Logo Przewdonik Katolicki

Święty w pasiaku - krakowskie wątki

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Trwają najważniejsze uroczystości Roku Kolbiańskiego 14 sierpnia obchodzimy 70. rocznicę śmierci świętego w pasiaku. Choć kojarzony głównie z Niepokalanowem i Oświęcimiem, znajdujemy w jego życiorysie krakowskie wątki. Wielkie dzieła, które tu zapoczątkował, trwają do dziś.

„Nocą z 28 na 29 lipca 1919 r. o. Maksymilian Kolbe wysiadł z pociągu Polskiego Czerwonego Krzyża na dworcu głównym w Krakowie. Nie sądzę, aby ktokolwiek czekał tam na niego, bo i skąd franciszkanie mogli wiedzieć, kiedy dotrze ten ewakuacyjny pociąg z polskimi jeńcami, którym przyjechał?
Po 7 latach nieobecności powrócił do wolnej Ojczyzny. Być może rankiem nie dostrzegł zbyt wielu zmian w Krakowie, który nigdy – nawet pod austriackim zaborem – nie przestał być polskim miastem. Może spotkał tylko więcej patriotycznych znaków.
Do klasztoru dotarł zapewne o świcie i pobyt w nim rozpoczął od Mszy świętej, którą odprawiał przy ołtarzu Matki Bożej Bolesnej, zwanej Smętną Dobrodziejką. Wtedy obowiązywał post eucharystyczny, i jeśli się miało celebrować Mszę świętą, albo przystąpić do Komunii świętej, nie wolno było nic jeść ani pić od północy. Po podróży z pewnością cierpiał pragnienie, aby móc napić się choćby wody, trzeba było najpierw odprawić Mszę świętą.
Potem ojciec Gwardian, którym był o. Maran Sobolewski, wskazał mu pewnie pokój, aby mógł się rozpakować i nieco odpocząć po podróży. Sądzę, że zaraz po południu odwiedził matkę, która mieszkała w odległości około 5–7 minut drogi spacerkiem od krakowskiego klasztoru franciszkanów. Była rezydentką w klauzurowym klasztorze sióstr felicjanek, znajdującym się przy ul. Smoleńsk (była tercjarką aż 40 lat, jej grób znajduje się na cmentarzu Rakowickim – przyp. MGN). Matka była jego wizytą tak zaskoczona, że wydawał się jej postacią ze snu. Trzeciego dnia po powrocie odprawił w kościołku sióstr felicjanek Mszę św. w intencji sióstr i swojej matki. Była to dla niej właściwie jego Msza prymicyjna, bo pierwszy raz dopiero widziała swego syna przy ołtarzu.
Krakowski klasztor był prawie pusty, bo klerycy, którzy przez dziesiątki lat napełniają go życiem, byli właśnie na wakacjach (…) O. Maksymilian z początku nie był pewny tego, co będzie robił, ale świeżo ukończone studia, uwieńczona doktoratami z filozofii i z teologii, przeznaczały go w jakimś sensie do pracy w seminarium. Z pewnością liczył się z tym, że będzie profesorem w krakowskim seminarium franciszkańskim (…) U Historii Kościoła. Wiele wskazuje na to, że uczył również filozofii, choć ta informacja jest słabo udokumentowana. Jakim był wykładowcą? Niestety, jako wykładowca nie odniósł wielkiego sukcesu, a to z tego samego powodu, z którego nie został miodopłynnym kaznodzieją. Miał słaby głos i nie było na to żadnej rady. Studenci niewiele słyszeli z tego, co mówił, a zatem jego wykłady wielkiego pożytku im nie przyniosły. Jego działalność dydaktyczna nie trwała zresztą długo, wkrótce przerwała ją choroba. Ta sama choroba, która utrudniała mu żywszą działalność kapłańską. Bóg chciał go poprowadzić inną drogą niż przeciętnych kapłanów. Stanie się wydawcą czasopisma i zamiast grupa słuchaczy w sali wykładowej, czy w kościele, jego słowa poznają setki tysięcy czytelników (…)”
 
Rycerze dla Maryi
„Pobyt św. Maksymiliana w Krakowie zaraz po powrocie ze studiów był bardzo pożyteczny z innego punktu widzenia. On pierwszy zaczął organizować Rycerstwo Niepokalanej poza Międzynarodowym Rzymskim Kolegium franciszkańskim. Wiosną tegoż 1919 roku słyszał z ust samego generała zakonu życzenie, aby Rycerstwo Niepokalanej rozwijało się w zakonnych kolegiach (…) W okresie Bożego Narodzenia wyszedł z Rycerstwem do świeckich i tu rzeczywistość przeszła wszelkie oczekiwania. Po raz pierwszy w historii nie tylko zaczął przyjmować świeckich do Rycerstwa Niepokalanej jako pobożnego stowarzyszenia, ale zorganizował Koło Rycerstwa Niepokalanej wśród świeckich, a także zaczął organizować koło wśród gimnazjalistów”.
 
Nasz patron
Archidiecezja krakowska pamięta o patronie naszych trudnych czasów, jak zwykł go nazywać bł. Jan Paweł II. Nie bez przyczyny św. Maksymilian został wybrany na patrona różnych grup modlitewnych, ruchów, organizacji. Za opiekuna obrali go m.in. honorowi dawcy krwi, którzy 30 lipca spotkali się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia na V Pielgrzymce Honorowych Dawców Krwi i Szpiku Kostnego oraz Osób Żyjących po Przeszczepach. – Dar krwi ratuje ludzkie życie tak jak św. Maksymilian uratował życie Franciszka Gajowniczka, idąc zamiast niego do bunkra śmierci. Dlatego to sami krwiodawcy chcieli go uczynić swoim patronem. Wniosek w tej sprawie napisany przez abp. Sławoja Leszka Głódzia podpisał jeszcze Jan Paweł II – tłumaczy ks. Jerzy Leśko i dodaje: – Św. Maksymilian imponował mi już od seminarium. Kiedy byłem w Niepokalanowie, kupowałem przeźrocza z nim związane, aby urozmaicać katechizację. Pielgrzymowałem do miejsc z nim związanych. Przywiązałem się do niego jeszcze bardziej 15 lat temu, kiedy zostałem kapelanem honorowych dawców krwi.
Powód do obwołania świętego w pasiaku swoim patronem mają także organizacje pro-life. Jedną z nich jest Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka z siedzibą w Krakowie. – Św. Maksymilian, który oddał swoje życie za ojca rodziny, od wielu lat jest uważany przez licznych obrońców życia na całym świecie za ich szczególnego patrona – mówi prezes organizacji dr inż. Antoni Zięba. – W ubiegłym roku ponad 50 polskich organizacji broniących życia przekazało prośbę do Stolicy Apostolskiej, aby ustanowić tego świętego patronem obrońców życia człowieka. Co ważne, obrona życia nienarodzonych przewijała się nieustannie w założonym i kierowanym przez św. Maksymiliana piśmie – „Rycerzu Niepokalanej”. Problem ten istniał już dawno temu i św. Maksymilian piórem swym najbliższych współpracowników występował w obronie każdego nienarodzonego dziecka.
 
 
Cytowane fragmenty pochodzą z najnowszej książki na Rok Kolbiański Opowieść o św. Maksymilianie. Jej autorem jest o. Paulin Sotowski, biograf o. Kolbego. Dziękujemy za umożliwienie przedruku.
 
 

Ważną rolę w szerzeniu jego kultu pełnią parafie noszące jego wezwanie. Jest ich pięć: w Krakowie-Mistrzejowicach (działają tu m.in. Bractwo Trzeźwości im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, Parafialny Zespół Caritas Pomocy Dzieciom „MAXIMILIANUM” i Rycerstwo Niepokalanej), Krakowie-Opatkowicach, Szklarach, Woli Filipowskiej i Rudniku.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki