Logo Przewdonik Katolicki

Pontyfikat zakorzeniony w Ojczyźnie

Barbara Buk
Fot.

Jan Paweł II był papieżem wymownych gestów. Niejednokrotnie rozpoczynały jego nauczanie, potwierdzały je czy też stanowiły podsumowanie wcześniej wypowiadanych słów.

 

 

 

Każdy z tych gestów stanowił odrębną rzeczywistość, był stosowny do zaistniałych okoliczności oraz czasu i prawie każdy przeszedł do historii. Tak było również z gestem klęczącego syna powracającego do Matki Ojczyzny, który składa pocałunek na polskiej, umiłowanej ziemi.

 

„Z niej się wyłaniam, gdy myślę Ojczyzna”

Kiedy w 1974 r. Karol Wojtyła napisał poemat Ojczyzna, kiedy myślę…, nikt nie przypuszczał zapewne, że ów tekst stanie się kluczowym dla późniejszego nauczania papieża Polaka o narodzie i Ojczyźnie. Poetycka wizja nakreślona przez Wojtyłę we wspomnianym poemacie znalazła swoje rozwinięcie i dopełnienie w papieskim nauczaniu, w którym wiele miejsca poświęcił patriotyzmowi i właściwemu jego przeżywania. Wojtyła pisał: „Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas: z niej się wyłaniam... gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak ją pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia” (Karol Wojtyła, Poezje i dramaty, Kraków 2000).

Jan Paweł II uczył prawidłowego rozumienia, czym jest Ojczyzna, jak ją właściwie pojmować i przede wszystkim jak miłować. Jeszcze jako Karol Wojtyła trafnie spostrzegł: „Gdy dokoła mówią językami, dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny”.

Jan Paweł II często powracał do Ojczyzny w swoich pielgrzymkach, by właśnie w ojczystym języku - "naszym własnym" - duchowo przewodzić umiłowanej Polsce i rodakom. Podczas pontyfikatu odwiedził Polskę dziewięć razy, nie licząc zapewne codziennych, duchowych, bardzo osobistych podróży –

niemających wymiaru apostolskiego – do Wadowic, Krakowa, Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie – jak wspominał w 1999 r. w rodzinnym mieście, „wszystko się zaczęło”. Papież w swojej Ojczyźnie mówił do nas, za nas i w swoim imieniu. Wiedział bowiem, jakie zadanie na nim spoczywa. Od pierwszych chwil swych pobytów w Polsce, wciąż uczył nas prawdziwego rozumienia Ojczyzny i prawdziwej miłości do niej.

 

To jest moja Matka – ta ziemia…

W swojej książce Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci Jan Paweł II pisał: „Wyraz Ojczyzna łączy się z pojęciem i rzeczywistością ojca. Ojczyzna to jest poniekąd to samo co ojcowizna, czyli zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach. Ojczyzna więc to jest dziedzictwo, a równocześnie jest to wynikający z tego dziedzictwa stan posiadania – w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu. Należy też stwierdzić, że rozwój kultury duchowej w XIX wieku przygotował Polaków do tego wielkiego wysiłku, który przyniósł narodowi odzyskanie niepodległości” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005).

Papież jako wybitny znawca polskiej historii i kultury stał się piewcą tego, co najbardziej z tymi dwiema rzeczywistościami tożsame, mianowicie kultury i właściwego przeżywania patriotyzmu, który według niego „oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest Ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005). Sam stał się swoistą ikoną człowieka walczącego o kształt swojej niepodległej Ojczyzny.

 

Dwie Ojczyzny jednego papieża

Synowski pocałunek składany przez papieża Polaka każdego dnia na ołtarzu Kościoła przybliżał go do Ojczyzny Niebieskiej. Natomiast ten składany na ojczystej ziemi stał się początkiem naszego powrotu do niepodległości. Polska zawsze bowiem wymagała opatrzenia wielu zadanych jej ran pełnym miłości pocałunkiem Syna „tej Ziemi”. Prawdziwie wypełnił on wypowiedziane przez siebie w 1979 r. słowa i odnowił oblicze „tej Ziemi”. On - jej Syn.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki