Kataklizm po portugalsku

Straty spowodowane uderzającymi regularnie w Portugalię od stycznia orkanami są rekordowo wysokie. Wprawdzie gabinet premiera Luisa Montenegro unika podawania precyzyjnych danych, ale eksperci szacują je na sześć miliardów euro, czyli trzykrotność łącznego budżetu Lizbony i Porto.
Lizbona
Czyta się kilka minut
 Malownicza miejscowość Ribeira de Santarem ucierpiała, gdy po intensywnych opadach deszczu rzeka Tag wystąpiła z brzegów, 6 lutego 2026 r. fot. Stringer/Anadolu/ Getty Images
Malownicza miejscowość Ribeira de Santarem ucierpiała, gdy po intensywnych opadach deszczu rzeka Tag wystąpiła z brzegów, 6 lutego 2026 r. fot. Stringer/Anadolu/ Getty Images

Miniony rok stał w Portugalii pod znakiem debaty nad bezpieczeństwem jej obywateli w dobie trwającej cztery lata wojny na Ukrainie, w sąsiedztwie zachodniej flanki NATO. Część komentatorów twierdzi, że należąca do Sojuszu Północnoatlantyckiego Portugalia jest obecnie niewystarczająco przygotowana do ewentualnego wybuchu wojny na terenie Unii Europejskiej, ale również do szybkiej odpowiedzi na zagrożenia naturalne, takie jak orkany, coraz częściej nawiedzające ten kraj.

Wiatr znad Atlantyku

Pierwszym dużym sprawdzianem dla funkcjonowania służb obrony cywilnej Portugalii, a sporym jednocześnie wyzwaniem, okazał się orkan Martinho, który uderzył z dużą siłą 20 lutego ubiegłego roku.

Huraganowe wiatry, które przyniósł żywioł, pozbawiły energii elektrycznej około 100 tys. domów. Utrzymujący się przez kilka dni żywioł, który przyniósł wichury o prędkości dochodzącej do 160 km/h, doprowadził do licznych zniszczeń w miejscach użyteczności publicznej, a także na terenie prywatnych nieruchomości. W sumie Martinho doprowadził do około dziewięciu tysięcy interwencji służb ratowniczych. Dotyczyły one głównie usuwania przewróconych na drogi i linie kolejowe przedmiotów, a także wypompowywania zalanych wodą miejsc użyteczności publicznej. Na skutek kataklizmu rannych zostało co najmniej osiem osób, z których część wskutek upadku gałęzi drzew. W sumie żywioł doprowadził do zniszczenia około pięciu tysięcy drzew w całej Portugalii. Największe straty wystąpiły w rejonie aglomeracji Lizbony, stolicy kraju, gdzie zanotowano blisko milion przypadków zniszczenia mienia. W całym kraju liczba dewastacji spowodowanych przez huraganowy wiatr przekroczyła sześć milionów. Żywioł, który doprowadził do zranienia co najmniej trzech osób, zrywał dachy z budynków, a także wyrywał okna z futryn. Zniszczonych zostało kilkaset samochodów, na które upadły drzewa lub słupy energetyczne. Wskutek zerwania linii wysokiego napięcia na kilka dni tysiące osób zostało pozbawionych energii elektrycznej. Wprawdzie stopniowo awarie usunięto, ale już po dwóch miesiącach okazało się, że Portugalczycy ponownie stracili dostęp do prądu.

Ciemno wszędzie

28 kwietnia 2025 roku przeszedł do historii Portugalii i Hiszpanii jako dzień bezprecedensowego blackoutu. Na kilka godzin Półwysep Iberyjski ogarnęły ciemności z powodu nagłej, niespodziewanej i do dziś nie w pełni wyjaśnionej awarii systemu energetycznego, który wystąpił na południowym zachodzie Europy. Nienotowane wcześniej wydarzenie doprowadziło do wielu niekorzystnych zjawisk, m.in. do chaosu komunikacyjnego, w tym tymczasowego wstrzymania pracy portów lotniczych, morskich, a także rzecznych. Paraliżowi energetycznemu towarzyszyły też wstrzymanie transakcji elektronicznych, utrudnienia w wypłacie pieniędzy z bankomatów, paraliż pracy na terenie większości stacji paliw. Zaburzenie łańcucha dostaw doprowadziło do paniki wśród wielu obywateli, którzy szturmem ruszyli na zakupy do placówek handlowych, ogołacając sklepowe półki z większości towaru. Portugalski gabinet Luisa Montenegro skrytykował tego rodzaju zachowanie jako „naznaczone paniką i nieracjonalne”. Równocześnie rząd w związku z paraliżem energetycznym wzmocnił patrole policyjne, szczególnie w pobliżu węzłów komunikacyjnych, na ulicach największych miast, a także przy kluczowych autostradach. Dodatkowe siły skierowano na lotniska w Lizbonie, Faro oraz w Porto.

Do dzisiaj specjalistom ds. energetyki nie udało się wypracować jednego, a zarazem klarownego stanowiska w sprawie głównej przyczyny awarii z 28 kwietnia ubiegłego roku. Część z nich twierdzi, że nagły skok napięcia w sieci w Andaluzji, na południu Hiszpanii, mógł wynikać z niewystarczającej elastyczności systemu energetycznego. Inni genezę problemu dostrzegają w słabości przestarzałej infrastruktury do dystrybucji energii elektrycznej. Nie brakuje też głosów o domniemanym sabotażu. Jednym z pierwszych, który wyraził taką opinię, był Juanma Moreno, premier rządu wspólnoty autonomicznej Andaluzji.

Jednym z największych problemów w następstwie blackoutu były utrzymujące się przez kilka dni niedobory energii elektrycznej. Dotyczyły one ponad miliona gospodarstw domowych w całym kraju. Wśród dotkliwie poszkodowanych regionów było położone na północy Portugalii Minho. To właśnie tam po ponad czterech miesiącach od blackoutu pojawił się kolejny paraliż energetyczny. W kilku gminach północnej Portugalii doszło do poważnej awarii energetycznej, która pozbawiła prądu ponad 80 tys. osób, m.in. w gminach Ponte de Lima, Arcos de Valdevez, Caminha oraz Vila Nova de Cerveira. W przypadku obu blackoutów premier Montenegro tłumaczył, że sytuacje takie mogą powtarzać się w przyszłości, gdyż Portugalia jest pod względem energetycznym „uzależniona od Hiszpanii”. Szef gabinetu zaznaczył też, że konieczne jest utworzenie przez portugalskie władze nowych połączeń energetycznych. – Potrzebujemy bardziej rozwiniętych mechanizmów naszego bezpieczeństwa energetycznego, aby uniknąć w przyszłości takich nieprzyjemnych sytuacji – podsumował Montenegro.

Śmiertelni Katrin i Leonardo

Od ponad pół wieku fenomeny atmosferyczne nie wywołały w Portugalii tylu zniszczeń, ile od końca stycznia 2025 roku przechodzące sukcesywnie przez Półwysep Iberyjski wichury i powodzie. W ich efekcie śmierć poniosło łącznie 19 osób, w tym głównie w położonym na środkowym zachodzie kraju dystrykcie Leiria. Rząd premiera Luisa Montenegro ocenia szkody wyrządzone przez orkany, szczególnie przez sztormy Katrin i Leonardo, na około 6 mld euro. Z szacunków organizacji branżowych oraz samorządów wynika jednak, że mogą być one większe, czyli sięgać trzykrotności budżetów Lizbony i Porto. Zdaniem ministra gospodarki Manuela Castro Almeidy same tylko straty wyrządzone na terenach należących do podmiotów gospodarczych wyniosły blisko miliard euro. Szef resortu sprecyzował, że wnioski o odszkodowanie złożyło do połowy lutego ponad cztery tysiące spółek. Dodał, że o odszkodowanie ubiega się również 11 tys. osób prywatnych, które doświadczyły zniszczeń na terenie swoich nieruchomości. Ze statystyk władz Portugalii wynika, że dotychczas przedsiębiorcy oraz osoby prywatne wystąpili do towarzystw ubezpieczeniowych z wnioskami o odszkodowania dotyczące blisko 90 tys. przypadków zniszczenia mienia. Dodatkowe wypłaty spodziewane są w związku ze zranieniem wskutek żywiołu ponad 700 osób. Wśród poszkodowanych są także rodziny, które w związku z kataklizmem musiały opuścić swoje gospodarstwa domowe. W sumie z powodu silnych wichur i powodzi, które doprowadziły do paraliżu energetycznego i chaosu komunikacyjnego w kilku regionach kraju konieczna była ewakuacja ponad 1,2 tys. osób.

Trudności w walce ze skutkami żywiołów nie ustały pomimo usprawnienia procedur udzielania pomocy po ogłoszeniu przez rząd Montenegro stanu klęski żywiołowej. Jego zakończenie, 15 lutego, zostało uznane w wielu gminach, szczególnie na środkowym wybrzeżu Portugalii, za przedwczesne, tym bardziej że wciąż bez prądu pozostaje tam kilka tysięcy osób.

Pomoc z sanktuarium

Poważnym problemem dla Portugalii po nadejściu orkanów stały się zniszczenia drzewostanów. Tylko pomiędzy końcem stycznia a pierwszą połową lutego bieżącego roku połamanych zostało w całym kraju kilkanaście milionów drzew. Najbardziej pod tym względem poszkodowanym regionem jest dystrykt Leiria, gdzie dotychczas potwierdzono zniszczenie ponad ośmiu milionów drzew. Do statystyk w tej części Portugalii wliczone zostały straty w drzewostanach na terenie fatimskiego Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, gdzie zniszczenia szacowane są na łączną kwotę dwóch milionów euro. Najdotkliwszym żywiołem okazał się orkan Kristin, który przyniósł huraganowe wiatry, a następnie intensywne opady deszczu, które doprowadziły w wielu regionach Portugalii do powodzi. Władze diecezji Leiria-Fatima, która jako jedna z pierwszych udzieliła schronienia zarówno poszkodowanym przez kataklizm, jak i ekipom ratowniczym, sprecyzowały, że tylko na przełomie stycznia i lutego na terenach należących do sanktuarium, w tym w pobliżu Kapliczki Objawień, wichury zniszczyły ponad 500 drzew. Jak przekazał rektor fatimskiego sanktuarium ks. Carlos Cabecinhas, otworzenie tych drzewostanów będzie trwało dekadami oraz będzie dla władz tego miejsca kultu maryjnego „dużym wyzwaniem”. Dodał, że wskutek huraganowych wiatrów dewastacji uległa część infrastruktury sanktuarium. Straty obejmują też zniszczenia w budynkach należących do fatimskiego sanktuarium. Pomimo szkód wywołanych przez żywioł rektorat fatimski był jednym z pierwszych, który włączył się w akcję pomocy poszkodowanym przez sztormy. Od początku lutego na terenie sanktuarium w Fatimie prowadzone są zbiórki środków dla potrzebujących. Tych nie brakuje szczególnie na terenie diecezji Leiria-Fatima. Już na początku lutego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej stało się również bazą dla kilkuset ratowników walczących ze skutkami orkanów. Władze miejsca kultu maryjnego przekazały, że stacjonuje tam ponad 100 strażaków z ekip usuwających skutki żywiołu, który doprowadził do największych zniszczeń w dystryktach Leira oraz Coimbra. Zamieszkali oni na terenie ośrodka przeznaczonego dla przyjmowania pielgrzymów.

Sanktuarium fatimskie jest jednym z wielu miejsc kultu, które ucierpiały w następstwie fenomenów atmosferycznych w diecezji Leiria-Fatima. Władze kościelne szacują, że w diecezji uszkodzony został w jakikolwiek sposób co drugi obiekt sakralny. Zaznaczyły, że większość zniszczeń dotyczy kościołów i kaplic, które straciły w następstwie huraganowych wiatrów dach, okna lub z powodu intensywnych opadów deszczu zostały zalane wodą. Wśród obiektów sakralnych, które ucierpiały na skutek żywiołu, są też liczne kościoły w gminach Ourem, Leiria, Santarem i Torres Novas. Jak wynika z szacunków portugalskiego Kościoła katolickiego, w całym kraju z powodu wichur i powodzi doszło do „znaczącej dewastacji” ponad 200 budynków sakralnych o dużej wartości.

Ostrzeżenie o ostrzeganiu

Wśród największych wyzwań dla portugalskich władz w prewencji i ostrzeganiu o sytuacjach zagrożenia jest Zintegrowany System Sieci ds. Nagłych Wypadków i Bezpieczeństwa Portugalii (SIRESP). Co najmniej od dwóch lat w Portugalii trwa debata o jego nieskuteczności pomimo rekordowych wydatków zainwestowanych w ten projekt. Jak wynika z szacunków rządu, tylko pomiędzy 2006 a 2025 roku przekazano na rozwój tej inwestycji ponad 700 milionów euro. Deputowana opozycyjnej partii Chega Rita Matias wskazuje jednak na niewielkie korzyści płynące dla Portugalczyków, którzy od lat doświadczają kataklizmów, lecz nie są w porę ostrzegani o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Sceptyczna jest również wobec ogłaszanych przez rząd programów wsparcia dla poszkodowanych przez żywioł. Podobny dystans zachowuje ekspert ds. bezpieczeństwa, a zarazem komentator tygodnika „Expresso”, Henrique Raposo i z nieufnością odnosi się do deklaracji rządu Luisa Montenegro o „szybkiej pomocy” dla obywateli. – Nie ufam takim deklaracjom o skuteczności państwa portugalskiego w szybkiej wypłacie rekompensat dla osób poszkodowanych przez żywioł. Gdyby Republika Portugalska była człowiekiem, nie powierzyłbym mu żadnych pieniędzy, gdyż ma problemy z ich rzetelną i skuteczną dystrybucją – oświadczył Raposo, zaznaczając, że prawidłowa wypłata odszkodowań dla poszkodowanych przez żywioł nastąpić może jedynie w sytuacji regularnego kontrolowania tych wydatków przez środowisko dziennikarskie.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2026