Logo Przewdonik Katolicki

Mama nie wraca do pracy

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Siedzenie w domu z dziećmi to nie wczasy pod gruszą. To ciężka praca, pełen etat z nadgodzinami. Często kobiety decydują się na kolejny zawodowy.

 „Siedzenie w domu z dziećmi” to nie wczasy pod gruszą. To ciężka praca, pełen etat z nadgodzinami. Często kobiety decydują się na kolejny – zawodowy.

 

Historie prawdziwe

Karolina Vysata jest historykiem sztuki i szczęściarą. Nie usłyszała od pracodawcy, że „z powodu ciąży jest zmuszony przedłużyć jej umowę.” – Po powrocie do pracy zawodowej spotkałam się z bardzo miłym przyjęciem. Moja sytuacja lekko się skomplikowała, gdy poinformowałam pracodawcę, że spodziewam się drugiego dziecka. Obawiałam się, że zostanę potraktowana jako „wyzyskiwaczka”, która znowu (!) idzie na urlop. Jednak okazano mi wielkie wsparcie w organizacji czasu pracy pod kątem opieki nad córką i kontroli lekarskich związanych z drugą ciążą. Dokładnie zaplanowaliśmy także kwestie mojego powrotu i zakres obowiązków, które będą na mnie czekały po urodzeniu drugiego dziecka.

Nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia.

Basia, mama Ewy i maleństwa w brzuchu, skończyła Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zapowiadała się na świetną nauczycielkę geografii. Gdy szukała swej pierwszej pracy, nie miała dziecka, ale złoty pierścionek na serdecznym palcu. Po n-tej rozmowie kwalifikacyjnej zakończonej fiaskiem na spotkania z potencjalnymi szefami zaczęła chodzić bez obrączki. Wtedy dostała etat.

Kasia mieszka w Zamościu. Ma dwóch synów. Przez kilka lat z powodzeniem prowadziła jednoosobową firmę. Własnoręcznie wykonywała biżuterię, którą potem sprzedawała na Allegro i przez swoją stronę internetową. W lipcu zamknęła działalność. „ZUS mnie zjadł”.

Ania z Krakowa cierpi na fibromialgię – chorobę charakteryzującą się bólem w układzie kostno-stawowym. W 2001 r. zmusiła ją ona do rezygnacji z ciekawej pracy na ówczesnej Akademii Ekonomicznej, dzisiejszym Uniwersytecie. Po sześciu latach depresji, bezradności i nieustannej walki o zdrowie i psychiczne przetrwanie zdecydowała się podjąć wyzwanie: wyjść za mąż i urodzić dziecko. Choć Marysia ma już dwa lata, Ania na razie nie widzi dla siebie zawodowych perspektyw. Żyje z myślą, że nie ma zabezpieczenia prawno-ubezpieczeniowego na przyszłość.

 

Konkretne problemy

Na rynek pracy mamy wracają z różnych powodów. Bo lubią swój zawód, bo chcą, bo potrzebują takiego kontaktu ze światem. Jednak chyba najczęściej chodzi o pieniądze. – Wróciłam zdecydowanie z powodów finansowych. Mamy kredyt na budowę domu i trudno jest z jednej wypłaty spłacać go i utrzymywać rodzinę. Innym powodem, choć nie decydującym, była chęć pozostania w zawodzie i „niewypadnięcie” z przepisów – opowiada Barbara Majka, mama dwojga dzieci. Wróciła do zawodu, bo miała dokąd. Ma jednak świadomość, że zdobyć nową pracę, będąc „świeżo” po macierzyńskim lub wychowawczym, nie jest łatwo. – Pracodawcy bywają wyczuleni na słowo „matka”. Podczas rozmów o pracę, które odbyłam, nigdy mnie nie pytano, czy mam dzieci, bo im tego nie wolno. Alternatywą było pytanie, jak spędzam niedzielę. Wiadomo, że jak mam dzieci, to o nich wspomnę.

Innym problemem, oprócz dziur budżetowych, jest zwyczajna niechęć niektórych pracodawców do zatrudniania mam-pracowników. Nie bez znaczenia są też kwestie psychologiczne. Przerwanie intensywnego dotąd kontaktu mama-dziecko, odstawienie maleństwa od piersi, świadomość, że teraz w większym stopniu wychowuje je żłobek, niania lub babcia – wszystko to jest trudne. Czasem trudniejsze niż nieidealne przepisy.

Minister Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania: – Dyskryminacja w pracy to zróżnicowanie, nierówne traktowanie z powodu cech takich jak np. płeć lub rasa, które nie powinny mieć wpływu na ocenę kompetencji i osiągnięć. Sytuacja kobiet na rynku pracy jest specyficzna – mężczyźni nie rodzą dzieci. Dyskryminacja kobiet jako pracowników wynika ze stereotypów i uprzedzeń, którymi kierują się pracodawcy. Np. chcą mieć dyspozycyjnych pracowników, którzy nie biorą zwolnień lekarskich, nie mają chorych dzieci. Większość pracujących kobiet zachodzi w ciążę, karmi piersią, bierze urlop macierzyński, a część z nich także wychowawczy. Mało kto wie, że kobiety pracują mniej tylko w okresie między 20. a 40. rokiem życia. Według danych ZUS-u z 2009 r. średnia nieobecność w pracy kobiet i mężczyzn jest praktycznie taka sama, gdyż starsi mężczyźni częściej chorują. No i ciąża nie jest chorobą, lecz służbą społeczeństwu, przynosi nam wszystkim wymierne korzyści.

 

Niekonkretne rozwiązania

Państwo, którego przyszłość w dużej mierze zależy od wskaźników demograficznych, powinno troszczyć się o swoich najmłodszych obywateli i ich rodziców. To prawda, choć może brzmi patetycznie. I ciągle – trochę pobożne życzenie.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej prowadzi „programy zachęcające mamy do powrotu do pracy realizowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego”. W bieżącym roku przeznaczy na to 15 mln zł. W ramach projektów na rzecz promocji równych szans kobiet i mężczyzn oraz godzenia życia zawodowego i rodzinnego tworzy m.in. ośrodki opieki nad dziećmi w miejscu pracy i upowszechnia elastyczne formy zatrudnienia (np. telepraca, praca rotacyjna, job sharing, czyli podział pracy w ramach jednego stanowiska). Bezrobotne mamy chcące powrócić na rynek pracy mogą skorzystać z dofinansowań kursów, szkoleń, certyfikatów. Istnieją organizacje wspierające zatrudnianie mam. Jednak to ciągle za mało.

 

Propozycje

Ania: – Biorąc pod uwagę ograniczenia, które wynikają z mojej choroby, praca, jaką wykonuję w domu, jest w tej chwili wszystkim, co mogę z siebie dać. Z powodu tych ograniczeń przypomina ona czasem życie zakonne, bo nie mogę utrzymywać regularnego kontaktu z ludźmi. Myślę, że sytuację kobiet, które chcą wrócić na rynek pracy, mogłyby zmienić przywileje dla zatrudniających je pracodawców. Tak jak firmy przyjmujące niepełnosprawnych podnoszą swój prestiż i mają z tego profity, a ludzie w nich pracujący konkretną pomoc, tak samo korzyści powinni czerpać ci, którzy nie boją się zatrudniać kobiet.

Minister Radziszewska: – Zainicjowane przeze mnie Forum Dobrych Praktyk „Siła kobiet – siłą firmy”, które odbyło się w listopadzie 2010 r., ma na celu przełamywanie uprzedzeń i wypracowanie skutecznych rozwiązań antydyskryminacyjnych. Działania te będziemy kontynuować. Planujemy m.in. przepytać pracodawców, czy ich zdaniem są w prawie przepisy, które utrudniają zatrudnianie kobiet oraz jak należy je zmienić. Wielkie firmy mają większą świadomość problemu niż małe i widzą zyski z wyrównywania szans. Trzeba się zastanowić, co zrobić, aby pan Kowalski zatrudniający pięciu czy siedmiu pracowników powiedział, że dla niego nie ma znaczenia, czy do pracy przyjmie kobietę czy mężczyznę. Kobiety nie są gorszymi pracownikami, a mają talenty, których większość mężczyzn nie posiada. Chcemy też opracować poradnik dobrych praktyk. Znajdą się w nim pozaprawne rozwiązania, które zwiększą komfort kobiet. Sprawią, że nie będą się one obawiały o utratę pracy w związku z urodzeniem dziecka. Ciągle dużo się o tym mówi, a za mało robi, aby kobiety wspierać.

Ich komfort na pewno zwiększyłby dłuższy urlop macierzyński, wychowawczy płatny i z opłaconymi składkami, zwiększenie możliwości pracy zdalnej, więcej przedszkoli, żłobki na terenach wiejskich, których jest jak na lekarstwo, niższe składki ZUS-owskie dla mam prowadzących własną działalność gospodarczą, a przede wszystkim głęboka refleksja i sensowny sposób wycenienia pracy gospodyni domowej.

Powinien też powracać temat niższych podatków dla rodzin wielodzietnych, wyższego becikowego czy rodzinnego – to jednak zagadnienie na osobny artykuł o szczątkach polskiej polityki prorodzinnej.

 

Różne ścieżki kariery

Pewna mama z „mamowego” forum napisała: „Może jest tak, że mamy wstając rankiem już marzą, aby wreszcie odstawić dziecko do przedszkola i wrócić do pracy zawodowej, gdzie ich matczyne serce uspokoją: stukot klawiatury, zaległe terminy, segregatory dokumentów… Jeżeli MAMA w ogóle gdziekolwiek WRACA to jedynie DO DZIECI”. To na pewno właściwe podejście do sprawy, gdy dziecko jest małe. Warto jednak pamiętać, że każda kobieta swoje macierzyństwo przeżywa inaczej.

I każda stoi przed trudnym wyborem. Jakkolwiek wybierze – będzie to kosztem czegoś. Awanse kosztem spacerów z dziećmi, dwudaniowe obiady kosztem drugiej pensji. Każda ma prawo do podjęcia tej decyzji samodzielnie i życia z jej konsekwencjami.

A państwo? Z jednej strony powinno dać konkretne wsparcie mamom, które chcą ponownie zaistnieć na rynku, z drugiej – nie uszczęśliwiać wszystkich w ten sam sposób. Czyli cieszyć się i aktywnie pomagać również tym, które wybrały jedną „ścieżkę kariery” zamiast kilku na raz – pracę w domu.

 



Forum „Siła kobiet – siłą firmy” odbyło się 23 listopada 2010 r. w Warszawie. Miało przekonać pracodawców, że kobiety aktywne zawodowo, także w okresie macierzyństwa i opieki nad małym dzieckiem, stymulują rozwój firm. Badania 500 największych firm pokazały, że przedsiębiorstwa, w których kobiety zajmują stanowiska kierownicze, mają lepsze wyniki finansowe. Pracować chce aż 80 proc. matek. To potencjał, który trzeba dobrze wykorzystać.

Podczas Forum minister Radziszewska przyznała wyróżnienia za promowanie kobiet oraz postaw prokobiecych w polityce kadrowej przedsiębiorstw. Otrzymali je organizatorzy konkursów dla pracodawców:

  • Konkurs „Mama w pracy” – organizatorzy: Fundacja Świętego Mikołaja, dziennik „Rzeczpospolita” i firma Millward Brown SMG/KRC
  • Konkurs „Firma przyjazna mamie” – organizatorzy: miesięczniki „Dziecko” i „Poradnik Domowy”

 

 



Papież o dyskryminacji kobiet

„A cóż powiedzieć można o przeszkodach, które w tylu częściach świata nadal nie pozwalają kobietom włączyć się w pełni w życie społeczne, polityczne i gospodarcze? Wystarczy pomyśleć, w jak trudnej sytuacji stawia często kobiety dar macierzyństwa, któremu ludzkość zawdzięcza swoje przetrwanie i który powinien być odpowiednio doceniany. Z pewnością pozostaje wciąż jeszcze wiele do zrobienia, aby kobieta i matka nie była dyskryminowana. Sprawą naglącą jest uzyskanie we wszystkich krajach rzeczywistej równości praw osób, a więc równej płacy za tę samą pracę, opieki nad pracującą matką, możliwości awansu zawodowego, równości małżonków z punktu widzenia prawa rodzinnego oraz uznania tego wszystkiego, co wiąże się z prawami i obowiązkami obywateli w ustroju demokratycznym. Jest to akt sprawiedliwości, ale również pewnej konieczności.”

 

Jan Paweł II, List do kobiet, 1995

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki