Logo Przewdonik Katolicki

Pragnienie Boga

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody (Ps 63, 2)

Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody  (Ps 63, 2)

 

„Fizyczne pragnienie wyraża pragnienie czegoś, ale tak silne, że umieramy, jeśli jesteśmy tego pozbawieni”. Te słowa św. Teresy z Avila z Drogi doskonałości pozwalają nam zrozumieć, dlaczego pragnienie i głód, pierwsze i najważniejsze doświadczenie bytu fizycznego, stały się uniwersalnym symbolem pragnienia i głodu przede wszystkim duchowego (mówimy na przykład „głód wiedzy”). Jest to jeszcze bardziej wymowny symbol dla kogoś, kto, jak człowiek Biblii, nieustannie żyje w perspektywie pragnienia, zdany często na suchy step, miraż rzadkich oaz, nielicznych studni, potoków rwących zimą, lecz bezlitośnie suchych latem.

Oto sceneria, jaką przywodzi na myśl ten intensywny, naznaczony pasją werset, który jest kalką innego, jeszcze mocniejszego i bardziej „instynktownego” obrazu, ciągle pojawiającego się w Psałterzu: „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego” (Ps 42, 2–3). Jest to bardzo sugestywny element, który można zrozumieć jedynie dzięki jego pełnemu oryginalnemu brzmieniu hebrajskiemu; w języku biblijnym bowiem to samo słowo nefesh oznacza zarówno „gardło”, „duszę”, jak i żyjący ludzki „byt”.

Można zatem zobaczyć, jak idealnie łączą się dwa profile, fizyczny i mistyczny: od świtu dnia skąpanego w słońcu i spalonego letnią suszą moje gardło jest suche i spragnione; od brzasku moją duszę, czyli moje najgłębsze istnienie – zwierza się Psalmista – szarpie pragnienie Boga, źródła mojej wewnętrznego życia. Dlatego czuje się on jak wyschła ziemia, której spękania są jak otwarte gardła i usta wzdychające do ożywczej wody.

Modlitwa i autentyczne życie duchowe są zatem podobne do pierwotnego, instynktownego  impulsu pragnienia, które jest podstawową, radykalną potrzebą. Jest to konieczność niemal „zwierzęca”, analogiczna do tej, jaką prorok Jeremiasz przedstawiał w pragnieniu onagrów, które w czasie suszy „stoją na pagórkach, chwytają powietrze jak szakale” z powodu wyschniętych pysków, a „ich oczy mętnieją, bo brakuje paszy” (14, 6). W ten sam sposób Psalmista ukazuje dążenie duszy do Boga, zwłaszcza gdy On ukrywa się i milczy; i do pragnienia dodaje metaforę głodu, który dręczy nie tylko żołądek, ale samo istnienie. Ale oto, co mówi zaraz potem: „łaska Twoja lepsza jest od życia, moje wargi będą Cię sławić” (63, 4).

Pewne jest, że Bóg nie pozostawi wiernego bez chleba dla duszy: „Dusza moja będzie się syciła niczym sadłem i tłustością” (63, 6). Św. Grzegorz z Nazjanzu, wielki ojciec Kościoła kapadockiego w obecnej Turcji, w IV w. tak komentował ten zadziwiający obraz pragnienia zaproponowany przez Psalmistę: „Pragnieniem Boga jest, żebyśmy Go pragnęli”. To wyrażenie w starożytnej wersji łacińskiej jego dzieła napisanego po grecku stało się esencjonalnym i olśniewającym zdaniem Deus sitit sitiri, które może stać się znakiem niniejszej refleksji, przypominającym, że Bóg podziela nasze pragnienie.

 

Tłum.Dorota Stanicka-Apostoł

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki