Logo Przewdonik Katolicki

Błogosławiony i co dalej?

ks. Artur Stopka
Fot.

Minęło sześć lat. Dla jednych tylko sześć lat, dla innych aż sześć lat. Tak czy inaczej, po sześciu latach od śmierci Jan Paweł II został ogłoszony błogosławionym. Teraz pojawia się coraz częściej pytanie, jakie będą skutki i konsekwencje tego wydarzenia.

 

 

 

 

 

Coś się zaczyna

Czy gdy w dniu pogrzebu Jana Pawła II na Placu św. Piotra pojawiły się transparenty z napisem Santo subito, ktokolwiek zastanawiał się nad tym, co ewentualne wyniesienie na ołtarze papieża Polaka zmieni? Dlaczego ma to być akt o szczególnym znaczeniu? Już w czasie trwania procesu beatyfikacyjnego można było usłyszeć autorytatywne opinie, że to właściwie formalność i potwierdzenie głębokiego przekonania wielu ludzi. Skoro tak, to skąd pytania, czy 1 maja 2011 r. będzie datą przełomową?

Wszystko to piszę wyłącznie z perspektywy Kościoła katolickiego w Polsce. Co nie znaczy, że postawione wyżej pytania nie mają zasięgu globalnego i nie dotyczą Kościoła powszechnego. Uwzględniając jednak ogromną różnorodność Kościoła w skali świata, trudno nawet pokusić się o całościowe odpowiedzi. Co nie znaczy, że nie są one potrzebne.

 

Koniec etapu

A co z Kościołem katolickim w ojczyźnie Jana Pawła II? Co z polskimi katolikami i Polską, jako taką? Jaki będzie wpływ beatyfikacji „naszego” papieża na to, co tu, na „tej ziemi”, będzie się działo w najbliższych tygodniach, miesiącach, latach, dziesięcioleciach?

Myślę, że ogłoszenie Jana Pawła II błogosławionym coś w życiu Kościoła katolickiego w Polsce kończy. Ale też, i to moim zdaniem o wiele ważniejsze, beatyfikacja papieża Polaka coś w naszej wspólnocie rozpoczyna. Coś, czego słowo subito, czyli „szybko, natychmiast”, być może nie jest najcelniejszym określeniem.

Co akt beatyfikacji kończy? Przede wszystkim okres wyczekiwania. Czas pewnej presji, której jako katolicy i Polacy ulegaliśmy, ale którą w dużej części sami wytwarzaliśmy. Beatyfikacja „naszego” papieża wyraźnie kończy pewien etap traktowania jego osoby i dzieła. To już zaczyna być widoczne. Kończy się okres płytkiego traktowania Jana Pawła II w stylu podobnym do małyszomanii. Już tu i ówdzie widać, że pamięć o papieżu Polaku zaczyna być oczyszczana. Kończy się ambicjonalne podchodzenie do świętości Jana Pawła II, do jego dokonań, ale też do jego błędów. Myślę, że mija również stopniowo pojawiająca się  pokusa leczenia narodowych kompleksów postacią Ojca Świętego rodem z Wadowic. Mam nadzieję, że dopełnienie beatyfikacji spowoduje, że niejeden nabierze sił, aby tę pokusę zwalczać i jej nie ulegać. Spodziewam się, że oczekiwanie na kanonizację Jana Pawła II będzie miało inny, bardziej pogłębiony wymiar.

 

Szansa na sukces

Pora spojrzeć w przyszłość. Publicyści i komentatorzy wypowiadają się na temat jakichś widocznych efektów beatyfikacji raczej w tonie minorowym. Swoje niezwykle „ostrożne” przewidywania budują na doświadczeniu minionych sześciu lat, w czasie których wiele uproszczonych wizji wpływu Jana Pawła II na kształt polskiego życia kościelnego i społecznego zostało ostro zweryfikowanych. Czynnikiem dodatkowym jest też rozczarowanie licznych środowisk opiniotwórczych tym, co się dzieje w naszej ojczyźnie w związku z katastrofą smoleńską.

Przebijająca z niejednej wypowiedzi nuta zawodu postawą zarówno rozmaicie rozumianego Kościoła, jak i wspólnoty narodowej oraz różnie definiowanych społeczności kryje w sobie równocześnie nieufność i brak wiary. Nieufność wobec faktycznych możliwości i intencji. Brak wiary, że coś się realnie może zmienić. Że my, Polacy, polscy katolicy, rodacy i współwyznawcy Jana Pawła II nie tylko nie zmarnujemy jego dziedzictwa, ale że stanie się ono zasiewem, który przyniesie plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny, a co dopiero stukrotny.

Ma sporo racji ks. Adam Boniecki, gdy zwraca uwagę, że wraz ze zmianą pokoleń pamięć o Janie Pawle II będzie słabła. Ale też mają rację Ewa K. Czaczkowska, Marcin Przeciszewski, Tomasz Królak, gdy twierdzą, że beatyfikacja Jana Pawła II jest szansą nie tylko dla Kościoła, ale i dla Polski. Wbrew licznym sceptykom, pesymistom i czarnowidzom, jestem przekonany, że ta szansa nie zostanie zmarnowana.

 

Nowy początek

Wspomniałem o dostrzegalnym już końcu traktowania papieża Polaka przede wszystkim jako remedium na nasze kompleksy, frustracje i depresje. A to dopiero początek. Myślę, że czeka nas, polskich katolików, długi proces odkrywania na nowo Jana Pawła II. Odkrywania już nie z perspektywy wadowickich kremówek, ale z perspektywy jego fundamentalnego wezwania: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Nie brak w Kościele katolickim w Polsce ludzi, którzy mają świadomość, że tamto wezwanie wciąż jest w trakcie realizacji. Dlatego, moim zdaniem, beatyfikacja papieża Polaka okaże się faktycznie niepowtarzalnym momentem. Okaże się w wielorakim sensie „nowym początkiem” dla Kościoła i dla Polski. Dla tej ziemi, która dla Jana Pawła II była tak ważna i tak bliska.

Mam wielką nadzieję, że dzieło odnowy Kościoła katolickiego w Polsce i polskich katolików będzie nabierać tempa i rumieńców. Wiele wskazuje na to, że ogromną rolę w tym procesie odegrają świeccy, którzy coraz bardziej uświadamiają sobie, że nie są tylko konsumentami usług religijnych, ale pełnoprawnymi członkami wspólnoty, na których spoczywa odpowiedzialność za jej kształt. Myślę, że nie bez powodu od najbliższego Adwentu skupimy się przede wszystkim na tym, że Kościół katolicki w Polsce jest naszym domem („Kościół naszym domem” – tak brzmi temat programu duszpasterskiego na przyszły rok kościelny w naszej ojczyźnie). Abp Stanisław Gądecki zapowiedział, że ożywienie struktur komunijnych, czyli różnego rodzaju rad skupiających także świeckich, ma doprowadzić do stanu, kiedy wierni będą się czuli „bardziej zadomowieni w Kościele, a sam Kościół stanie się bardziej udomowiony – czyli taki, który bardziej prezentuje się jako dom niż instytucja. Nie tylko w sensie uczuciowym, ale w znacznie głębszym sensie eklezjalnym”. Znam wielu zaangażowanych ludzi, dla których ta zapowiedź nie jest pustą deklaracją. Oni te słowa traktują z całą powagą i jako zadanie, które chcą jak najlepiej wykonać.

Toczą się dyskusje, kogo i czego patronem zostanie nowo beatyfikowany Jan Paweł II. Ja nie mam wątpliwości. Będzie gorącym patronem kolejnego etapu odnowy polskiego Kościoła, a w konsekwencji Polski, jego ojczyzny, „tej ziemi”.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki