Mocny podjazd pod górę. Jeden z ostatnich po minięciu wsi Cosio w Górach Kantabryjskich, w północnej Hiszpanii. Dalej już tylko mała, zamieszkana przez niespełna 300 osób wieś San Sebastian de Garabandal. To fenomen na hiszpańskiej mapie nieruchomości, gdyż większość z budynków stoi pusta. Ich właścicielami w wielu przypadkach są obcokrajowcy, głównie Amerykanie. Nieruchomości nabywali przeważnie po przybyciu tu w charakterze pielgrzymów – tłumaczy jeden z mieszkańców hiszpańskiej wsi, która rozgłos zdobyła w dekadzie lat 60. XX w. za sprawą czterech nastoletnich dziewczynek, które doświadczyły domniemanych objawień Matki Bożej z Góry Karmel oraz Świętego Archanioła Michała.
Niekończące się wątpliwości
Pomimo upływu 60 lat od ekstatycznych modlitw, marszów i widzeń czterech dziewczynek, córek kantabryjskich rolników, zainteresowanie domniemanymi objawieniami w San Sebastian de Garabandal, zwanym potocznie Garabandal, osłabło tylko na kilka dekad. Wraz z coraz liczniejszymi konfliktami zbrojnymi na świecie odżywa współcześnie. Nie ustaje liczba pątników kierujących się w te trudno dostępne strony, a także naciski na diecezję w Santanderze, aby ta przeprowadziła pierwsze rzeczowe badania o domniemanych objawieniach z lat 1961–1965. Trzy z domniemanych wizjonerek z Garabandal wciąż żyją. Regularnie wracają w rodzinne strony. Są dyskretne. Nie naciskają na władze kościelne. Presję, coraz większą, wywierają tymczasem inni świeccy, a także część duchownych. Są w tym gronie teologowie, historycy, psychiatrzy, a nawet dyplomaci. To ludzie rozmaitych narodowości. – Mamy tu de facto dwa Garabandale. Jeden to ten lokalny, czyli tutejszy kościół i parafia. Drugim z kolei jest ruch pielgrzymkowy – mówi w rozmowie z „Przewodnikiem Katolickim” proboszcz parafii w San Sebastián de Garabandal ks. José Rolando Cabeza Fuentes. Podkreśla, że najważniejszym dla niego zadaniem jest utrzymanie życia religijnego w Garabandal i w kilku oddalonych od siebie miejscowościach, które stale się wyludniają. – Przybywają tu różni ludzie: rodziny, samotni, wierzący, ciekawscy… Tych ostatnich jest bardzo dużo. Nie brakuje też lefebrystów czy osób krytykujących władze kościelne – dodaje ks. Rolando, szacując liczbę pątników na kilkanaście tysięcy rocznie. Na pytanie o owoce domniemanych objawień w Garabandal proboszcz zastanawia się, milczy, po chwili wyciąga maleńkie wizerunki Matki Bożej, zachęcając do odmawiania modlitw. Odpowiedzią na pytanie może być znajdująca się w tym XVII-wiecznym kościele przezroczysta urna z setkami karteczek z prośbami o wstawiennictwo Matki Bożej z Garabandal, nazywanej lokalnie „Matką Eucharystii i nawrócenia”.
O owoce rzekomych objawień pytam w sąsiadującym z kościołem sklepie z dewocjonaliami. Zastaję tam ponad 70-letnią Lucię González, naocznego świadka domniemanych wizji rozpoczętych 18 czerwca 1961 roku w tej hiszpańskiej wiosce. Zanim opowie mi historię objawień, potwierdzi, że „owoców Garabandal jest bardzo wiele”: od nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych po powołania do życia konsekrowanego.
Kamieniem w diabła
Oddalony od dużych ośrodków miejskich i pozbawiony asfaltowej drogi Garabandal stał się w dekadzie lat 60. miejscem masowych pielgrzymek na „niecodzienne widowisko” – podpatrywanie dziewczynek wpadających w trans, ekstazę i żarliwą modlitwę na środku uliczek małej hiszpańskiej wsi. Rozmawiały z „kimś z góry”, utrzymując, że rozmówczynią jest Matka Boża. Zanim jednak stały się popularnymi wizjonerkami, zakradły się do sadu miejscowego nauczyciela. Kradzież cierpkich jabłek dla części mieszkańców wsi nie została jednak odebrana jako występek, a jedynie „pozbycie się problemu mało smacznych owoców, na które nie było wzięcia”. Dziewczynki podkreślały, że miały świadomość popełnionej kradzieży, i aby ukarać winnego pokusy, zaczęły rzucać kamieniami w wyimaginowanego diabła. Ten wprawdzie się nie pojawił, ale niebawem, po donośnym grzmocie w słoneczny dzień 18 czerwca 1961 roku, ukazał się im „piękny młodzieniec”. W kolejnych objawieniach postać miała się przedstawić jako św. Michał Archanioł.
Pierwsi pielgrzymi
Wiadomość o nietypowym zdarzeniu szybko rozniosła się po okolicy. Tego samego wieczora jedno z miejscowych dzieci, widząc biegnące w kierunku kościoła dziewczynki, mówiące o „objawieniu anioła”, zaalarmowało miejscową nauczycielkę. Nie zbagatelizowała ona dziwnej historii i niebawem pojawiła się obok wystraszonych uczennic siedzących pod kościołem. Po wysłuchaniu ich relacji zaproponowała im wspólną modlitwę w świątyni. Od tamtej pory nabożeństwa stały się stałą częścią dnia Conchity, Marii Loli, Marii Cruz oraz Jacinty. Podczas czterech lat domniemanych objawień dziewczynki z Garabandal miały doświadczyć łącznie ponad trzech tysięcy widzeń. – Nie było mnie w wiosce w pierwszych dniach objawień. Kończyłam naukę w oddalonej od Garabandal szkole. Kiedy wraz z początkiem wakacji wróciłam do domu, wizje już trwały. Pierwsze, co mnie uderzyło, to niezwykły, piękny widok twarzy rozmodlonych koleżanek. Szczególnie duże wrażenie wywarło na mnie odmienione oblicze mojej kuzynki Conchity – wspomina Lucia González.
Podobne doświadczenia miał Román Martínez del Cerro, wówczas nastolatek, który przybył do Garabandal ze swoim ojcem w pierwszych tygodniach dziwnych zdarzeń. Zatrzymali się w domu rodziców Marii Loli, jednej z wizjonerek. Hiszpan ze wzruszeniem opowiada „jak bardzo zmienioną twarz” miała dziewczynka podczas ekstatycznych wizji. – Nagle zobaczyłem kogoś innego, pięknego. Zrozumiałem, że nie jest to normalne zjawisko, że wydarzyło się coś dziwnego. Ja, piętnastoletni wówczas chłopak, bardzo się wówczas przestraszyłem. Zacząłem modlić się za wstawiennictwem Matki Bożej o wewnętrzny spokój, który po chwili nadszedł – wspomina Martínez del Cerro.
Wizje, lokucje, marsze
Licznym wizjom dziewczynek towarzyszyły marsze ekstatyczne, lokucje, a także coraz większy napływ pątników. Przybywali oni z różnych zakątków Hiszpanii, a także z zagranicy. Wśród znanych osób, które tam dotarły, był m.in. król Belgii Baldwin I oraz jego żona, królowa Fabiola, a także założyciel prałatury personalnej Opus Dei Josemaría Escrivá de Balaguer. Widzieli oni, jak dziewczynki niemal zawsze równocześnie doświadczały wizji, podczas których rozmawiały z „ubraną na niebiesko Panią”, a także wspólnie się z nią modliły. Z nimi modlitwy odmawiali zgromadzeni tłumnie ludzie, z których wielu wręczało obrączki, różańce i inne dewocjonalia do pocałowania rozmówczyni dziewczynek. – To niesamowite, ale nawet kilkadziesiąt przekazanych Conchicie różańców wracało następnie do swojego właściciela. Podobnie było z obrączkami. Każda trafiała do właściwej osoby – wspomina Lucia González.
Jednym z najbardziej doniosłych wydarzeń w San Sebastián de Garabandal był domniemany cud eucharystyczny, który nastąpił 18 czerwca 1962 roku podczas modlitwy Conchity nocą w sąsiedztwie swego domu. Paranormalne zdarzenie polegające na pojawieniu się na języku hostii uwiecznione zostało na zdjęciach.
Świeccy w akcji
W Polsce o „cudach” z hiszpańskiej wsi na lata utwierdził się przekaz ks. Józefa Warszawskiego, który dotarł do Garabandal po ustaniu domniemanych objawień. W jego książce pt. Garabandal, Objawienie Boże czy mamienie szatańskie, napisanej z własnej inicjatywy, wielokrotnie powoływał się on na objawienia z Fatimy z 1917 r. Nie posiadał jednak dokładnej wiedzy o wydarzeniach z portugalskiej miejscowości. Nie był też naocznym świadkiem objawień w Garabandal. W swojej książce, wydanej w Londynie nakładem własnym w 1970 roku, utrzymywał, że objawienia w Garabandal są „mamieniem szatańskim”. – Pamiętam pojawienie się tej publikacji i negatywny szum, jaki ona zrobiła wokół sprawy Garabandal, jeszcze zanim jakakolwiek komisja zbadała sprawę – powiedział nam Edward Kelly, autor publikacji dotyczących garabandalskich wydarzeń z dekady lat 60. XX wieku. Już wtedy amerykański dziennikarz katolicki odwiedzał tę położoną w Kantabrii wioskę. – Od tamtej pory zmienił się świat, a także Kościół, w którym świeccy mają coraz większą rolę. Paradoksalnie to właśnie oni domagają się dziś rzetelnego przeprowadzenia badań nad objawieniami w Garabandal, które przynoszą owoce. Ludzie przybywają tu, modlą się, pokutują. Teza ks. Warszawskiego o rzekomym szatańskim mamieniu w Garabandal jest nieprawdziwa. Regularnie odwiedzam tę wioskę i nie zauważyłem tu żadnego odstępstwa od wiary ani działania szatańskiego w ciągu minionych lat. Spotykam tymczasem pielgrzymów, często grupy z innych kontynentów, które pokonują bardzo długą i męczącą podróż, aby się tu pomodlić – tłumaczy Kelly, który do hiszpańskiej wioski regularnie przybywa z Seattle.
Po ponad 60 latach od domniemanych objawień w Garabandal nasilają się naciski ze strony świeckich, służące przekonaniu władz diecezji w Santanderze do przeprowadzenia dogłębnych studiów nad wydarzeniami z lat 1961–1965. W tym celu od 2024 roku w tej małej kantabryjskiej wiosce oraz poza nią odbywają się sympozja i konferencje z udziałem teologów, socjologów, a także psychologów i psychiatrów. W gronie organizatorów są m.in. były szef MSW Hiszpanii Jorge Fernández Díaz, a także hiszpański ambasador José García Hernández. Wiosną tego roku związany z centroprawicową hiszpańską Partią Ludową (PP) Fernandez Díaz wydał książkę o objawieniach maryjnych pt. El tiempo de Maria (Czas Maryi), w której przybliżył okoliczności zdarzeń z Garabandal, porównując z innymi objawieniami maryjnymi w Europie, m.in. w Fatimie i Lourdes.
Przesłanie o zgorszeniu
Jednym z promotorów objawień w Garabandal jest też ksiądz José Luis Saavedra, doktor teologii, absolwent Uniwersytetu Nawarry. Uważa on, że dwie dotychczas powołane w diecezji Santander komisje ds. zbadania autentyczności domniemanych objawień nie przeprowadziły rzetelnego studium. Duchowny ze zgromadzenia Matczynego Ogniska twierdzi, że nie zbadano też należycie przypadków nawróceń, uzdrowień duchowych oraz fizycznych. Przypomina tu dwa przypadki całkowitego wyleczenia Menchu Mendiolei, która w wieku 16 lat zachorowała na białaczkę. – Po uzdrowieniu nastolatki w Garabandal choroba wróciła po 10 latach, kiedy Menchu była w ciąży. Także wówczas została ona uzdrowiona ze śmiertelnej choroby – wspomina ks. Saavedra.
Na historię tę zwraca uwagę także Edward Kelly, który znał ojca cudownie uzdrowionej kobiety. Hiszpan przyznał, że po niewytłumaczalnym wyzdrowieniu córki w jego domu pojawili się przedstawiciele santanderskiej kurii, prosząc, aby nie wiązał on uleczenia Menchu ze wstawiennictwem Matki Bożej z Garabandal.
Co skłoniło władze diecezji w Santander do zaniechania, a nawet, jak twierdzi ks. Saavedra, fałszowania świadectw o Garabandal? Duchowny nie ma wątpliwości, że kuria obawiała się drugiego orędzia przekazanego Conchicie w 1965 roku. Zdaniem byłego ordynariusza diecezji santanderskiej Juana Antonio Val Gallo to właśnie te słowa stały się główną przeszkodą do nieuznania ich przez Kościół. Przesłanie mówi: „Liczni kapłani, biskupi i kardynałowie idą drogą potępienia i pociągają za sobą wiele dusz”. Ks. Saavedra i Kelly uważają, że po ujawnieniu w ostatnich latach licznych nadużyć ze strony duchownych przekaz ten nie powinien dziś nikogo już dziwić ani wprawiać w zakłopotanie. Tymczasem wciąż brak przełomu w sprawie uznania domniemanych objawień Matki Bożej z Góry Karmel, która za pośrednictwem dziewczynek miała w Garabandal wzywać do nawrócenia, modlitwy i pokuty, a także zapowiedzieć trzy wydarzenia: ostrzeżenie, wielki cud oraz możliwą karę dla ludzkości. Wprawdzie biskupi diecezji santanderskiej wydali noty informacyjne o niestwierdzeniu błędów doktrynalnych w treści tych objawień oraz o braku potwierdzenia nadprzyrodzonego charakteru towarzyszących im zjawisk, ale Stolica Apostolska dotychczas nie wydała orzeczenia w sprawie wydarzeń w hiszpańskiej wiosce, co do których, jak przypomina ks. Saavedra, pozytywnie nastawiony był m.in. Ojciec Pio.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













