inaczej wygląda z pozycji warszawskiego city, a inaczej z perspektywy małego miasteczka na Podlasiu…
– Zgadza się. Mazowsze to nie tylko Warszawa. Od wielu lat mówię o tym głośno, bo ciągle nie wszyscy to rozumieją. Najlepszym dowodem jest „janosikowe” – czyli część naszych dochodów, która jest zabierana na rzecz innych, w teorii biedniejszych województw.
Tymczasem mamy na Mazowszu aż 100 gmin należących do najuboższych w kraju. Jednak powszechnie uważa się, że Mazowsze to region mlekiem i miodem płynący, bez problemów, za to z pieniędzmi. Paradoks tymczasem polega na tym, że w zeszłym roku, po zapłaceniu „janosikowego”, to co zostało w naszym budżecie, w przeliczeniu na jednego mieszkańca – dało nam ostatnia pozycję wśród wszystkich 16 województw. Jednym słowem „janosikowe” zrobiło z najbogatszego województwa region najbiedniejszy. Trudno tu szukać logiki.
 
Czym więc dla regionu jest Warszawa – kołem zamachowym   czy „wysyczaczem” talentów?
– Ani jednym, ani drugim. Staram się unikać tak skrajnych porównań. Mazowsze i Warszawa wzajemnie się uzupełniają i wzbogacają. Faktem jest duże zróżnicowanie wewnętrzne regionu oraz to, że Warszawa pełni rolę stymulacyjną. Oczywiście, moim priorytetem zawsze było i jest wyrównywanie dysproporcji pomiędzy aglomeracją warszawską a pozostałym obszarem Mazowsza. To zadanie trudne, ale wykonalne. Od lat staramy się niwelować te różnice, tak aby poziom życia mieszkańców oraz potencjał rozwojowy biedniejszych subregionów był jak najbardziej zbliżonych do aglomeracji warszawskiej. Osiągamy to m.in. dzięki nowym inwestycjom w infrastrukturę transportową, społeczną (szkolnictwo wyższe i lecznictwo specjalistyczne) i okołobiznesową (instytucje finansowe, ubezpieczeniowe i doradcze) – inwestowanie również z funduszy unijnych. W ten sposób podnoszony jest potencjał centrów subregionalnych – Siedlec, Ostrołęki, Ciechanowa, Płocka czy Radomia.
 
Jakimi największymi atutami może pochwalić się Mazowsze „B”?
– Zależy o jakich atutach mówimy. Czy o potencjale gospodarczym, czy też turystycznym. W pierwszym przypadku największym atutem jest bliskie sąsiedztwo stolicy i potencjału naukowego, kadrowego i biznesowego z nią związanego. Co przy niższych kosztach prowadzenia działalności niż w samej stolicy może być niewątpliwym atutem, szczególnie dla dużych inwestorów. To na Mazowszu przecinają się ważne szlaki komunikacyjne – zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Przedsiębiorcy mogą liczyć tu na dobrze rozwiniętą infrastrukturę gospodarczą i społeczną, a także dostępność komunikacyjną: krzyżowanie się głównych tras krajowych, dobrze rozbudowane połączenia kolejowe, dla których Warszawa jest węzłem komunikacyjnym, krajowe lotnisko im. Fryderyka Chopina, a w niedługiej przyszłości lotnisko regionalne w Modlinie.
Jeśli mówimy natomiast o potencjale turystycznym, to chyba żadne inne województwo nie jest tak zróżnicowane. Obok wielkiej aglomeracji, tętniącej kulturalnym życiem stolicy, w zasięgu ręki mamy niemal dziewicze rzeki, przepiękną przyrodę. Czy wie pan, że na Mazowszu mamy ok. 7 tys. km rzek? Aby je wszystkie przepłynąć, trzeba pokonać trasę jak z Warszawy na Malediwy. Mamy też cudowne lasy – razem 800 tys. ha, czyli prawie tyle ile cała powierzchnia np. Cypru. Ale Mazowsze to także kultura i nie myślę tu tylko o warszawskich placówkach. W sumie na terenie całego województwa funkcjonuje ok. 100 muzeów, w tym takie perełki jak Muzeum Mazowieckie w Płocku, mające największe w kraju zbiory secesji. Można by wymieniać długo – groby władców polski w Płocku, ryciny Francesco Goi w Towarzystwie Naukowym Płockim, jedyny w kraju obraz El Greca w Siedlcach itd. Nasza kampania turystyczna ma na celu zachęcić mieszkańców miast, aby przyjechali na weekend na Mazowsze. Nie trzeba stać w wielogodzinnych korkach w drodze nad morze czy na Mazury, wiele atrakcji mamy u siebie, na Mazowszu.
 
A zatem zapewnienie spójności regionu jest najważniejszym zadaniem na najbliższe kilkanaście lat?
– Tak, to ciągle mój priorytet. Musimy wzmacniać ośrodki regionalne, pomagać im w autonomicznym rozwoju, po to aby nie były satelitami dla Warszawy, ale stały się w pełni samodzielne i silne. Dlatego należy inwestować w tych miejscach w szkolnictwo wyższe, nowe technologie i oczywiście infrastrukturę. Dużym wsparciem w tych działaniach są środki unijne. Oczywiście dotacje unijne na lata 2007–2013 już się kończą i jest coraz mniej funduszy do wykorzystania, jednak w tym roku będą ogłaszane kolejne konkursy, np. dla przedsiębiorców w ramach działania 1.5. Warto skorzystać .
 
Wiele mówi się ostatnio o budowie kapitału społecznego, a zwłaszcza o rozwoju społeczeństwa informacyjnego i obywatelskiego. To zapewne ogromne wyzwanie również dla najludniejszego regionu w Polsce…
– Niewątpliwie, szczególnie dla tak dużego województwa jak Mazowsze. Nie jest tajemnicą, że tego typu projekty, realizowane we wszystkich województwach, należą do najbardziej skomplikowanych w kraju. Trudnych, ale niezwykle ważnych. W zeszłym tygodniu podpisaliśmy umowę na dofinansowanie unijne naszego projektu – internetu dla Mazowsza. Zakłada on budowę sieci szerokopasmowego internetu dla całego regionu, wszędzie tam, gdzie dziś nie ma do niej dostępu. Żyjemy w dobie społeczeństwa informacyjnego, w którym dostęp do zasobów internetu to już standard. Dlatego chcemy, aby każdy mieszkaniec Mazowsza mógł korzystać z tych standardów. Równie ważne jest wprowadzanie różnego rodzaju usług elektronicznych w urzędach, szkołach, bibliotekach czy innych instytucjach publicznych. Dzięki temu zmienia się wizerunek urzędów, stają się one bardziej przyjazne obywatelom, którzy nie muszą już godzinami stać przy okienku, aby załatwić jakąś sprawę czy wnieść opłatę. Mam nadzieję, że uda się zrealizować projekt do 2014 r.
 
Mazowsze tradycyjnie kojarzone jest także z rolnictwem. Dziś przyszłość należy zwłaszcza do rolnictwa proekologicznego. To może być chyba wielka szansa dla całego regionu?
Zgadza się. Pewnie nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że co trzecie drzewo owocowe w Polsce rośnie właśnie na Mazowszu. Nasze województwo, poza samą Warszawą, to zdecydowanie region rolniczy. Mamy tu łacznie ponad 2 mln ha użytków rolnych, co stanowi aż 2/3 powierzchni ogólnej naszego regionu. Jesteśmy zagłębiem ogrodnictwa i sadownictwa, a uprawy te dominują w południowo-zachodniej i centralnej części województwa. Miejscowe sady są w większości nowoczesne, charakteryzują się dużym zagęszczeniem drzew w przeliczeniu na 1 ha użytków rolnych. Warto podkreślić, że ponad połowa krajowych zbiorów jabłek, 24 proc. truskawek oraz 18 proc. warzyw pochodzi z województwa mazowieckiego.
Zgadzam się, że przyszłość należy do zdrowej, ekologicznej żywności. Z wielką radością obserwuję, z jak znakomitym odbiorem spotykają się nasze mazowieckie produkty na targach międzynarodowych. Doskonale widać, że zachodni konsumenci cenią żywność zdrową i naturalną. I taką mamy na Mazowszu.
 
 
 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki