Logo Przewdonik Katolicki

Różnie z dziadkami bywa...

Kamila Tobolska
Fot.

Ponoć wnuki kocha się bardziej niż własne dzieci. Jednak sam fakt bycia babcią czy dziadkiem to za mało, by wnuczęta odczuły tę miłość. Warto więc może czasami pomyśleć, jak spisujemy się w tej jednej z najważniejszych życiowych ról.

 

Kilka dni temu, spacerując pod ciechocińskimi tężniami, usłyszałam niechcący fragment rozmowy dwóch starszych pań. Jedna z nich tłumaczyła: „Kiedy stąd wrócimy, zabieramy z Tadziem małą i jedziemy na wakacje do Darłowa. Ma już przecież dwa latka, to damy sobie radę”. Te słowa sprawiły, że zaczęłam uważniej przyglądać się babciom i dziadkom wypoczywającym w tym uzdrowisku. Każdy z nich ma przecież inną historię. Zapewne niektórzy są dziadkami bez reszty oddanymi własnym wnukom i zajmują się nimi codziennie, wręcz etatowo. Inni z kolei − tylko od wielkiego święta. A niestety zdarzają się też tacy seniorzy, dla których różne sprawy stały się ważniejsze od rodziny.

Z wielu znanych mi, napisanych przez życie scenariuszy, wybrałam zaledwie kilka. Myślę jednak, że wśród nich każda z babć i każdy z dziadków odnajdzie ten, który jest mu najbliższy.

 

Jadwiga zrobi dla syna wszystko

Jadwiga całe życie spędziła w niewielkim miasteczku na Kujawach. Kilka lat temu przeszła na emeryturę, ale jej mąż wciąż jeszcze pracuje. Małżeństwo ich syna Macieja od początku nie należy do najbardziej udanych. Może to dlatego, że był bardzo młody, gdy postanowił się ożenić? Po ślubie zamieszkał razem z żoną kilka kilometrów od rodziców, w małym gospodarstwie należącym kiedyś do jego dziadków. Jednak, gdy w małżeństwie Macieja przyszedł pierwszy poważny kryzys, jego żona z kilkumiesięcznym synkiem po prostu wróciła do swojej mamy. Jadwiga bardzo to przeżyła. Namawiała syna, żeby ratował małżeństwo. Udało się i młodzi znowu zamieszkali razem. Wkrótce na świat przyszła wnuczka. Synowa jednak coraz częściej myślała o podjęciu pracy. Tak naprawdę chciała wyrwać się z domu. Ale trzeba też przyznać, że liczył się dla nich każdy grosz. Zresztą, nikomu w rodzinie się nie przelewało. Dwa lata temu Jadwiga zaoferowała więc, że będzie przyjeżdżać każdego dnia do domu syna i zajmować się wnukami: wówczas prawie roczną Gabrysią i trzyletnim Dawidem. Dzięki temu synowa mogła znaleźć pracę, o którą w tamtych stronach nie jest łatwo. Teraz Maciej i jego żona pracują w systemie zmianowym. Najgorzej jest, kiedy wypada tak, że oboje idą do pracy na 6 rano. Wtedy Jadwiga wstaje trochę po 4, żeby zdążyć do dzieci. Chociaż zdarzają się dni, że czuje się gorzej, że za oknem leje deszcz czy sypie śnieg, zawsze musi jednak dojechać do wnucząt. Zresztą nie chce zawieść syna.

Coraz częściej jednak Jadwiga zastanawia się, czy może nie poszukać dla niego lepszej pracy. Zaczęła bowiem zauważać, że syn znowu coraz gorzej dogaduje się z żoną. Może, jak będzie trochę lepiej zarabiał, to synowa będzie bardziej zadowolona? Póki co, oddaje młodym każdy możliwy grosz, przywozi im ze swojej działki owoce i warzywa. Żyje życiem syna i jego rodziny. Dobrze, że jej młodsza córka nie ma jeszcze dzieci. Pracować na dwóch „etatach” Jadwiga na pewno nie dałaby rady...

 

Nina i Marek − miła odmiana

Nina i Marek mieszkają w dużym wojewódzkim mieście, a ich syn razem z żoną i trójką dzieci − na jego peryferiach. Oboje małżonkowie są już na emeryturze i mają wspólną pasję – podróżowanie. Odwiedzili razem kilka europejskich państw, ale najbardziej lubią odkrywać różne zakątki Polski. Z ich wypraw cieszą się również wnuki, bo oprócz ciekawych opowieści po powrocie czekają zawsze na pocztówki wysyłane każdemu z nich przez dziadków i przywożone im drobne upominki. Miłymi pamiątkami z tych podróży są również robione przez Marka zdjęcia. Najchętniej jednak fotografuje on nie piękne widoki czy zwiedzane zabytki, ale własne wnuczęta.

Odkąd najstarsze z maluchów rozpoczęło naukę w szkole, Nina i Marek nie planują już wyjazdów w czasie wakacji. To czas dla wnucząt. Cała ich trójka spędza zawsze kilka dni razem u dziadków, którzy starają się ten czas dobrze zaplanować. Oprócz krótkich wycieczek, chociażby do zoo czy do kina, wspólnie rysują, czytają bajki i grają w różne gry. Dzieci jednak najbardziej lubią te wakacyjne dni, kiedy każde z nich oddzielnie przyjeżdża do dziadków. Wtedy ma ich tylko dla siebie. Najmłodsza, 6-letnia wnuczka przywozi wówczas do babci np. swoje ulubione lalki i pluszaki, dla których wspólnie projektują i szyją nowe ubranka.

Również w trakcie roku szkolnego zdarza się, że Nina i Marek zabierają wnuczęta do siebie. Wiedzą, że ich zapracowanym rodzicom potrzebna jest czasami po prostu chwila oddechu, aby mogli pobyć tylko ze sobą i chociażby pójść do teatru. Dzieci zresztą uwielbiają te weekendy spędzane z dziadkami. Dla wszystkich to miła odmiana.

 

Marta wybrała inaczej

Mała wioska w Wielkopolsce. To tutaj Marta pracowała na gospodarstwie, zmagała się z mężem alkoholikiem i wychowywała pięcioro dzieci. Wszystkie założyły już własne rodziny. Cztery lata temu Marta owdowiała. Wówczas patrząc na tę zmęczoną pracą i kłopotami kobietę, jeszcze nie tak podeszłą w latach, łatwo dało się zauważyć, że odżyła. Zadbała o siebie, zmieniła fryzurę, zaczęła też coraz mniej pracować na gospodarstwie. W końcu postanowiła przepisać je synowi. Zanosiło się na to, że od tej chwili wszystkie jej wnuczęta wreszcie będą mogły nacieszyć się babcią i liczyć na jej opiekę. Ale wtedy Marta poznała Henryka. Chociaż nie tyle poznała, ile zacieśniła z nim znajomość. Mieszkał w sąsiedniej miejscowości i od wielu lat był rozwiedziony. Zaprosił ją kiedyś na kawę, a potem na następną. Którąś z kolei wypili już u niego w domu. I tak się zaczęło. Teraz, od ponad dwóch lat, Marta mieszka u Henryka. Jednak dzieci nie pochwalają wyboru mamy. Tym bardziej nie odpowiada im to, że zażądała od wnucząt, aby mówiły do jej konkubenta − dziadku. Z czasem więc stosunki w rodzinie uległy ochłodzeniu. Najtrudniej tę sytuację znoszą najmłodsze z wnucząt. Kiedy wnuczka Anusia, mieszkająca z rodzicami kilkadziesiąt kilometrów od Marty, zaprosiła ją do przedszkola na Dzień Babci, ta owszem przyjechała, ale razem z Henrykiem. Natomiast gdy kilka miesięcy później brat Anusi przystępował do Pierwszej Komunii Świętej, babcia już nie skorzystała z zaproszenia. Zresztą o innych świętach pozostałych wnucząt także jakby zaczęła zapominać...

 

Regina i Stefan – przyszło im kochać z daleka

Ściany domu Reginy i Stefana, stojącego na obrzeżach jednego z miast południowej Polski, zdobią zdjęcia wnuków. Ich uśmiechnięte buzie patrzą na dziadków również z fotografii poustawianych na meblach. To ich sposób na to, żeby choć trochę być bliżej piątki swoich wnucząt. Na co dzień nie mają oni bowiem możliwości przytulić ich, nawet gdyby tego zapragnęli. Jest im z tym trudno, ponieważ wcześniej przez wiele lat mieszkali wspólnie z córką i jej rodziną. Dzieci rodziły się i rosły dosłownie na ich oczach − najpierw czterech wnuczków, a potem wytęskniona Urszulka. Kiedy dziewczynka miała dwa latka, zięć Reginy i Stefana postanowił wyjechać do Irlandii. W Polsce bowiem nie mógł odnaleźć się zawodowo i utrzymać rodziny, a tam prawie od razu znalazł dobrą pracę. Po kilku tygodniach wynajął dom i wówczas, tak jak wcześniej ustalili, dojechała do niego żona z dziećmi. Jako rodzinie wielodzietnej na emigracji żyje im się o wiele lepiej niż w kraju. Minęło już kilka lat od ich wyjazdu, ale nie myślą jeszcze o powrocie do Polski. Tym bardziej że najstarszy z synów rozpoczął w Irlandii studia, a rodzeństwo chce iść w jego ślady.

Dziadkowie wprawdzie cieszą się, że ich dzieciom dobrze się powodzi, ale nie ukrywają też, że za nimi tęsknią. Dlatego wielkim wydarzeniem jest dla nich każdorazowy przyjazd córki z rodziną do kraju, chociażby na parę dni z okazji świąt. Najbardziej jednak czekają co roku na wakacje, kiedy to wnuczęta spędzają u nich co najmniej dwa tygodnie. Poza tym pozostają im rozmowy telefoniczne, no i zdjęcia.

 

 

*Imiona wszystkich bohaterów zostały zmienione

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki