Logo Przewdonik Katolicki

Bieda dotyka najmłodszych

Agnieszka Niewińska
Fot.

Zielonej wyspy nie widać mówią pracownicy organizacji pomagających ubogim. Podopiecznych im raczej przybywa. Azopublikowanego pod koniec maja raportu UNICEF wynika, że wPolsce milion dzieci żyje wubóstwie.

Zielonej wyspy nie widać – mówią pracownicy organizacji pomagających ubogim. Podopiecznych im raczej przybywa. A z opublikowanego pod koniec maja raportu UNICEF wynika, że w Polsce milion dzieci żyje w ubóstwie. Co piąte nie ma dostępu do dóbr niezbędnych do prawidłowego rozwoju.

 

– W mojej okolicy mieszkańcy utrzymują się ze sprzedaży malin – opowiada Monika Koperkiewicz z filii Chrześcijańskiej Służby Charytatywnej w Opolu Lubelskim. – Jak tylko zaczyna się sezon, całe rodziny, nawet z małymi dziećmi, wychodzą na pole zbierać owoce. Dzieci ciężko pracują nawet przez dwanaście godzin dziennie – opowiada Koperkiewicz, ale dodaje, że maliny to za mało na utrzymanie rodziny. – W szkole w mojej miejscowości z dożywiania korzysta 80 proc. dzieci. Dostają obiad, co drugi dzień mleko w kartoniku, w sezonie także owoce i warzywa – wylicza. Sama pod opieką ma 250 najuboższych osób, w tym ponad 100 dzieci. W ich domach brakuje pieniędzy nawet na podstawowe produkty spożywcze. – W zeszłym roku udało się załatwić żywność z lubelskiego Banku Żywności. Na osobę wyszło po sześć kilo – wspomina Koperkiewcz. W tym roku takiej pomocy nie będzie. – Trzeba zapłacić składkę, bo Bank Żywności w Lublinie wynajmuje magazyny. Gmina w tym roku nie znalazła pieniędzy. A chodzi tylko o 1750 zł. Szukałam sponsora, ale jak na razie się nie udało. Musiałam powiedzieć rodzinom, że w tym roku nic nie dostaną – mówi z żalem Koperkiewicz.

 

Polska na szarym końcu

Z danych UNICEF, który pod koniec maja zaprezentował swój raport Ubóstwo dzieci, wynika, że w Polsce bieda dotykająca najmłodszych to palący problem. UNICEF mierzył poziom ubóstwa w państwach wysokorozwiniętych i demokratycznych. Na 35 badanych krajów Polska znalazła się na 25 pozycji. W naszym kraju prawie 1,3 mln dzieci jest pozbawionych dostępu do podstawowych dóbr niezbędnych do ich rozwoju (ok. 21 proc. ), a ponad 1 mln żyje w ubóstwie (14,5 proc.). UNICEF mierzył także „wskaźnik deprawacji”. Według niego za dzieci ubogie uznano te, które nie mają dostępu do dwóch lub więcej pozycji z 14-punktowej listy. Znajduje się na niej m.in.: zapewnienie trzech posiłków dziennie, właściwe obuwie, odpowiednie miejsce do odrabiania pracy domowej, ale również pieniądze umożliwiające uczestnictwo w wycieczkach klasowych czy możliwość świętowania imienin i urodzin. Polska znalazła się na bardzo dalekim, 24. miejscu z 29 badanych krajów. Gorsza sytuacja jest tylko na Węgrzech, w Bułgarii oraz Rumunii.

Niepokojące są też dane GUS. Z informacji uzyskanych na podstawie badania budżetów domowych wynika, że w 2010 r. żyło w biedzie co piąte dziecko czy nastolatek w wieku do lat 18. Co trzecia osoba żyjąca w warunkach skrajnego ubóstwa nie ukończyła 18 lat. Najbardziej zagrożoną grupą są rodziny wielodzietne.

 

Najważniejsze jest przetrwanie

Maria Rożynek, psycholog ze Świetlicy Środowiskowej „Garaż” w Opolu, którą prowadzi Chrześcijańska Służba Charytatywna, przyznaje, że dzieci, które dotknęło ubóstwo, gorzej funkcjonują w grupie rówieśniczej, mają niższą samoocenę.
– Ubóstwo faktycznie zmniejsza możliwości rozwojowe, możliwości poznawania świata – mówi Rożynek.  – Dziś zależy to w znacznej mierze od finansów. Dzieci z ubogich rodzin nie mają dostępu do nowinek elektronicznych, nigdzie nie wyjeżdżają, nie bywają w restauracji. Zostają w tyle za rówieśnikami – wylicza psycholog opolskiej świetlicy. Dodaje, że ubogie rodziny muszą rezygnować z tego, co pozwala na szerszy rozwój ich dzieci, koncentrując się na zaspokojeniu podstawowych potrzeb. – Ubodzy zawężają postrzeganie rzeczywistości do przetrwania – mówi Rożynek. A i z tym jest coraz trudniej.

Rośnie liczba dzieci, które potrzebują dożywiania, bo rodzina nie jest im w stanie zapewnić posiłków. – Z naszej perspektywy potrzeby cały czas są bardzo duże. Niedożywionych jest 130 tys. dzieci – mówi Magdalena Wach, specjalistka do spraw programu żywnościowego Polskiej Akcji Humanitarnej „Pajacyk”. – Od 2008 r., kiedy rozpoczął się kryzys finansowy,  wpływa do nas więcej wniosków o wsparcie dożywiania dzieci. Boimy się, że sytuacja jeszcze się pogorszy. Gminy dla oszczędności likwidują szkolne kuchnie i decydują się na catering. O ile obiad przygotowany przez szkolne kucharki kosztuje ok. 3,5 zł, to za catering trzeba zapłacić ok. 10 zł. Wzrośnie liczba rodziców, którzy nie będą mogli wykupić swoim dzieciom obiadów – tłumaczy Wach.

Pracownicy „Pajacyka” zwracają uwagę, że w ostatnim czasie bardzo wzrosły ceny żywności. Przewidują, że będzie przybywać im kolejnych wniosków z prośbą o wsparcie dożywiania najmłodszych, także z warszawskich szkół, czego dotąd na dużą skalę nie było. Dziś „Pajacyk” może odpowiedzieć na 30 proc. wniosków. Szuka nowych funduszy. Stąd pomysł na akcję „Pajacyk w stroju reprezentacji Polski”. Osoby chcące wspomóc walkę z głodem mogą kupić drewnianego Pajacyka w stroju, w jakim na Euro 2012 grają polscy piłkarze. – Liczymy, że dzięki tej akcji uda nam się zdobyć dodatkowe środki na dożywianie – mówi Paweł Orzeszko, który przygotował akcję „Pajacyk w stroju reprezentacji Polski”.

 

Będzie jeszcze gorzej?

Prof. Ewa Leś, specjalistka w dziedzinie polityki społecznej z Uniwersytetu Warszawskiego, zaznacza, że w najbliższym czasie trend się nie odwróci, ubogich nie będzie ubywać ze względu na brak odpowiedniej polityki. – Państwo zupełnie odpuściło sobie politykę rodzinną – zwraca uwagę prof. Leś i dodaje, że zasiłki dla rodzin są bardzo niskie, a w dodatku od 2004 r. nie zmieniono progów dochodowych, które są warunkiem uzyskania pomocy. Dochód rodziny nie może przekroczyć 504 zł na osobę, a przyznawane zasiłki nie sięgają nawet 100 zł miesięcznie. – Minister polityki społecznej zaplanował na listopad podwyżkę zasiłków. I choć ministerstwo chwali się, że wyniesie ona kilkanaście procent, to i tak będzie to symboliczna podwyżka o kilka złotych – mówi specjalistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Tymczasem niewaloryzowane progi dochodowe sprawiły, że o połowę zmniejszyła się liczba rodzin korzystających z i tak niskich zasiłków. Nawet Rumunia wydaje więcej na wsparcie dla ubogich rodzin niż Polska.

Monika Koperkiewicz nie liczy już nawet na to, że w najbliższym czasie coś się poprawi.
– Ubogich przybywa, a będzie jeszcze gorzej, bo ceny rosną w szybkim tempie, a zasiłki są śmiesznie niskie – uważa.
– Z perspektywy gminy wiejskiej, w której mieszkam, żadnej zielonej wyspy, o której się tyle mówi, nie widać.  Nie ma żadnego wyrównywania szans dzieci z biedniejszych regionów. Nawet jeśli w szkole jest godzina informatyki, to i tak wiele rodzin nie ma w domach komputerów, dzieci nie mają gdzie poćwiczyć tego, czego nauczyły się w szkole – podaje przykład.

Prof. Leś zaznacza, że powodem trudnej sytuacji i wzrastającego ubóstwa są czynniki niezależne od rodziny, jak brak pracy jednego lub obojga rodziców, ale i bardzo niskie dochody z pracy w tych rodzinach, gdzie ta praca jest. – Pojawiła się nowa kategoria tzw. ubogich pracujących, którzy choć pracują, to mają bardzo niskie i nieregularne dochody – zwraca uwagę prof. Leś i podkreśla, że zjawisko ubóstwa dzieci jest bardzo groźne. Biedne dzieci zamieniają się w biednych dorosłych.

2010 rok został ogłoszony w Unii Europejskiej Europejskim Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym. Przy urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich powstał specjalny zespół ekspertów, który opracował dokumenty dotyczące biedy i programy walki z nią. Pozostały bez odpowiedzi. Eksperci skarżą się, że nie było nawet żadnej znaczącej reakcji ze strony rządzących. Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich zespół po prostu zlikwidował.    

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki