Logo Przewdonik Katolicki

Wykształceni, młodzi, bezrobotni

Agnieszka Niewińska
Fot.

W grupie do 24 lat prawie 25 proc. osób nie ma pracy. Bezrobocie coraz częściej dotyka ludzi z wyższym wykształceniem. A będzie jeszcze gorzej, bo koszty zatrudnienia pracownika są zbyt wysokie uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

W grupie do 24 lat prawie 25 proc. osób nie ma pracy. Bezrobocie coraz częściej dotyka ludzi z wyższym wykształceniem. – A będzie jeszcze gorzej, bo koszty zatrudnienia pracownika są zbyt wysokie – uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

 

– Wysłałam już dziesiątki CV – mówi „PK” Katarzyna, 27-letnia warszawianka i absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Pracy szuka od pół roku. Z poprzedniej zrezygnowała, bo przez cztery lata pracowała na umowę o dzieło – bez ubezpieczenia, bez szansy na etat i podwyżkę. – Jestem zapraszana na rozmowy nawet do dużych międzynarodowych firm. Często rozmowa jest kilkustopniowa, z testem dotyczącym znajomości branży, rozmową po angielsku. Pracodawcy upewniają się, czy jestem gotowa zostawać po godzinach – opowiada. – W końcu obwieszczają, że chętnie mnie zatrudnią, że spełniam ich oczekiwania, ale na razie muszę przepracować kilka miesięcy na próbę za darmo lub w najlepszym przypadku za 500 zł miesięcznie. Jak się za to utrzymać w Warszawie? – denerwuje się Katarzyna. Jak mówi, takich ofert nawet nie rozważa. – Po trzech miesiącach powiedzą mi, że się nie sprawdziłam i przyjmą kolejną osobę za 500 zł – uważa.
Paweł, 30-letni informatyk, w czerwcu przeniósł się do Warszawy z Dolnego Śląska. Myślał, że w stolicy bez problemu znajdzie pracę. – Mówi się przecież, że jest zapotrzebowanie na informatyków – przypomina. Nie ma tygodnia, żeby nie był na jakiejś rozmowie. – I nic. Mówią, że trwa rekrutacja, że będą ze mną w kontakcie. A mi już ręce opadają – żali się Paweł. Myślał już o założeniu własnej firmy, ale chciałby gdzieś zarobić na jej rozkręcenie. – Politycy ciągle mówią o polityce prorodzinnej. Ale jak decydować się na rodzinę, skoro przez pół roku nie można znaleźć pracy. I tak mam szczęście, że teściowie mają duże mieszkanie i na razie nie musimy z żoną spłacać żadnego kredytu – opowiada.
 
Praca, ale bez etatu
Takie historie to nie wyjątki. Na forach internetowych można przeczytać setki komentarzy ludzi młodych, wykształconych i bezskutecznie szukających zajęcia. A z danych GUS wynika, że w drugim kwartale 2011 r. 21,4 proc. absolwentów szkól wyższych nie miało zatrudnienia. W grupie do lat 24 bezrobocie wynosi 24,6 proc., choć stopa bezrobocia w całym kraju to nieco ponad 11 proc. Dla osób z wyższym wykształceniem brakuje ofert pracy. W białostockim urzędzie pracy w ciągu ostatnich lat liczba zarejestrowanych bezrobotnych z dyplomem wyższej uczelni wzrosła aż dwukrotnie.
Z opublikowanego we wrześniu raportu rządowego zespołu pod kierownictwem ministra Michała Boniego „Młodzi 2011” wynika, że polska młodzież bardzo późno wchodzi na rynek pracy, a nasza edukacja nie jest dostosowana do potrzeb rynku.
Z kolei pracodawcy traktują młodych jak pracowników drugiej kategorii i rzadko proponują zatrudnienie na podstawie umowy o pracę. W 2009 r. 62 proc. aktywnych zawodowo w grupie do 24. roku życia miało jedynie zatrudnienie tymczasowe (na podstawie umów cywilnoprawnych bądź czasowych umów o pracę). Tymczasem średnia unijna dla tej grupy wiekowej to 40 proc. Wśród osób w wieku 25–49 lat bez stałej umowy pozostawało natomiast odpowiednio 25 proc. osób w Polsce i 12 proc. w całej Unii. – Jeszcze kilka lat temu pracodawcy proponowali młodym ludziom zatrudnienie na podstawie umowy o pracę. Dziś to rzadkość. Przeważają umowy cywilnoprawne – potwierdza Dominika Buczkowska, kierownik biura karier Uniwersytetu Wrocławskiego.
Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych po publikacji raportu „Młodzi 2011” oceniło, że za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi m.in. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, które zdaniem OPZZ nie prowadziło na rynku pracy aktywnej polityki w zakresie np. doradztwa zawodowego, stabilniejszego zatrudnienia, ochrony zatrudnienia czy ograniczania patologicznych form zatrudnienia.
Z kolei zdaniem PPKP Lewiatan decydujący wpływ na wysokie bezrobocie wśród młodych ma m.in. zbyt niski poziom inwestycji.
Zespół ministra Boniego w swoim raporcie rekomenduje m.in., by doradztwo zawodowe wprowadzać już w gimnazjach, zaleca wspomaganie młodych ludzi stypendiami, ale zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha to nie poprawi sytuacji młodych ludzi na rynku pracy. – Rząd swoim raportem tylko odwraca uwagę opinii publicznej od rzeczywistych powodów wysokiego bezrobocia. Rzecz nie w tym, żeby młody człowiek miał skończonych kilka kierunków studiów czy kilkanaście kursów – mówi Sadowski. – Bezrobocie bierze się z wysokich kosztów pracy. Zatrudnienie pracownika po prostu zbyt dużo kosztuje – tłumaczy. A nazywanie umów cywilnoprawnych „śmieciowymi” nazywa skandalem. – Rząd stygmatyzuje młodych. Oni nie wykonują śmieciowej pracy. Każda praca jest godna szacunku – stwierdza Sadowski i podkreśla, że fiskalizm państwa zmusza pracodawców do podpisywania umów cywilnoprawnych. – Ciekawe, ilu ekspertów pracujących z ministrem Bonim ma umowy cywilnoprawne? Czy ich pracę też można nazwać śmieciową? – pyta ekspert Centrum im. Adama Smitha.
 
Jak szukać, by znaleźć
Zdaniem Dominiki Buczkowskiej przyczyn wysokiego bezrobocia wśród młodych ludzi jest wiele. – Jedną z nich są nieodpowiednie umiejętności. Może się zdarzyć, że w naszym regionie po prostu nie będzie oferty odpowiadającej wykształconym w zupełnie innych niż brakujące na rynku specjalnościach. Wtedy trzeba się zastanowić nad alternatywą i odpowiedzieć sobie na pytanie, co mógłbym robić, skoro tej wymarzonej pracy nie ma – wyjaśnia i podkreśla, że poszukiwanie zajęcia to ciężka praca. – Choć sytuacja jest lepsza niż jeszcze 10 lat temu, to wciąż wielu młodych ludzi ma problemy z przygotowanie profesjonalnych dokumentów aplikacyjnych – zauważa Buczkowska i radzi, by zwracać się po pomoc specjalistów. – Dziś na każdej uczelni jest biuro karier czy doradca zawodowy – zaznacza – warto więc brać udział w targach pracy, otwartych spotkaniach rekrutacyjnych z pracodawcami już na trzecim czy czwartym roku studiów.
Wiele wskazuje na to, że sytuacja młodych na rynku pracy w najbliższym czasie się nie poprawi.   Dopóki rządzący nie obniżą kosztów pracy, bezrobocie nie zmniejszy się ani w grupie ludzi po pięćdziesiątym roku życia, ani tych po studiach – prognozują ekonomiści. Kryzysu ekonomicznego  przecież wcale jeszcze nie mamy za sobą.    

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki