Jerzy Nowosielski chorował już od dawna. Swój ostatni obraz namalował w roku 1999. Był to krzyż ołtarzowy do kościoła oo. dominikanów na Służewie w Warszawie. Nie wychodził już z domu. W ostatnich wywiadach mówił o sprawach ostatecznych: o zbawieniu, potępieniu, Sądzie Ostatecznym.
Umarł w wieku 88 lat. Już na drugi dzień po śmierci do jego domu włamali się złodzieje i ukradli dziewięć obrazów. Nowosielski nie miał złudzeń co do natury świata i człowieka. Trochę manichejsko mawiał: „Jako artysta jestem posłany do piekła i mam wydrzeć tyle, ile się da z tego piekła, ażeby było zbawione”.
Był człowiekiem głęboko wierzącym. Pytany, kim jest dla niego Chrystus, powiedział: „Chrystus jest dla mnie osobistym Zbawcą”. Całe jego życie, wszystkie jego aspekty, podporządkowane były tej głębokiej wierze. Był prawdziwym teologiem, który widział Boga w każdym wydarzeniu.
„Wszystko ma swoje konsekwencje teologiczne – powtarzał. – Jeżeli bowiem na teologię popatrzeć szerzej, to trudno znaleźć sprawę, która nie miałaby konsekwencji teologicznych”.
Rozmowy, które przeprowadził z nim Zbigniew Podgórzec, później wydane w formie książek, wywoływały zwykle lekki ferment w środowiskach kościelnych. A przecież niewiele znajdziemy podobnie głębokich refleksji na gruncie polskiej myśli teologicznej i artystycznej. Nie ma artystów, którzy mieliby tyle do powiedzenia na tematy wiary. Brakuje teologów, których tak obchodziłaby sztuka.
Trudno mi napisać o Jerzym Nowosielskim na zaledwie dwóch stronach. Od kilku dni przypominam sobie jego książki, zaznaczam ołówkiem najważniejsze fragmenty, pozakreślałam prawie całe strony tekstu. Każde zdanie okazuje się wyjątkowe i trafne. Jak przekazać bogactwo jego myśli? Chyba tylko odesłać do źródeł.
Odkrycie ikony
Był malarzem ikon. Niezależnie od tego, co przedstawiał jego obraz, bo przecież najpierw były to dość niepokojące akty z elementami okrucieństwa. Ale przecież pokolenie wojenne jakoś musiało odreagować swoją traumę. Nowosielski świeckie obrazy malował niczym ikony.
W aktach, pejzażach, martwych naturach, pejzażach miejskich, a nawet w abstrakcjach zawarta była ikona. Po raz pierwszy świadomie zobaczył ikonę w czasie wojny, w muzeum ukraińskim we Lwowie: „Wrażenie było tak silne, że tego spotkania z nimi nigdy nie zapomnę. Patrząc, odczuwałem po prostu ból fizyczny, kręciło mi się w głowie, brakowało tchu w piersiach, nogi odmawiały posłuszeństwa, nie byłem w stanie przejść z jednej sali do drugiej”. Ale wtedy jeszcze ikony nie pojmował.
Zrozumienie ikony dała mu dopiero sztuka nowoczesna. O sztuce Nowosielskiego nie można mówić w oderwaniu od spraw wiary. Bo oto teraz trzeba wspomnieć o jego fascynacji surrealizmem, która nakładała się na wieloletni czas utraty wiary.
Nowosielski wychowywał się w rodzinie wielokulturowej: matka była katoliczką, ojciec pochodzący z Łemkowszczyzny był unitą. Nowosielski odnalazł swoje miejsce w cerkwi prawosławnej. Jednak w latach 50. XX w. stał się ateistą. Potem wspominał ten okres jako niezwykle cenny religijnie. Nie rozumiał ateizmu jako obojętności na Boga i religię, wręcz przeciwnie, był to czas przeżywania „nicości spraw metafizycznych”, pustki. Czas wzbogacający duchowo.
Surrealizm przywiódł go znów do ikony, a ikona do Boga. O tej chwili łaski Nowosielski nie chciał nikomu opowiadać. Od tego czasu jego malarstwo przenika blask. Krytycy powiedzą o spotkaniu tradycji wschodniej z zachodnią, o oryginalności połączenia motywów, o środkach artystycznych, dzięki którym zostało uzyskane owo przenikanie kultur.
Stosował technikę „blików”, rozświetleń ciała. Malował obrazy świeckie według formy zwanej przez niego „monografią”: zestaw dużego centralnego pola z serią kilku pól mniejszych dopowiadających o życiu bohatera dookoła niego. Typowe dla ikony. A przecież były na tych obrazach akty, i to z pewną dawką erotyzmu.
„Akty zasadniczo traktuję tak samo, jak ikona traktuje twarz”. Piękne są nierealne akty Nowosielskiego (pornografię uważał za zło), piękne są jego krajobrazy miejskie (ale w mieście Dwurnika nie chciałby mieszkać), pagórki z przejeżdżającą kolejką (jako dziecko marzył o zawodzie kolejarza), małe cerkiewki wśród zieleni (trudno mu było wybaczyć Kościołowi katolickiemu przyłożenie ręki do unicestwienia łemkowskiego świata cerkwi, stworzył więc ikonę cerkwi) i ascetyczne martwe natury.
„Sztuka nas zbawi”
„Sztuka jest do utwierdzania w dobrym, do zbawiania zła, do przerabiania zła na dobro” – mówił. Tak rozumiał swoją misję. „Rzeczywistość jest piekłem! To jest oczywiste dla każdego! Natomiast to, w jaki sposób się tak dzieje, że ta infernalna rzeczywistość może być przemieniona w rzeczywistość niebiańską, stanowi wielką tajemnicę Chrystusa”.
Uważał, że sztukę należy rozpatrywać w aspekcie moralnym, bo sztuka – religijna czy świecka – należy do sfery sacrum. Tam, gdzie jest zło, tam nie ma sztuki. Poza obszarem sacrum sztuka przestaje być sztuką. Dla niego sztuka jest niebem.
„Trzeba sobie powiedzieć, że znajdujemy się na skraju wielkiej dziury metafizycznej. Wszystko się niejako wywróci na drugą stronę. I właśnie sztuka pomoże nam przenieść na tę drugą stronę naszą rzeczywistość. Sztuka nas zbawi”.
Niestety, o polskiej sztuce współczesnej myślał bardzo źle. „Trudno mi mówić o kondycji sztuki, bo jej po prostu nie widać. Nie wiem, czy w ogóle jeszcze istnieje. Jestem przekonany, że robię sztukę, ale czasem uważam się za jakiegoś pogrobowca… Wokół mnie nie czuję sztuki”.
Straszne było dla niego odczuwanie niezrozumienia ze strony innych ludzi. Uważał ikonę za ważniejszą w głoszeniu Ewangelii niż wszystkich biskupów całego świata razem wziętych. Cierpiał, gdy widział, że ludzie nie rozumieją jego ikon.
Malował ikonostasy do cerkwi, a potem widział, jak jego ikony są zakrywane serwetkami czy jakimiś okolicznościowymi zdobieniami ze styropianu. Malował ikony także dla kościołów katolickich. Choć zrealizowano tylko niewielką część jego projektów, znaleźli się kapłani, którzy mu zaufali.
Jego prace dla katolików to dowód na prawdziwą ekumenię. Zresztą Nowosielski mawiał, że nie wierzy w podział chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo dla niego było jedno. Bolała go obojętność Kościoła wobec wartości estetycznych. W kilku świątyniach miał możliwość zrealizować swoje estetyczne wizje, w niektórych brał odpowiedzialność za aranżację całego wnętrza.
Projektował polichromie, ikonostas, ołtarz, witraże, posadzkę, ambonę, szaty liturgiczne. Dostał też możliwość zaprojektowania całego kościoła: cerkiew w Białym Borze to jego dzieło od początku do końca. Zawsze marzył o tym, żeby zbudować kościół i jego marzenie się spełniło.
Niektórzy oskarżali go o heretyckie poglądy, szczególnie po wydaniu kolejnych książek. Inni uważali, że artysta zrezygnował ze sztuki nowoczesnej, że zamiast awangardy – ceni starocie. Krytycy w ogóle się nim nie zajmowali, bo jak tu pisać o ikonie?
Po latach cierpień dziś Jerzy Nowosielski spotyka się z Chrystusem. „Naprawdę ufam Chrystusowi… Nie boję się Chrystusa, bo jest moim osobistym Zbawcą. Wszystkiego na świecie się boję, nie boję się tylko Chrystusa”.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki Rozmowy z Jerzym Nowosielskim Zbigniewa Podgórca, Znak 2009.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













