Wspomnienia nauczyciela

Przypomnijmy: niedawno, dzięki uprzejmości dowództwa Jednostki Wojskowej Nr 1515, mogliśmy zbliżyć się do ciekawego zabytku związanego z wojenną martyrologią bydgoszczan dawne stajnie są materialną pozostałością po prymitywnym, przygotowanym naprędce hitlerowskim obozie internowania dla Polaków. Tego miejsca, znajdującego się za murami koszar przy ulicy Gdańskiej, nie zobaczymy w żadnym przewodniku.
Czyta się kilka minut

Przypomnijmy: niedawno, dzięki uprzejmości dowództwa Jednostki Wojskowej Nr 1515, mogliśmy zbliżyć się do ciekawego zabytku związanego z wojenną martyrologią bydgoszczan – dawne stajnie są materialną pozostałością po prymitywnym, przygotowanym naprędce hitlerowskim obozie internowania dla Polaków. Tego miejsca, znajdującego się za murami koszar przy ulicy Gdańskiej, nie zobaczymy w żadnym przewodniku.

 

Obiecałem wrócić do tematu, przytoczyć choćby jedno źródło mówiące o losie internowanych zakładników, aresztowanych w 1939 r. bardzo często wśród najszacowniejszych mieszkańców miasta nad Brdą, stanowiących jego elitę. Stąd też wątek uwięzienia w koszarach przy Gdańskiej był tragicznym punktem życiorysu choćby wielu nauczycieli z naszego regionu. Dla niejednego był to niestety ostatni fakt z ustalanych po wojnie losów, biografii.

 

Bochenek chleba na 12 ludzi…  

 Ci, którzy przeżyli, postarali się ocalić obrazy gehenny za koszarowym murem. W wydanych już w 1945 r. „Materiałach do badania Zbrodni Hitlerowskich na Pomorzu” znajdujemy m.in. zeznania Józefa Durka, dyrektora Szkoły Dokształcającej w Bydgoszczy, aresztowanego 15 października 1939 r.

 „W bramie powitał nas szyderczym uśmiechem komendant Baks, któremu, jak później się okazało, podlegaliśmy. Zaprowadzono nas do stajni, skąd usunięto poprzednich więźniów – nie nauczycieli. W stajni był gnój, gnojówka i pełno robactwa. Zastaliśmy tam już grupę nauczycieli zabranych dni poprzednich wprost ze szkół. (…)

Blok odwiedzali stale nasi „opiekunowie”, Baks i dwaj młodzi gestapowcy, którzy robili spisy. Na każde zjawienie ich trzeba było stać na baczność, nie wolno było się ruszać, wszystko jedno, czy trwało to kilka minut, czy godzinę. Gdy ktoś mdlał i wywrócił się – nie zwracano na to uwagi. (…) Przez pierwszy dzień nie dostaliśmy jeść. Potem otrzymaliśmy czarną kawę rano, w południe zupę, a raczej samą wodę, czasami trochę ziemniaków i kaszy, na wieczór kawę i chleb (bochenek na 12 ludzi). (…) Było nas w tym bloku razem ok. 210, sami nauczyciele i profesorowie szkół bydgoskich”.

 

Byli tu też lekarze, rzemieślnicy, księża…

 „W innych stajniach – blokach znajdowali się sędziowie, lekarze, rzemieślnicy, robotnicy, kobiety i dzieci. (…)

Rozmawiając z pewnym tłumaczem, który się uchował w stajniach od początku, dowiedziałem się, że plac, przez który przechodziliśmy do latryn, jest cmentarzem, że odbywały się tam egzekucje. (…)

Na skutek złego odżywiania chorowaliśmy na żołądki, co jeszcze bardziej wycieńczyło organizmy. Po dwóch tygodniach z niektórych pozostały tylko szkielety.

Kiedy wyprowadzano księży na pole, musieli oni iść z podniesionymi rękoma, z towarzyszeniem strzałów i przekleństw. (…)

Kilka razy wołano nas na badania w kancelarii gestapo. Badanie to połączone było z biciem. (…) Wchodzący do badania z miejsca otrzymywał bicie za to, że na przykład nie powiedział: „dzień dobry”. Na pytanie, czy należał do Związku Zachodniego, jeżeli odpowiedział: „nie” – był bity („Jaki z ciebie Polak?!”), jeżeli powiedział: „tak” – był jeszcze bardziej bity. (…)

Z końcem października poczęto opróżniać obóz. Część zwolniono. Resztę, którzy zostaliśmy, przewieziono do dawnego magazynu amunicji na Jachcicach…”

 

        

     

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2011