Odszedł kapłan i ojciec

Z udziałem setek wiernych i duchownych w Bydgoszczy żegnano wybitnego kapłana i zakonnika o. Czesława Chabielskiego. Zmarł 21 lutego w Gdyni w 81. roku życia, w 62. roku powołania zakonnego oraz w 52. roku kapłaństwa.
Czyta się kilka minut

Z udziałem setek wiernych i duchownych w Bydgoszczy żegnano wybitnego kapłana i zakonnika o. Czesława Chabielskiego. Zmarł  21 lutego w Gdyni w 81. roku życia, w 62. roku powołania zakonnego oraz w 52. roku kapłaństwa.

 

Kapłan był spowiednikiem, kaznodzieją, katechetą, duszpasterzem akademickim, Moderatorem Ruchu Światło-Życie, założycielem Ośrodka Oazowego w Suchej na Pomorzu, opiekunem KIK w Bydgoszczy, Moderatorem Odnowy w Duchu Świętym, duszpasterzem więźniów, wychowawcą wielu pokoleń…

 

Dla każdego

„Kapłaństwo jest dla mnie wszystkim. Traktuję je na poważnie, nie na niby. Widzę jego ogromny sens z perspektywy tych pięćdziesięciu lat. Moją dewizą jest bycie do dyspozycji każdego człowieka, bez mówienia słowa <<nie>>. Nie zamieniłbym tej drogi na żadną inną” – mówił o. Chabielski w 2009 r.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła w piątek 25 lutego wieczorna Msza św. przy wystawionej trumnie w kościele jezuitów w Bydgoszczy. Zaraz po niej zaplanowano nieszpory, a następnie czuwanie. Kulminacyjnym punktem pożegnania zmarłego była sobotnia Eucharystia sprawowana przez wielu zakonników, kapłanów, przy udziale setek wiernych z różnych grup i stowarzyszeń. – Jaki to był współbrat? Wyczytujemy to chociażby z tego, że o. Czesław wśród swoich wychowanków miał wielu jezuitów, którzy dzisiaj są w wieku 40–50 lat. Ludzie, patrząc na jego pracę, chcieli żyć tak jak on – powiedział o. Tomasz Kot SJ, przełożony prowincji wielkopolsko-mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego.

 

Bezgranicznie zawierzył

W 2009 r. o. Chabielski podkreślał również, że kwestia jego powołania przesądziła się na Jasnej Górze. „To była decyzja Matki Bożej. Wszystko Jej zawdzięczam i wszystko oddaję w Jej ręce. Dzisiaj pragnę powiedzieć tym, których spotkałem, by bezgranicznie zawierzyli swoje życie Jezusowi. Tylko On może rozstrzygać sprawy życia w każdej dziedzinie” – mówił.

Czesław Chabielski przyszedł na świat 6 lipca 1930 r. w Paskrzyniu w parafii Ręczno. Syn Michała i Heleny, po ukończeniu szkoły średniej w Piotrkowie Trybunalskim w latach 1953–1956 studiował w Krakowie filozofię, a w latach 1956–1960 teologię w Warszawie. Również w stolicy otrzymał 29 czerwca 1959 r. święcenia kapłańskie. Był katechetą oraz duszpasterzem akademickim. Do Bydgoszczy przybył w 1973 r. Mieszkając w grodzie nad Brdą, najbardziej związał się z Suchą na Pomorzu, gdzie przez wiele lat kierował ośrodkiem oazowym.

 

***każda z wypowiedzi do ramek***

Prof. Władysław Sinkiewicz – ordynator Kliniki Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy

 – Żadna refleksja nie obejmie ogromu dobra, którego o. Czesław w swoim życiu dokonał. To wzór całkowitego oddania się i zawierzenia Bogu oraz Maryi. Był dla Chrystusa i innych przez całą dobę. Nie było ważniejszych zajęć od spraw duszpasterskich. Poznałem go najpierw jako ministrant, a potem jako lekarz. To był przyjaciel naszej rodziny. Nawet w szpitalu, złożony cierpieniem, był do dyspozycji dla innych chorych. Miał trudny charakter, pozornie był nawet szorstki. Ale może dlatego młodzież tak go lubiła i kochała. Serce boli, że muszę to mówić w czasie przeszłym. Idzie na pewno z naręczem dobrych uczynków do nieba. Nie wiem, czy mógłby więcej udźwignąć.

 

Ojciec Andrzej Lemiesz SJ – duszpasterz młodzieży, moderator Ruchu Światło-Życie

– Odszedł człowiek, który dokonał wielkich rzeczy m.in. w Bydgoszczy. W niełatwych czasach założył ośrodek oazowy w Suchej. Mimo trudnych chwil komunizmu był bardzo zatroskany o młodzież. To była jego pasja. Ta jego wielkość na tyle była niebezpieczna dla rządzących, że kilka razy próbowano go w perfidny sposób zabić. Swoją opieką obejmował również rodziny, a także Odnowę w Duchu Świętym, którą w grodzie nad Brdą zakładał. Dla mnie to jest ojciec. Bo przy nim wzrastało moje powołanie. To mój ojciec duchowy, dzięki któremu jestem w zakonie. Przez Suchą przeszło dzięki niemu około piętnastu jezuitów.

 

Teresa Bermańska – Klub Inteligencji Katolickiej w Bydgoszczy

– Ja byłam wychowana u jezuitów w Toruniu w czasie studiów, gdzie uczęszczałam do duszpasterstwa. Ten duch jezuicki towarzyszył mi również w Bydgoszczy. Znaliśmy się od czasu, kiedy zaczęłam uczęszczać do Klubu Inteligencji Katolickiej. To był rok 1981. Pamiętam przede wszystkim te cotygodniowe spotkania. Zawsze była Msza św. dla nas, na którą przychodziły tłumy ludzi. Słuchaliśmy jego homilii, które wyjątkowo trafiały do wszystkich. On ciągle myślał o innych, by przybliżyć ich do Boga i pokazać, jak bardzo jest On dobry. W Suchej wisiał taki napis: „Ojciec Czesław jest jak kaloryfer – twardy, ale gorący”. To oddaje cały jego charakter.

 

Ojciec Mieczysław Łusiak SJ – dyrektor Domu Rekolekcyjnego w Suchej na Pomorzu

– O. Czesław stał u początków mojego powołania kapłańskiego i zakonnego. W 1980 r., kiedy po raz pierwszy jechałem na oazę, pokazał mi Pana Boga. Tak zupełnie inaczej i głębiej. Dzięki jego słowom, jego postawie spotkałem tak mocno Jezusa, co wprowadziło nową jakość w moje życie. I na gruncie tego doświadczenia, głębokiego przebudzenia, gdy chodzi o wiarę i więź z Panem Bogiem, zupełnie innego wymiaru nabrało moje myślenie o kapłaństwie, a potem o życiu zakonnym. Na pewno Pan Bóg posłużył się nim bardzo mocno. Za to zawsze będę mu wdzięczny.

 

Maciej Grześkowiak – bydgoski radny i dziennikarz

– Przez ponad dziesięć lat byłem u jego boku animatorem. Cała moja formacja, dochodzenie do dojrzałej wiary w Boga, budowanie jej fundamentów odbywało się przy o. Czesławie. To on zaraził mnie miłością, modlitwą, Różańcem, ale również wewnętrzną wolnością i pracą, także tą fizyczną. Jego radykalizm, jednoznaczność, bezkompromisowość były przykładem. Z drugiej strony, przy jego cholerycznym usposobieniu, trudnym charakterze, doświadczało się niezwykłej wrażliwości i delikatności. I te spowiedzi o drugiej czy trzeciej w nocy pod gołym niebem na rekolekcjach w Suchej. To były takie momenty, w których – spowiadając się z całego życia – płakało mu się w ramię. Bo Pan Bóg przez niego niezwykle oczyszczał. Msza św., którą kilka tygodni temu odprawił dla odwiedzającej go grupy, była wydarzeniem niezwykłym. Nigdy nie zapomnę tego starszego, zmęczonego cierpieniem człowieka. Kapłana, który odprawia Eucharystię na stoliczku przy łóżku i jego zapatrzenia w Pana Jezusa. Dla mnie był człowiekiem świętym.

 

 

 

 

 

 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2011