Logo Przewdonik Katolicki

Asyż - znak nadziei dla świata?

Małgorzata Szewczyk
Fot.

27 października w Asyżu odbędzie się spotkanie modlitewne wyznawców różnych religii. Czy będzie, podobnie jak to sprzed ćwierć wieku, wydarzeniem historycznym?

Jest coś wyjątkowego w tym niewielkim mieście w zielonej Umbrii, położonym na stokach wzgórza Subassio na wysokości 400–600 m. Tutaj, w Asyżu, jak chyba nigdzie indziej, przekonująco brzmią słowa franciszkańskiego pozdrowienia: „pokój i dobro”.
Choć minęło tyle wieków, wszystko tu przypomina o Biedaczynie i nim żyje. Na głównym placu miasta wciąż słychać echo słów Pieśni Brata Słońce: „Pochwalony bądź, Panie mój, przez tych, którzy przebaczają dla Twej miłości...”, śpiewanej przez dwóch braci wysłanych przez świętego, by pokonać bariery dzielące biskupa i władzę świecką. I pokój nastał w Asyżu. Franciszek, nazywany heroldem pokoju, w jednym ze swoich Napomnień, zapisał: „Ci przynoszą naprawdę pokój, którzy wśród wszystkich cierpień, jakie ich spotykają na tym świecie, dla miłości Pana naszego Jezusa Chrystusa zachowują pokój duszy i ciała” (Np 15).
 
Asyż po raz pierwszy
Ponad siedem stuleci później, 27 października 1986 r., oczy całego świata ponownie skupiły się na mieście Świętego Biedaczyny. Na zaproszenie Jana Pawła II do Asyżu przybyli przedstawiciele religii z całego świata: żydzi i buddyści, hinduiści i mahometanie, przedstawiciele religii pierwotnych i chrześcijanie różnych Kościołów i wyznań. Słowa „Być razem, aby się modlić” przyświecały tej inicjatywie, której później nadano miano historycznej. Asyż miał stać się ważnym wydarzeniem w procesie „pojednania ludzi między sobą i Bogiem”. Miejscem modlitwy o pokój.
Przed spotkaniem Ojciec Święty kilkakrotnie odnosił się do tej inicjatywy, wiążąc z nią pewne nadzieje. We wrześniu 1986 r., w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański przekonywał: „Nie powinno dziwić nikogo, że członkowie różnych Kościołów chrześcijańskich i różnych religii spotykają się na wspólnej modlitwie. Bowiem mężczyźni i kobiety, obdarzeni «animus religiosus», mogą stać się zaczynem nowej świadomości wszystkich ludzi w zakresie tego, co dotyczy wspólnej odpowiedzialności za pokój. Każda religia uczy, że należy zwyciężać zło, działać na rzecz sprawiedliwości i akceptować drugiego człowieka. Dziś owa wspólna, radykalna wierność odnośnym tradycjom religijnym jest bardziej niż kiedykolwiek wymogiem pokoju” (Anioł Pański, 14 września 1986).
Wydarzenie odbywające sie w mieście Świętego Biedaczyny interpretowano w różny sposób. Można powiedzieć, że stało sie ono papierkiem lakmusowym kwestii dialogu ekumenicznego. Zarzucano papieżowi pochopność decyzji, progresizm, irenizm, deprecjonowanie katolicyzmu, relatywizację prawdy Ewangelii. Wysnuto fałszywą tezę o równoległości wielu dróg zbawienia. „W imię czego papież Wojtyła może zaprosić przedstawicieli wszystkich religii świata, by modlić się razem” – pytał ćwierć wieku temu ks. Luigi Giussani, założyciel Comunione e Liberazione. A abp Marcel Lefebvre już po spotkaniu powiedział, że Kościół jeszcze nigdy nie był tak upokorzony. Być może pewne wątpliwości co do przesłania płynącego z dnia modlitwy w 1986 r. wywołało sformułowanie ukute przez samego papieża – „duch Asyżu”, które było potem wielokrotnie przeinaczane i źle interpretowane.
Trzeba jasno powiedzieć, że podczas tamtego asyskiego spotkania nie zniknęły różnice między religiami, zresztą podkreślił to sam papież podczas otwarcia dnia modlitw: „w fakcie, iż tutaj jesteśmy, nie tkwi zamiar, abyśmy szukali jednego konsensusu religijnego...”.
Jan Paweł II wielokrotnie odnosił się do tego wydarzenia. Przypominał za Soborem Watykańskim II, że „Kościół jest znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (Lumen gentium, 1), odpierał ataki i stanowczo zaznaczał, że „nie było w nim cienia zamętu i synkretyzmu”. A w wywiadzie rzece Przekroczyć próg nadziei wyznał: „w czasie historycznego spotkania w Asyżu mogłem się przekonać, że Duch Święty działa skutecznie także i poza widzialnym organizmem Kościoła”.
Papież poświęcił zresztą kwestii ekumenizmu encyklikę Ut unum sint (1995), w której podkreślił, że „ruch ekumeniczny nie powinien dążyć do pojednania osiągniętego kosztem prawdy”, ale odbudowanie jedności powinno płynąć z „ekumenizmu nawrócenia”, który owocuje coraz gorliwszą modlitwą o nawrócenie.
 
Asyż A.D. 2011
Modlitwa, post i pielgrzymka – te trzy elementy charakteryzowały pierwsze spotkanie w Asyżu i będą stanowić fundamentalną triadę tegorocznego spotkania, 27 października, w 25. rocznicę historycznej modlitwy przedstawicieli różnych religii. Można powiedzieć, że wokół tej sprawy ponownie rozpętała się burza. Podaje się w wątpliwość sens międzyreligijnego spotkania, niedelikatnie wypominając Benedyktowi XVI jego stanowisko w tej kwestii, jeszcze jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary i zanim zaczął pełnić tę funkcję. Swój radykalny sprzeciw ogłosili też lefebryści, którzy obwołali to wydarzenie „skandalem międzyreligijnym”.
Koronnym argumentem wysuwanym przeciwko wspólnej modlitwie jest ogłoszona w 2000 deklaracja Dominus Iesus o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa, wydana przez tę dykasterię, której prefektem był wówczas kard. Ratzinger. Dokument przypomniał wszystkie istotne prawdy wiary i wywołał kolejny sprzeciw. Wielu uważało, że ma on antyekumeniczny wydźwięk. Tymczasem, „rzuca on doktrynalne podwaliny pod relacje między chrześcijaństwem i innymi religiami”. Ekumenizmu nie można jedynie sprowadzić do kwestii osiągnięcia lepszego zrozumienia, większej współpracy, osiągnięcia lepszych stosunków. Jak zauważa kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, „ruch ekumeniczny od początku jest ruchem pokoju, który służy sprawie pokoju między wiernymi chrześcijańskimi i wspólnotami chrześcijańskimi na drodze oczyszczenia pamięci, przezwyciężeniu przyczyn rozlicznych podziałów między chrześcijanami, zagojeniu dawnych niechęci oraz wzajemnemu uznaniu się za braci i siostry w Chrystusie, w celu przywrócenia naszej jedności w Chrystusie”.

 
*
Jaki jest więc cel tegorocznego spotkania?
 
Na pewno nie będzie to replika pierwszej modlitwy o pokój w Asyżu. Od tamtego czasu w świecie zaszło wiele zmian politycznych, społecznych i gospodarczych. Minął czas tzw. zimnej wojny, ale trzecie tysiąclecie rozpoczęło się od ataków terroryzmu i przemocy.
Zdaniem kard. Tarcisia Bertone, w 25. rocznicę Światowego Dnia Modlitw o Pokój papież chce przypomnieć historyczny gest Jana Pawła II i zachęcić ludzi wyznawców wszystkich religii, aby przeżywali swoją wiarę tak, by służyła ona pokojowi. „Ten, kto zmierza ku Bogu, nie może nie przekazywać pokoju, ten, kto buduje pokój, nie może nie zbliżać się ku Bogu” – podkreślił Ojciec Święty.
Benedyktowi XVI zależy na tym, by podjąć marsz ku pokojowi za przykładem św. Franciszka.
W Modlitwie Arcykapłańskiej Jezus modli się słowami: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stano­wili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 20–21). Dzisiaj jest ona wciąż dramatycznie aktualna.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki