Śnieżny koniec świata

Jakiś czas temu wpadłem do radia i obwieściłem nowinę: spadł śnieg! Radość, zdziwienie, wszyscy podbiegli do okien. Rzeczywiście pierwsze płatki zaczęły zasypywać nasze miasto, a kilka dni potem wszędzie było biało.
Czyta się kilka minut

Jakiś czas temu wpadłem do radia i obwieściłem nowinę: spadł śnieg! Radość, zdziwienie, wszyscy podbiegli do okien. Rzeczywiście – pierwsze płatki zaczęły zasypywać nasze miasto, a kilka dni potem wszędzie było biało.

Cieszyłem się jak dziecko. Już od końca października czekałem, aż zima przegoni nastrój jesiennej depresji. Oczywiście złota polska jesień cieszy oko, ale nastaje potem moment takiego przeslilenia, że trudno znieść codzienność. Czekałem, tym bardziej że wiadomości z kraju i ze świata były niepokojące i – chyba przez to ciemno, deszcz i pluchę – dziennikarze mówili o nich z patetyzmem (a jeśli pisali, to zdjęcie pod tekstem uwieczniało człowieka postawionego pod ścianą, z przerażeniem patrzącego w obiektyw po tym, gdy odkrył przed nami trochę okrucieństwa świata).

Mój ukochany śnieg wywołuje jednak kompletny paraliż. Przynajmniej na jeden dzień znika z pierwszych tematów wszechobecna polityka. Reporterzy próbują przenieść przerażające emocje do informacji o wielkich opadach, ale trudno się nie uśmiechnąć, widząc ich w ogromnych czapkach zanurzonych w śniegowym puchu (a jeszcze jak się taki dziennikarz poślizgnie, to informacja dosłownie leży).

I... mamy w tym małą próbkę końca świata. Teraz możemy to jeszcze opanować, wysłać w trasę piaskarki, zapowiedzieć opóźnienia pociągu. Robimy wszystko, by wprawić świat w ruch, by wróciła regularność, by giełda grała, a pieniądze “kursowały” między kontami. Przypominam i zachęcam do lektury ostatniego wywiadu z o. Joachimem Badenim OP  „Uwierzcie w koniec świata!”. Wtedy będzie podobnie i dostrzegą to ci, którzy będą przygotowani. Codzienność stanie w miejscu, sprawy się skończą, polityki i śmiertelnie poważnych lub zblazowanych dziennikarzy nie będzie. Nie będzie długów, kredytów, godzinówek, wypłat i trzynastek. Zostanie Miłość, która przykryje wszystko, niczym śniegowe zaspy w grudniu A.D. 2010.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2010