Logo Przewdonik Katolicki

Urlop na rekolekcjach

Paweł Piwowarczyk
Fot.

W ciągu roku większość osób ma do wykorzystania 26 lub 20 dni urlopu wypoczynkowego. Są tacy, którzy 16 z tych dni, a nawet 18 poświęcają na rekolekcje oazowe. Zamiast hotelu ciasny, skromny, ale pełen życia dom rekolekcyjny. Zamiast wylegiwania na plaży pełne aktywności dni.


 



Pełna aktywność w jednym miejscu

 

Był problem z urlopem, szczególnie Przemka. Musiał w pracy zapewnić, że w razie potrzeby będzie „pod telefonem”. Jest informatykiem i odpowiada za działanie systemów. Na szczęście podczas rekolekcji nikt nie zadzwonił, nie było też potrzeby, żeby uruchamiać komputer. Małgosia kilka miesięcy temu zmieniła pracę. Ponad dwutygodniowy urlop nie była aż takim problemem, ale trzeba było to o wiele wcześniej zgłosić.

 

– Na rekolekcjach na pewno daje o sobie znać zmęczenie fizyczne, bo mimo czasu wolnego to jednak, mając małe dzieci, trudno odpocząć, gdyż wymagają stałej opieki. Nie dało się tutaj przez dwa tygodnie leżeć do góry brzuchem, ale i tak gdziekolwiek byśmy nie pojechali to i tak dzieci nie pozwoliłyby nam na to. Tu jednak chodzi o coś innego. Przede wszystkim wzbogaciliśmy się duchowo. To na pewno będzie procentować. W Domowym Kościele jesteśmy od dwóch lat, a na rekolekcje udało się wybrać po raz pierwszy. Mimo że aura przez pierwsze dni nie sprzyjała, to i tak spędziliśmy je bardzo aktywnie, będąc w jednym miejscu. Braliśmy udział w wielu spotkaniach, był czas na modlitwę wspólnotową i osobistą. Gdybyśmy chcieli wszystkie spotkania rozłożyć w czasie, będąc w domu, to zapewne zabrakłoby czasu przez cały rok. Był też czas na dzielenie się doświadczeniem rodzicielskim, zwłaszcza że spotkaliśmy wiele małżeństw z długim stażem. Poznaliśmy wartościowe osoby, które budowały nas swoim przykładem – dzielą się małżonkowie.

 

 


Wszystko inne na swoim miejscu

 

Ryszard, pracownik umysłowy w wodociągach, ma przy sobie telefon, ale z pracy nie dzwonią. Wiedzą, że nie odbierze, gdy ma spotkanie na rekolekcjach.  Bronisława ma swoją działalność, prowadzi pracownię haftu artystycznego. O urlop nie musi nikogo pytać. Trzeba było jednak zorganizować czas tak, aby zrealizować przyjęte zamówienia.

 

– Wykorzystujemy urlop na rozwój duchowy i służbę innym rodzinom, wraz z drugim małżeństwem posługujemy na rekolekcjach w Wiśniowej jako animatorzy oazy rodzin. Nie żal nam urlopu spędzanego w taki sposób. Gdyby nam było żal tych 17 dni na rekolekcjach, to pojechalibyśmy pewnie gdzie indziej. Chcieliśmy spędzić czas z Bogiem, a przy okazji odpocząć od pracy. Dla nas to prawdziwy odpoczynek i radość ze służby innym. Trzeci raz z rzędu wyjeżdżamy, a w ogóle to ósmy raz, licząc od 1992 r. Na dwóch jako uczestnicy, teraz staramy się służyć innym. Zmęczenie? Oczywiście, że na rekolekcjach bywamy zmęczeni, ale Bóg nas umacnia. Przecież codziennie uczestniczymy we Mszy św.! Harmonogram każdego dnia jest dokładnie uporządkowany, aby czasu starczyło dla Boga, dla siebie nawzajem i dla dzieci – „święty czas dla rodziny”. Gdy są zajęcia dla małżonków, dziećmi zajmuje się „diakonia wychowawcza” (siostra zakonna, kleryk, młodzież). Tak spędzając urlop, mamy  świadomość, że Jezus jest Panem i Zbawicielem. Dziękujemy Mu za to, że jesteśmy razem i że mamy czwororo dzieci. Chcemy się tym świadectwem dzielić. Jeśli Jezus będzie w naszym życiu na pierwszym miejscu, to wszystko inne będzie na swoim miejscu – puentują swoją opowieść małżonkowie

 

 


 

Na zewnątrz jest życie!

 

Trafił się dobry termin odpowiadający możliwościom urlopowym obu małżonków, chociaż Piotr był pełen obaw. Pracuje jako geodeta, cały czas przy komputerze. Terminy oddania projektów są nieprzekraczalne. Po powrocie będzie musiał nadrobić zaległości. Anna pracuje jako pielęgniarka. Niedawno wróciła do pracy po okresie urlopu wychowawczego. Udało się jednak wyjechać.

 

– Nie rozważaliśmy innego wyjścia niż rekolekcje. Po dwóch latach pracy formacyjnej w ciągu roku w Domowym Kościele nadszedł czas, by wyjechać na pierwsze rekolekcje dla rodzin. Podjęcie takiej decyzji ułatwiły także kwestie finansowe – nie każdą rodzinę stać na dalekie, atrakcyjne, ale zarazem drogie wyjazdy.

Zyskaliśmy wiele po tych rekolekcjach. Już po trzech dniach uświadomiliśmy sobie, że jest jakieś życie na zewnątrz. Zapomnieliśmy o wszystkim, co zostawiliśmy w domu, o naszych problemach w różnych dziedzinach. Problemy się nie rozwiązały, ale wyłączyliśmy je na chwilę ze swojego życia. Gdy wyjeżdżaliśmy sami, to rzadko nam się zdarzało oderwać myśli od problemów.

 Czas był doskonale zorganizowany zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. Weszliśmy w inny rytm życia. Nie zajmowaliśmy się kulinarną stroną życia, skupiając się na wartościowych rozmowach i modlitwie. Czasem nawet zapominaliśmy o dzieciach. Nie martwiliśmy się o nie. Były przecież pod wspaniałą opieką. To był czas łaski i chcemy, żeby nadal spływała na nas. Wspólnota daje ogromnie dużo i na co dzień nie ma okazji, żeby czerpać z takiego wspaniałego źródła. Kolejny urlop? Znów pojedziemy na rekolekcje – zgodnie stwierdzają małżonkowie.

 

 

 


Potrzeba wysiłku

 

Pierwszy raz udało im się wyjechać na rekolekcje piętnastodniowe. Wcześniej udawało się jeździć tylko na kilka dni. Danuta od dłuższego czasu odczuwała tęsknotę za Chrystusem obecnym we wspólnocie. Wstąpienie przed dwoma laty do Domowego Kościoła było spełnieniem pragnienia. Chociaż Danuta podkreśla, że gdyby nie akceptacja męża i jego zaangażowanie, to pewnie nic by z tego nie wyszło. Jako małżonkowie dostrzegają, jak wiele Domowy Kościół wniósł w ich życie, mimo że są małżeństwem z dość długim stażem i doświadczeniem. Włodzimierz pracuje w dozorze ruchu w kopalni. Chęć wyjazdu była już rok temu, ale wtedy odpowiedzialna praca stanęła na przeszkodzie. Tym razem się udało.

 

  Leniuchowanie na plaży? Wszystko jest piękne do jakiegoś czasu. Poza tym wyjazd nawet nad polskie morze to ogromny wydatek dla rodziny. Tutaj nie zwracaliśmy nawet uwagi na niesprzyjającą pogodę. Zorganizowany czas nadał odpowiedni rytm dniom.

Na rekolekcjach wysłuchaliśmy pięknego świadectwa kleryka. Ono uczyniło nas gotowymi do dawania siebie w darze miłości podczas tych dni i na pewno również zapadnie na dłużej w sercach. To była nowa rzeczywistość dla nas, czas duchowego wzbogacania. Zżyliśmy się z innymi małżeństwami. W okresie dwóch tygodni dość dobrze poznaliśmy wiele osób, ale to wszystko dzięki specyfice tych rekolekcji, gdzie ludzie chętniej otwierają się na siebie. Mimo różnego stażu małżeńskiego, różnego poziomu wykształcenia pary znajdowały wspólny język. Po spotkaniu we wspólnocie Chrystusa człowiek nie może być taki sam. Żeby nie zaprzepaścić tego, co otrzymaliśmy, żeby zawieźć łaskę do domu, potrzebna jest modlitwa. Wyjazd na rekolekcje wymaga nastawienia do pewnej pracy, chociaż odpoczynek również jest obecny. Jeśli chce się otworzyć na Chrystusa i innych ludzi, to potrzeba pewnego wysiłku i takim właśnie jest wyjazd na rekolekcje.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki