Logo Przewdonik Katolicki

Jeszcze raz o szczepieniach

Renata Krzyszkowska
Fot.

Po opublikowaniu wywiadu z dr. Pawłem Grzesiowskim z Instytutu Profilaktyki Zakażeń w Warszawie, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, na temat szczepień (PK 19/2011), do redakcji przyszedł list czytelniczki związany z poruszanym zagadnieniem. Z uwagi na wagę tematu publikujemy jego fragmenty wraz z komentarzami dr. Pawła Grzesiowskiego.


 

Po opublikowaniu wywiadu z dr. Pawłem Grzesiowskim z Instytutu Profilaktyki Zakażeń w Warszawie, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, na temat szczepień („PK” 19/2011), do redakcji przyszedł list czytelniczki związany z poruszanym zagadnieniem. Z uwagi na wagę tematu publikujemy jego fragmenty wraz z komentarzami dr. Pawła Grzesiowskiego.

 

Szanowna Redakcjo!

(…) Chcę podziękować Panu Pawłowi Grzesiowskiemu za przyznanie, że w Polsce przetargi na szczepionki dla dzieci wygrywają najtańsze firmy i nie bierze się pod uwagę, w pierwszej kolejności, bezpieczeństwa i zaleceń WHO. Następnie chciałabym zadać pytanie o to, dlaczego – skoro WHO zaleca wycofanie szczepionek z tiomersalem – propaguje się tezę, że jest on całkowicie bezpieczny, i na jakiej podstawie? (…)

 

Komentarz: Kwestia tiomersalu była wielokrotnie analizowana i w badaniach wielu niezależnych ośrodków naukowych wykazano, że tiomersal zawiera pochodną rtęci, która nie ma szkodliwego działania na układ nerwowy. Jednak z powodu braku społecznej akceptacji tiomersalu, WHO, a także polscy eksperci, zalecają stosowanie szczepionek bez tego konserwantu. Sytuację można porównać do kwestii konserwantów w sokach owocowych – są one dopuszczone do stosowania w żywności, ale jeśli można zmniejszyć ich zawartość, to jest to korzystne i zalecane. W Polsce obecnie są tylko dwa preparaty ze śladową zawartością tiomersalu – jedna ze szczepionek przeciw żółtaczce typu B oraz linia szczepionek DTP/DT/Td. Niestety, ze względu na niższą cenę, obie te szczepionki są w aktualnym kalendarzu szczepień, który finansuje minister zdrowia ze swojego budżetu.
 
Chciałam także zauważyć, że tiomersal to nie jedyny kontrowersyjny składnik szczepionek. Szczepionki zawierają także: glikol etylenowy (środek przeciwko zamarzaniu), aceton (rozpuszczalnik używany w zmywaczach do paznokci), ałun (konserwant), fenol (barwnik dezynfekujący, trucizna), formalinę (znany rakotwórczy składnik, używany do balsamowania ciał), chlorek benzenu (środek dezynfekujący), formaldehyd (rodek konserwujący i dezynfekujący), aluminium.
Informacje o tych składnikach podane są w ulotkach dołączanych do preparatów.
 
Komentarz: Powyższa informacja nie jest ścisła, a wręcz zawiera nieprawdziwe informacje. Powyższy wykaz jest zbitką różnych substancji, których aktualnie stosowane szczepionki nie zawierają. Warto dokładnie przeanalizować ulotkę każdej szczepionki – np. szczepionka przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, polio oraz Hib, jedna z najbardziej popularnych w Polsce, zawiera oprócz składników bakterii i wirusów, środek wzmacniający tj. wodorotlenek glinu oraz sól fizjologiczną i wodę do wstrzyknięć.
 
W związku z podanymi obliczeniami dotyczącymi liczby nieszczepionych dzieci, chciałabym również zapytać o to, jaki procent dorosłych Polaków ma dzięki szczepionkom odporność na choroby, na które szczepi się dzieci? Liczba przeciwciał z wiekiem maleje. Czy sprawdzenie poziomu antygenów w populacji nie pozwoliłoby stwierdzić, kogo jest więcej: nieszczepionych dzieci czy dorosłych niemających już odporności poszczepionkowej?
 
Komentarz: Badania epidemiologiczne osób szczepionych wykazują, w zależności od szczepionki, różny czas utrzymywania się odporności, np. po szczepieniu przeciw tężcowi w dzieciństwie należy podawać jedną dawkę przypominającą co 10 lat. Po szczepieniu w dzieciństwie przeciw odrze, różyczce i śwince praktycznie wyeliminowane zostały przypadki zakażeń u kobiet w ciąży, co chroni także płód przed uszkodzeniem przez wirusa. Istnieją szczepionki, których podanie raz w życiu wystarcza na bardzo długi czas, np. przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, po podaniu których powstaje dożywotnia pamięć immunologiczna.
 
Stwierdzenie Pana Pawła Grzesiowskiego: „Ja, pani i miliardy ludzi żyjemy” (choć byliśmy szczepieni – przyp. redakcji) zakrawa dla mnie na okrutną ironię. Ja także żyję (miałam szczęście – urodzona na początku 1977 r., jako wcześniak z wagą urodzeniową zaledwie 2 kg, uchroniłam się przed epidemią polio poszczepiennego w Poznaniu – dlaczego o tych epidemiach się nie mówi?) i pytam Pana, ile dzieci umiera rocznie z związku z powikłaniami poszczepiennymi, a ile do końca życia zmaga się z ich powodu z chorobą?
 
Komentarz: Nikt nie umiera tylko z powodu podania szczepionki. Reakcja po szczepieniu jest wynikiem interakcji między układem odporności a zawartymi w szczepionce składnikami. Szczepionki, jak każdy lek, są doskonalone i nikt dziś już nie stosuje tych preparatów, które w latach 60. wywoływały groźne działania niepożądane. Odczyny poszczepienne można porównać do uczulenia po zjedzeniu orzeszków ziemnych – czy alergia na orzeszki upoważnia do uznania ich za szkodliwe i zakazu ich sprzedaży? Szczepionki są ingerencją w układ odporności i nikt tego nie ukrywa, dlatego dzieci przed szczepieniem muszą być zdrowe, ponieważ jakieś ukryte schorzenia mogą ulec zaostrzeniu po szczepieniu.
 
Dlaczego dane o niepożądanych odczynach poszczepiennych (NOP) nie są jawne i dlaczego rodzice mają tak ogromne problemy ze zgłoszeniem NOP-u?
 
Komentarz: Dane o odczynach poszczepiennych nie tylko są jawne, ale publikowane corocznie w postaci raportu GIS-PZH (na stronie www.pzh.gov.pl), jak również są dostępne w ulotce każdej szczepionki. Rodzice nie powinni mieć żadnych problemów ze zgłoszeniem NOP, bo robi się to u lekarza, u którego było wykonane szczepienie. Jeśli lekarz nie chce przyjąć zgłoszenia, można zgłosić odczyn bezpośrednio do powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Po wakacjach we współpracy z lekarzami rodzinnymi będzie wdrożony program aktywnego monitorowania NOP w celu uszczelnienia systemu gromadzenia informacji o bezpieczeństwie szczepień.
 
Bezrefleksyjne poświęcanie jednostki za miliony nie powinno, moim zdaniem, być argumentem na poziomie lekarza i specjalisty takiego jak Pan Paweł Grzesiowski.
 
Komentarz: Nikt nie poświęca żadnego dziecka dla społeczności, to jest nieporozumienie i odwrócenie sensu szczepień. Dlatego szczepimy wiele dzieci, aby te nieliczne, które nie mogą być zaszczepione, mogły być bezpieczne dzięki odporności grupowej (zbiorowej). Można to porównać do jazdy w pasach – w 99 na 100 wypadków, pasy ratują nam życie, ale w 1 przypadku na 100 mogą być powodem większego urazu, czy to oznacza, że ta jedna ofiara została poświęcona dla pozostałych 99? Nie, to jest demagogia, bo bez pasów groźnym obrażeniom ulegnie znacznie więcej osób. Tak samo jest ze szczepieniami, jeśli nie ma szczepień, powikłania dotyczyć mogą nawet kilkuset dzieci rocznie, a po wprowadzeniu szczepień, gdy liczba zachorowań spada, powikłań jest także mniej.
 
Jeśli chodzi o badania środowiskowe wykluczające związek szczepień z autyzmem, o których wspomina Pan Paweł Grzesiowski, jest to podejście zdecydowanie jednostronne, bo równie dobrze można w badaniach naukowych, także najnowszych, znaleźć potwierdzenie na związki szczepień i różnych schorzeń.

Komentarz: Nie ma żadnego badania, które udowodniło związek przyczynowo-skutkowy między szczepionką a autyzmem czy innym uszkodzeniem mózgu. Lekarz, który wymyślił tę hipotezę w latach 90., okazał się oszustem, manipulującym dla zysku chorymi dziećmi. W tym roku zakończył się po 12 latach proces i odebrano mu prawo wykonywania zawodu, bo nie jest godny tytułu lekarza.
 
Wystarczy zapoznać się z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych, żeby mieć świadomość, z jakim ryzykiem wiąże się podanie szczepionki. Oto fragmenty załącznika nr 1 do tego dokumentu:
„Niepożądane odczyny poszczepienne ze strony ośrodkowego układu nerwowego (OUN):
encefalopatia,  drgawki gorączkowe, drgawki niegorączkowe, porażenie wiotkie wywołane wirusem szczepionkowym, zapalenie mózgu,  zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zespół Guillaina-Barrégo. Inne niepożądane odczyny poszczepienne: bóle stawowe, epizod hipotensyjno-hiporeaktywny, gorączka powyżej 39°C, małopłytkowość, nieutulony ciągły płacz,  posocznica, w tym wstrząs septyczny, reakcja anafilaktyczna,  reakcje alergiczne, wstrząs anafilaktyczny, zapalenie jąder, porażenie splotu barkowego, inne poważne odczyny występujące do 4 tygodni po szczepieniu”. Możliwość wystąpienia groźnych powikłań jest więc realna (…) Dlaczego w takim razie rodzice zazwyczaj nie są tego świadomi, lekarze ich o tym nie informują ani nie udostępniają ulotki informacyjnej producenta przed podaniem szczepionki? Przed użyciem szamponu przeciwłupieżowego należy, według prawa, bezwzględnie przeczytać dołączoną ulotkę, ponieważ „każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu i zdrowiu”, natomiast przed tak poważną ingerencją, jaką jest szczepienie, nikt nie przywiązuje wagi do tej istotnej kwestii?
 
Komentarz: Zbyt mało czasu poświęcamy na rozmowy o bezpieczeństwie szczepień, ale nikt w Polsce nie zabrania rodzicom zapoznać się z ulotką, codziennie prowadzę rozmowy z rodzicami i odpowiadam na ich pytania o bezpieczeństwo i efekty szczepień. Wykaz działań niepożądanych w cytowanym rozporządzeniu jest urzędową listą objawów, które muszą być analizowane pod kątem związku ze szczepieniem, ale nie jest listą faktycznych schorzeń występujących po szczepieniu. Chodzi o to, aby sprawdzić, czy sepsa, która wystąpiła w okresie miesiąca od szczepienia, nie była związana z jakimś błędem przy szczepieniu, a nie oznacza, że wystąpiła na skutek podania szczepionki – sepsa nie może mieć miejsca po szczepieniu, ponieważ w szczepionkach nie ma żywych bakterii (z wyjątkiem prątków gruźlicy).
 
Zgadzam się całkowicie z tezą, że nasz kalendarz szczepień odstaje od innych krajów Unii Europejskiej. Wraz z innymi krajami postkomunistycznymi jesteśmy na tle pozostałych krajów UE wręcz wyspą byłego bloku wschodniego, na której nadal funkcjonuje system tak dużej ilości szczepień obowiązkowych. Czym innym jest bowiem rozbudowany kalendarz szczepień, obejmujący wiele szczepień zalecanych i refundowanych, a czym innym kalendarz zawierający niemal wyłącznie szczepienia obowiązkowe. Poniżej prezentuję wykaz szczepień obowiązkowych w Europie:
Niemcy, Holandia, Hiszpania, Wielka Brytania, Austria, Szwajcaria: brak
Belgia: Polio
Francja: BCG/D/T/IPV
Włochy: D/T/IPV/Hep B
Węgry: BCG/Hib/DTaP/IPV/MMR/HepB
Litwa: BCG/D/T/P/IPV/MMR/Hib/HepB/TBE/Adults- Td
Polska: BCG/HepB/D/T/P/IPVorOPV/MMR
Słowacja: DTwP/IPV/Hib/HepB/MMR/BCG/Td
Słowenia: DTaP/IPV/Hib/HepB/MMR/BCG
Rzut oka na powyższą listę wystarczy, by przekonać się, że w krajach UE szczepienia są zazwyczaj zalecane i refundowane, czyli jest możliwość skorzystania ze szczepień takich, jak szczepionka przeciwko np. pneumokokom, bez ponoszenia kosztów przez rodziców. Natomiast gdy rodzice podejmują decyzję o niezaszczepieniu dziecka, nie są do tego zmuszani. Nie ma tam kar finansowych ani tym bardziej straszenia odebraniem im praw rodzicielskich.
 
Komentarz: Wielu rodziców nie ma świadomości, że obowiązek szczepień to nie przymus, że nie można w Polsce nikogo karać za odmowę szczepień, chyba że wystąpi epidemia. Niektórym urzędnikom wydawało się, że można nakładać kary finansowe, jednak sądy administracyjne wydały już pierwsze wyroki uchylające postępowania przeciw rodzicom odmawiającym szczepień. Ale to nie wszystko, bo jeśli dziecko zachoruje na chorobę zakaźną, której można zapobiegać przez szczepienia, to nie można rodzicowi postawić zarzutu lekkomyślności lub zaniedbania. To podobna sytuacja jak z postawieniem wózka z niemowlęciem pod sklepem bez opieki, na ogół nic się nie dzieje, ale jeśli dziecko wypadnie z wózka, rodzicowi grozi zarzut zaniedbania i narażenia dziecka na utratę zdrowia. Nie chciałbym, aby pojawiły się tego rodzaju postępowania i aby rodzice ze strachu decydowali się na szczepienia, ale podejmując ryzyko musimy mieć świadomość wszystkich zagrożeń, w tym kalectwa dziecka i ewentualnych konsekwencji prawnych. W krajach postkomunistycznych przepisy nakładają obowiązek szczepień, ale w krajach, w których nie ma tak restrykcyjnego prawa, działa wiele tzw. miękkich zasad np. ograniczenia w przyjmowaniu do przedszkola czy szkoły niezaszczepionych dzieci. Obowiązuje także podpisana na piśmie deklaracja rodziców o braku zgody na szczepienia.
 
Polskie niemowlęta w pierwszych 18 miesiącach życia otrzymują 16 obowiązkowych szczepień przeciw 10 chorobom. Zaleca się także dodatkowe, co może stanowić razem liczbę 26 szczepień w pierwszych 24 miesiącach życia. Rodzi się w związku z tym pewne pytanie: do przynajmniej 6. miesiąca życia nie podajemy zwykle jedzenia stołowego dla niemowląt ze względu na niedojrzały układ pokarmowy. Dlaczego w takim razie przeprowadzamy tak zmasowany atak na niedojrzały system immunologiczny i nerwowy? Może warto jednak zastanowić się nad ilością i jakością substancji wprowadzanych w organizm dziecka? Dodatkowo proponuję, aby urzędnicy przymuszający polskich rodziców do szczepień spróbowali tego samego na rodzicach angielskich lub niemieckich.
 
Komentarz: Szczepienia na całym świecie zaczyna się w pierwszym półroczu życia, ponieważ w tym czasie jest największa zapadalność na choroby zakaźne i niemowlę nie ma innej możliwości bezpiecznie nabyć odporności. Znakomitym przykładem jest krztusiec, który u niemowląt nieszczepionych prowadzi do śmierci w 1 przypadku na 100 – w 1960 r. przed erą szczepień odnotowano w Polsce 100 000 przypadków zachorowań, co oznacza, że 1000 dzieci umarło z tego powodu. Dziś nikt nie umiera z powodu krztuśca, bo dzieci są szczepione od 2 miesiąca życia.
 
Chciałabym zadać jeszcze jedno kluczowe pytanie, skierowane do Redakcji. Dlaczego w wywiadzie ani słowem nie wspomniano o tzw. szczepionkach nieetycznego pochodzenia? Szczepionkach produkowanych na bazie diploidalnych linii komórkowych ludzkich, pochodzących z płodów z aborcji. (…) co więcej, są one obowiązkowe i nie ma dla nich etycznych zastępników.(…) W dokumentach Papieskiej Kongregacji Nauki i Wiary – Instrukcja Dignitas personae – dotyczącej niektórych problemów bioetycznych (pkt 34–35) czytamy: „ważne racje mogłyby po części usprawiedliwić moralnie wykorzystanie rzeczonego <<materiału biologicznego>>. Tak więc na przykład zagrożenie życia dziecka może upoważnić rodziców do zastosowania szczepionki wyprodukowanej przy użyciu linii komórkowych niegodziwego pochodzenia, niemniej jednak pozostaje obowiązek wszystkich, by wyrazić swój sprzeciw i zażądać od osób odpowiedzialnych za systemy opieki zdrowotnej, by dostępne były inne rodzaje szczepionek”.
Sytuacja szczepień profilaktycznych absolutnie nie jest przypadkiem ratowania życia dziecka. Więc już z tego powodu powinnam jako katolik mieć możliwość wyboru, czy zgadzam się na wstrzyknięcie takiego preparatu mojemu dziecku!
Z poważaniem
Barbara Purandare
 
Komentarz: W czasach, gdy przeszczepy serca, nerek, wątroby czy szpiku ratują wielu ludziom życie oczywistym jest, że cząstka własnego organizmu to jest największy dar, jaki można ofiarować drugiemu człowiekowi. Linie komórek płodowych są wykorzystywane do produkcji dwóch typów szczepionek stosowanych w Polsce. Zostały pobrane z tkanek płodów niezdolnych do życia, w latach 60. XX w. i od tego czasu są utrzymywane w sztucznych warunkach i przechowywane w stanie zamrożenia. To jakby pobrać z palca wycinek skóry, a następnie wyhodować z niego komórki i przez lata utrzymywać je przy życiu, wykorzystując do przeszczepów skórnych dla poparzonych pacjentów. Czy to jest działanie nieetyczne? Nie, to najwspanialszy dar dla życia i zdrowia, który jeden człowiek może dać drugiemu.
 
 

Ks. dr Adam Sikora z Zakładu Teologii Moralnej i Duchowości UAM:
 
– Problem stosowania tzw. ludzkich komórek diploidalnych do produkcji niektórych szczepionek przez skojarzenie z aborcją powoduje moralne wątpliwości czy wręcz sprzeciw wobec stosowania tych szczepionek. Ważne jednak wydaje się, czy aborcja została dokonana z innych motywów, czy też przeprowadzono ją dla pozyskania „materiału biologicznego”? W pierwszej sytuacji ocena jest jednoznacznie negatywna. W drugim chodzi o swoiste „dobre skorzystanie” ze skutków zła. To oczywiście też nosi znamiona moralnego wykroczenia czy niegodziwości polegającej – jak mówi Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary Donum viate – na tym, że wywołuje się wrażenie, iż „się w pewnym stopniu toleruje lub milcząco akceptuje głęboko niesprawiedliwe działania”. Instrukcja ta mówiąc o „niezależności” między dokonującym aborcji a wykorzystującym komórki płodowe do innych badań, mówi że jest to kryterium konieczne, ale może być niewystarczające. Należy jednak zwrócić uwagę, że w przypadku wykorzystywania komórek diploidalnych nie ma związku czasowego, a więc wykorzystywanie dzisiaj tych linii komórkowych nie musi być obierane jako „akceptacja”, „tolerancja” czy wręcz „zachęta” do aborcji, jak może to być przy zbieżności czasowej między aborcją a wykorzystywaniem komórek i tkanek płodowych. Na tę zbieżność czasową wyraźnie wskazuje Donum vitae, stwierdzając, że nie do przyjęcia jest zawieranie jakichkolwiek porozumień czy umów między ośrodkami zajmującymi się zapłodnieniami in vitro czy innymi procedurami (zwłaszcza aborcyjnymi – przyp. AS) a instytucjami wykorzystującymi materiał biologiczny do innych celów – chociażby produkcji szczepionek. W tych wypadkach „akceptacja” czy „tolerancja” aborcji byłaby wyraźna. W przypadku produkcji szczepionek nie jest to tak oczywiste. Kościół we wspomnianym dokumencie nie rozstrzyga jednoznacznie dopuszczalności stosowania samych szczepionek, zostawiając przestrzeń na osobistą i odpowiedzialną decyzję jednostki, postulując jednocześnie zapewnienie prawa wyboru zgodnie z własną wiedzą i sumieniem.
 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Nika
    26.10.2018 r., godz. 20:29

    Ale ja nie chcę korzystać ze skutków zła! Poza tym, jak można zabite dziecko porównać do wycinka z palca?To się w pale nie mieści. Te dzieci zostały zabite, bo było podejrzenie, że urodzą się chore. Ktoś zdecydował o ich losie. One same tej decyzji nie podjęły, więc jak można mówić o poświęceniu się dla szczytnego celu?Sam pan G. niech się poświęci i się żywcem rozda na narządy...

  • awatar
    ELIZABETA
    10.10.2018 r., godz. 15:47

    Artykuł wbił mnie w fotel Zamarlam jak to wszystko przeczytałam razem z komentarzami

  • awatar
    Grigorij
    28.11.2017 r., godz. 09:08

    Grzesiowski to zwyķły kłamca i lobbysta szczepionkowy

  • awatar
    Ewa
    10.04.2017 r., godz. 12:58

    Jestem zniesmaczona promowaniem tiomersalu, który jak powszechnie wiadomo jest kwalifikowany jako TRUCIZNA !Jak można rozpowszechniać takie bzdury, o dobrodziejstwach i bezpiecznych dawkach tiomersalu. Wystarczy zasięgnąć do danych toksykologicznych, które przedstawiają tiomersal inaczej jako organiczny związek rtęci, zwany solą sodową kwasu etylortęciotiosalicylowego. Jest to pestycyd czyli TRUCIZNA! WHO zalicza tiomersal do bardzo groźnych substancji. Proszę zapoznać się z literaturą, która wskazuje, że " organiczne związki rtęci są niezwykle toksyczne dla wszystkiego, co żyje, i moga atakować wegetatywny układ nerwowy i wywoływać zmiany w ukł. immunologicznym".
    Dodatkowo podawane są noworodkom i dzieciom w przekraczających dawkach !!! To jest PARANOJA!!!
    W naszym kraju lista dopuszczalnych ilości niektórych konserwantów w produktach spożywczych, środki zawierające rtęć są zabronione, a tymczasem podajemy je noworodkom.
    Tiomersal to pestycyd a wszystkie pestycydy są toksyczne, jest to sól metalu ciężkiego !
    Stwierdzenie, że my żyjemy jest nierozsądne - Panie G. - co z tego że żyjemy po szczepieniu, proszę zobaczyć jaka jest epidemia raków, autyzmów, azs, i szeregu problemów immunologicznych ! 50 lat temu o rakach się ledwo słyszało ! Proszę zobaczyć co się dzieje na onkologii, ile jest chorych dzieci !
    A co ze szczepionkami produkowanymi na ludzkich komórkach przygotowanych z tkanek abortowanych dzieci ! Jestem totalnie zdegustowana tym tekstem !Kościół nie powinien pozwolić na publikacje takich zagmatwanych informacji. Przecież to oszukiwanie społeczeństwa wrrrrrrrrrrrr :/

  • awatar
    Kinga
    10.04.2017 r., godz. 09:22

    Dlaczego zatem żaden lekarz nie weźmie personalnie odpowiedzialności za Nop ? Łatwo jest manipulować ciemnota i wciskać im kłamstwa tylko jak dzieci chorują kazdy umywa rece .

  • awatar
    Estera
    10.04.2017 r., godz. 08:59

    Co za kłamstwa! Tiomersal z 40 % składa się z rtęci, która jest toksyczna! Wirus odry, różyczki hodowany jest na abortowanym do tego dziecku. W Polsce jest przymus, są nakładane grzywny w celu przymuszenia do szczepienia, mój syn po neurologicznym NOP dalej był szczepiony, bo byliśmy do tego zmuszeni! (Całe życie będziemy zmagać się ze skutkami tego "dobrodziejstwa"). Czy nikt tego nie dostrzega, że wraz z większą ilością szczepień pojawił się autyzm, nowotwory, białaczki i siatkówczaki? Bardzo wielu rodziców mówi, że po szczepieniu następowała wysoka gorączka a potem dziecko zrobiło się autystyczne. Gdzie są odpowiedzialni za to? Zmuszacie nas do narażania zdrowia i życia naszych dzieci nie biorąc odpowiedzialności, zostajemy z problemami sami. Dr Grzesiowski zachwala dobrodziejstwo szczepień, to niech bierze odpowiedzialność za nasze dzieci.

  • awatar
    Agnieszka
    10.04.2017 r., godz. 08:49

    A ja dodam, że jedna z kobiey, którą poddano aborcjì i dziecko wykorzystano jako materiał do" wytwarzania szczepionek" była chora psychicznie. Jak wiemy różne choroby psychiczne mają podłoże genetyczne więc dziecko mogło być obciążone. W szczepionkach znajdują aię fragmenty DNA tego dziecka, gdyż naukowcy nie potrafią przefiltrować tak małych cząstek. Są one tak maleńkie, ze potrafią sie przyłaczyć do łancucha DNA szczepionego dziecka, ale co tam.. ps. Płody dzieci poddane aborcji mialy po 16 tygodni proponuje wygooglować jak wygląda 16 tygodniowy płód.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki