Logo Przewdonik Katolicki

Polskie owoce droższe od cytrusów

Renata Krzyszkowska
Fot.

Sadownicy wieszczą, że tegoroczne polskie owoce nie będą już w tym roku tanie. Wszystkiemu winne są wiosenne przymrozki, a raczej mrozy, które spustoszyły sady. Zbiory niektórych gatunków owoców mogą być niższe nawet o kilkadziesiąt procent. Ministerstwo Rolnictwa uspokaja i przekonuje, że nie jest najgorzej. Kto ma rację, przekonamy się, robiąc zakupy.

 

W Wielkopolsce w tym roku największy, wiosenny przymrozek miał miejsce w nocy z 3 na 4 maja. W powiecie wrzesińskim temperatura spadła do 7 stopni poniżej zera. Michał Andrzejak, właściciel sadów czereśniowych i śliwowych, tak wspomina tamtą noc: „Nie mogłem spać. Wieczorem słyszałem o możliwych przymrozkach, więc bałem się o swoje drzewa, które były już po kwitnieniu. O piątej rano poszedłem do sadu. Widok był przygnębiający. Zawiązki owocowe były poszarzałe, po ściśnięciu leciała z nich woda. Miałem jeszcze nadzieję, że może przetrwały te na czubkach drzew. Niestety, okazało się później, że zmarzło wszystko. Przymrozki kosztowały mnie 150 tys. zł. Moja rodzina nie będzie miała z czego żyć. Sady nie przyniosą dochodu, ale przecież trzeba je nadal pielęgnować. Skąd na to wziąć? Moje straty to także problem ludzi, których sezonowo zatrudniałem. Nie ma owoców – nie ma pracy”.

 

Może jakoś to będzie

Według danych Ministerstwa Rolnictwa największe spadki temperatur zanotowano w województwach:  wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim, pomorskim, podlaskim i w północnej części warmińsko-mazurskiego. W pozostałych dużych rejonach sadowniczych, takich jak grójeckie, sandomierskie, lubelskie i nowosądeckie (gdzie produkuje się większość jabłek, wiśni, malin i truskawek), spadek temperatur nie był tak znaczący. Ministerstwo przewiduje zatem, że przynajmniej zbiory jabłek w Polsce (ale prawdopodobnie także czereśni, śliwek i gruszek) w 2011 r. będą nawet wyższe od niskiego poziomu z roku ubiegłego, czyli na poziomie zbiorów z lat o normalnym przebiegu wegetacji.

 

Stawki dla zamożnych

 Jeśli te prognozy są trafne, to smakosze rodzimych owoców mogą spać spokojnie. Ale skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, czyli dlaczego np. czereśnie kosztują wciąż nawet kilkanaście złotych? Cena w skupie waha się w zależności od regionu i odmiany czereśni od 4 do 8 zł. Wszystko wskazuje więc na to, że jak zwykle, każdą sprawę, w tym wypadku region, trzeba będzie rozpatrywać indywidualnie. Poważnym problemem rolników wydaje się nie tylko aura, ale i drogie ubezpieczenia od utraty plonów. Mało kogo na nie stać.   W Polsce każdy rolnik ma obowiązek ubezpieczenia połowy swoich plonów. Jeśli składka wynosi do 6 proc., to połowę dopłaca skarb państwa. Problem w tym, że ubezpieczeniami rolników zajmuje się tylko PZU i jego składka za ubezpieczenie od przymrozków wynosi 11 proc. Musiałbym więc zapłacić ok. 15 tys. zł  rocznej składki – mówi Michał Andrzejak. – Gdybym chciał ubezpieczyć swoje drzewa także na wypadek gradobicia, musiałbym zapłacić kolejne 11 proc., czyli kolejne 15 tys. Ubezpieczenie od suszy, w zależności od rodzaju gleby, może wynosić nawet 20 proc. To bardzo dużo, dlatego większość rolników, w tym i ja, nie ubezpiecza swych plonów – dodaje gorzko wielkopolski sadownik.

 

Siła złego na jednego

Warunkiem uruchomienia pomocy realizowanej przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest oszacowanie strat przez komisję powołaną przez wojewodę. Z informacji uzyskanych z urzędów wojewódzkich wynika, że na dzień 20 maja 2011 r., na 2479 gmin zgłoszono konieczność oszacowania strat przymrozkowych przez powołane do tego celu komisje w 50 gminach województwa kujawsko-pomorskiego, 48 gminach wielkopolskiego, 24 gminach łódzkiego (głównie w sadach i na plantacjach porzeczek), 8 gminach podlaskiego, 4 gminach zachodniopomorskiego. Nie zgłoszono do tamtej pory potrzeby oszacowania strat m.in. w województwach: podkarpackim, pomorskim, mazowieckim i lubelskim.

Polskie rolnictwo nie ma w ostatnim czasie szczęścia do aury. Wcześniejsze trzy lata suszy, potem dwa lata powodzi, teraz przymrozki. Wszystko to sprawiło, że już przyzwyczailiśmy się do tego, że polskie jabłka czy gruszki są droższe są od egzotycznych i sprowadzanych z daleka pomarańczy. Ten rok miał być już normalny. Niestety, wiosenne przymrozki raczej nie pozwolą na zaliczenie go do udanych. Do tego dochodzą jeszcze straty wynikające z  paniki, jaka ogarnęła rynek w związku z wykrytą w Niemczech śmiercionośną bakterią E. coli.

 

10 mln zł strat dziennie

9 czerwca minister rolnictwa Marek Sawicki poinformował na zwołanej w Sejmie konferencji prasowej, że polscy producenci z powodu epidemii stracili już 145 mln zł i tracą 10 mln zł dziennie. Jak więc łatwo obliczyć, jeśli nic się nie zmieni, to w dniu datowania tego numeru „Przewodnika Katolickiego” straty polskich rolników sięgną już 245 mln zł. Przyczyną strat jest głównie embargo na unijne warzywa i owoce wprowadzone przez Rosję, która bała się „zarazy” na swoim terenie. Minister Balicki jeszcze przed spotkaniem ministrów rolnictwa Unii Europejskiej, jakie odbyło się niedawno w Luksemburgu, powiedział, że Polska oczekuje od Komisji Europejskiej rekompensat dla rolników, którzy nie mogą sprzedać swoich produktów z powodu kryzysu wywołanego bakterią o nieustalonym dotąd źródle.

Paradoksalnie rosyjskie embargo na niektóre warzywa i owoce z Unii Europejskiej było dla konsumentów korzystne. Na polskim rynku znalazło się bowiem więcej owoców i warzyw niewysłanych do Rosji, dla tego ich ceny spadły. Potaniały m.in. truskawki, ogórki i pomidory. W przypadku dwóch ostatnich warzyw przyczyną spadku cen była także obawa o ich bezpieczeństwo spożycia. Początkowo bowiem za wylęgarnię groźnych bakterii uznano szklarniowe ogórki z Hiszpanii. Potem podejrzewano także pomidory i kiełki zbóż. Ogólnoeuropejska panika dotarła także do Polski. Choć źródła epidemii nie udało się jednoznacznie określić, zainteresowanie konsumentów warzywami spadło. Odzyskanie zaufania może długo potrwać.

 

 


Pomoc realizowana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), na jaką mogą liczyć rolnicy poszkodowani w wyniku wiosennych przymrozków:

• Kredyt preferencyjny klęskowy z dopłatami ARiMR do oprocentowania, zarówno obrotowy na sfinansowanie zakupu rzeczowych środków do produkcji rolnej, jak i inwestycyjny na sfinansowanie zakupu kwalifikowanego materiału szkółkarskiego na odtworzenie sadu. W planie finansowym ARiMR na 2011 r. na dopłaty do oprocentowania kredytów klęskowych została zaplanowana kwota 154 669 tys. zł;

• Gwarancja lub poręczenie spłaty bankowych kredytów klęskowych w ARiMR – do wysokości 80 proc. wykorzystanej kwoty przyznanego kredytu bankowego, nie więcej niż 100 tys. zł;

• Wsparcie w ramach działania. Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk  żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych – PROW 2007-2013

• Wsparcie w ramach działania. Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej – PROW 2007-2013

Inne formy pomocy:

Udzielenie przez prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego pomocy w opłacaniu bieżących składek na ubezpieczenie społeczne oraz regulowaniu zaległości z tego tytułu w formie odraczania terminu płatności składek i rozkładania ich na dogodne raty, a także umarzanie w całości lub w części bieżących składek;

Zastosowanie na podstawie art. 700 kodeksu cywilnego przez Prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych odroczeń w płatnościach z tytułu umów sprzedaży i dzierżawy oraz ulg w opłatach czynszu dzierżawnego wnoszonego przez producentów rolnych;

Udzielenie ulgi w podatku rolnym – na podstawie ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa – przez wójtów, burmistrzów lub prezydentów miast.

 

Źródło: Ministerstwo Rolnictwa

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki