Kardynał Wyszyński znany i nieznany

Osłuchało nam się jego nazwisko i mamy wrażenie, że już nic nowego o nim powiedzieć nie można. Właśnie dla tych, którzy są przekonani, że o Prymasie Tysiąclecia wiedzą wszystko, jest ten tekst.
Czyta się kilka minut

Pośród faktów o życiu Stefana Wyszyńskiego ukryte są bowiem myśli, które zaskakują swoją świeżością i aktualnością, a które nie do końca pasują do spiżowego pomnika Prymasa – człowieka twardego, nieprzejednanego, walczącego. Stajemy zadziwieni łagodnością myśli i ciepłem, które bije z jego słów...

Stefan, ubieraj się

Urodził się latem 1901 r. na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Swoje dzieciństwo wspominał tak: „W domu nad moim łóżkiem wisiały dwa obrazy: Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej. I chociaż w onym czasie do modlitwy skłonny nie byłem, zawsze cierpiąc na kolana, zwłaszcza w czasie wieczornego różańca, jaki był zwyczajem naszego domu, to jednak po obudzeniu się długo przyglądałem się tej Czarnej Pani i tej Białej. Zastanawiało mnie tylko jedno, dlaczego jedna jest czarna a druga – biała. To są najbardziej odległe wspomnienia z mojej przeszłości”.

Miał dziewięć lat, kiedy stracił matkę. Wspomina: „Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: Stefan, ubieraj się. Ponieważ była jesień, koniec października, zrozumiałem, że mam gdzieś iść. Włożyłem palto. Spojrzała na mnie i powiedziała: Ubieraj się, ale nie tak, inaczej się ubieraj. Zwróciłem na Ojca pytające oczy. Odpowiedział mi: Później ci to wyjaśnię...”

Ojciec wytłumaczył Stefanowi, o co chodziło matce: o „ubranie” rozumiane jako przywdzianie w przyszłości sutanny.

Brak matki spowodował u młodego Stefana zwrócenie się w kierunku Maryi. Opowiadał wiele lat później: „Pojechałem z prymicją na Jasną Górę, aby mieć Matkę... Matkę, która już będzie zawsze...”

Wojenna akuszerka

Zanim wybuchła wojna, zdążył wstąpić do seminarium we Włocławku i w 1924 r. przyjąć święcenia kapłańskie, a następnie na wydziale prawa kanonicznego na KUL obronić doktorat i zostać profesorem prawa kanonicznego i socjologii w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. Zdążył również odbyć naukową podróż po Europie: Austrii, Włoszech, Francji, Belgii, Holandii i Niemczech.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, ks. Wyszyński na polecenie biskupa Michała Kozala musiał opuścić Włocławek i ukrywać się, ze względu na swoje wcześniejsze zaangażowanie społeczne i publikacje poświęcone totalitaryzmowi hitlerowskiemu. Podczas długiego procesu ukrywania się, trafił pewnego dnia do domu rodzącej kobiety, a że nie mógł sprowadzić pomocy, sam został akuszerką i pielęgniarką, przyjmując poród. Podczas Powstania Warszawskiego w szpitalu powstańczym w Laskach godzinami stał i błogosławił płonącą Warszawę, a potem długo leżał krzyżem w kaplicy, modląc się za stolicę i jej dzieci.

„Pamiętam operację bardzo dzielnego żołnierza, któremu trzeba było odjąć nogę” – wspominał po latach. „Powiedział, że zgodzi się na operację pod tym warunkiem, że przez cały czas będę przy nim stał ... Długie miesiące pracy w szpitalu powstańczym bardzo wiele mnie nauczyły. To więcej niż uniwersytet, bo to głębokie zrozumienie bliźniego, czego się na ogół z książek nie nauczy. Szacunku dla człowieka nabywa się nie wtedy, gdy widzi się go w pozycji bohaterskiej, ale gdy widzi się człowieka w udręce”.

Wróg Polski

Po wojnie we Włocławku odbudowywał seminarium, a w 1946 r. został biskupem w Lublinie. Dwa lata później posłany został do Gniezna i Warszawy, zostając prymasem Polski. Trudny to był czas, kiedy trzeba było chronić naród i Kościół przed rozlewem krwi, on zaś posądzany był o zbytnią uległość wobec komunizmu.

W styczniu 1953 r. został kardynałem – kapelusza kardynalskiego nie mógł odebrać, władze nie wydały mu paszportu. Osiem miesięcy później został aresztowany i wywieziony z Warszawy.

UB pisało o nim w swoich dokumentach: „zdolny dyplomata, socjolog, kaznodzieja, wróg Polski”. Przetrzymywany był najpierw w Rywałdzie Królewskim, następnie w Stoczku Warmińskim, w Prudniku Śląskim i wreszcie w Komańczy. Uwięziony, nadal myślał nie o sobie, a o Kościele. W swoim dzienniku pisał: „Za kilka dni Polska rozpocznie niezwykły Rok Jubileuszowy: 300 lat obrony Jasnej Góry. Warto myśleć o „obronie Jasnej Góry” roku 1955. Jest to obrona duszy, rodziny, narodu, Kościoła przed zalewem nowych „czarów”. Obrona Jasnej Góry dziś – to obrona chrześcijańskiego ducha Narodu, to obrona kultury rodzimej, obrona jedności serc ludzkich – w Bożym Sercu”.  

W Komańczy powstał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu – złożono je 26 sierpnia 1956 r., a na tronie przygotowanym dla uwięzionego prymasa położono biało-czerwone róże.

Nie byłoby papieża Polaka

Uwięzienie prymasa skończyło się w październiku 1956 r. Kard. Wyszyński postawił wówczas warunki, które dziś wydają się nam oczywistymi prawami katolików w wolnym społeczeństwie, a wówczas były ustępstwami władzy ludowej. Władze zgodziły się, by decyzje o obsadzaniu stanowisk kościelnych należały do biskupów; by biskupi ordynariusze mogli wrócić na swoje stanowiska w diecezjach, oraz by seminaria duchowne pozostawały pod kontrolą władz kościelnych. Prymas uzyskał również prawo do swobodnej katechizacji młodzieży oraz do wydawania prasy katolickiej.

Wielka Nowenna przed jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski, Nawiedzenie Polski przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, Akt Oddania Narodu Matce Bożej, gest pojednania narodów polskiego i niemieckiego ze słynnym: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” – to wszystko rodziło się z inicjatywy prymasa Wyszyńskiego. On sam brał również udział w pracach Soboru Watykańskiego II, a dzięki jego staraniom papież Paweł VI ogłosił Maryję Matką Kościoła. W 1978 r. papieżem został Karol Wojtyła. Nowo wybrany papież mówił do kard. Wyszyńskiego: „Nie byłoby na stolicy tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, który jest związany z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Prymas Tysiąclecia zdążył jeszcze witać papieża Polaka w rodzinnej ziemi. 13 maja 1981 r. wraz z całym światem modlił się o ocalenie życia rannego w zamachu Jana Pawła II. Zmarł kilka dni później, 28 maja 1981 roku, w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Miał 80 lat. W 1989 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2011