Logo Przewdonik Katolicki

Nauczyciel też człowiek

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Lata temu przerabialiśmy z okazji Dnia Nauczyciela akademie ku czci z nieodłącznym goździkiem i grzecznym dygnięciem przed szeregiem zasłużonych pracowników oświaty. Na bombonierkę ówczesny rarytas mało kto mógł liczyć.

 

Lata temu przerabialiśmy z okazji Dnia Nauczyciela akademie „ku czci” z nieodłącznym goździkiem i grzecznym dygnięciem przed szeregiem zasłużonych pracowników oświaty. Na bombonierkę – ówczesny rarytas – mało kto mógł liczyć.

 

 

Szkoła to kocioł. A w tym kotle całkiem niezły bigos, czyli zestresowani nauczyciele, bezstresowo wychowywani uczniowie, a do tego – programy nauczania, diagnozy, pomiary, plany wynikowe, programy wychowawcze, czyli tony papierów, w których tonie polska edukacja. A gdzie tu jeszcze zmieścić ów symboliczny „kaganek oświaty”? Po takiej mieszance – zgaga gotowa.

 

Nauczyciele mają zatem na osłodę 14 października – Dzień Edukacji Narodowej. Oprócz rodzimych belfrów świętują (choć w nieco innych terminach) nauczyciele z Czech, Ukrainy, Albanii, Turcji, a nawet egzotycznej Malezji i samych Chin. Z tych ostatnich zresztą wywodzi się sławetne powiedzenie, a właściwie przekleństwo przeznaczone dla najgorszych wrogów: „Obyś cudze dzieci uczył”.       

 

Ktoś zgubił różowe okulary!

Dr Katarzyna Pławecka z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie w artykule Obym dobrze cudze dzieci uczył zebrała wypowiedzi nauczycieli będące refleksją nad własnym zawodem – wypowiedzi pełne rozgoryczenia i bezsilności. Aż skóra cierpnie… „Nie jestem człowiekiem. Jestem nauczycielem. Wyśmiewany jest mój strój, wygląd, sposób mówienia. Życzy mi się złamania nogi, choroby dziecka… Okazuje mi się niechęć i lekceważenie”. „Chcę trochę szacunku ze strony uczniów. Nie chodzi mi o kłanianie się w pas, ale o kulturę wypowiedzi, czasami nawet ton głosu. Jak inaczej niż lekceważenie potraktować usprawiedliwienie prawie pełnoletniego mężczyzny: »Przepraszam panią profesor za spóźnienie, ale zasiedziałem się w ubikacji…« ”. No i jeszcze to: „Nikt, kto nie pracował w szkole, nie zrozumie tego: koncentracji, stresu, totalnego zmęczenia… Na każdej lekcji pracuje się pod kontrolą trzydziestu osób, pod obstrzałem trzydziestu par oczu. Nie wypada się spóźnić, nie można skompromitować się niewiedzą. Ustąpisz uczniom – powiedzą, że jesteś mało wymagająca. Nie ustąpisz – że siekiera bez podejścia pedagogicznego”. Może bycie nauczycielem to jednak nie sam miód?

 

Nauczyciele mają to do siebie, że są na celowniku. Jeśli pieniędzy domagają się górnicy, pielęgniarki lub policjanci – jesteśmy gotowi ich zrozumieć. To samo w przypadku nauczycieli – darmozjadów z 18-godzinnym etatem i płatnymi wakacjami – wzbudza ogólnonarodowe oburzenie. W tabeli płac na rok 2010 średnie wynagrodzenie ma wynieść: dla nauczyciela stażysty – 2447 zł, dla nauczyciela kontraktowego – 2716 zł, dla nauczyciela mianowanego – 3523 zł, a dla nauczyciela dyplomowanego – 4502 zł. Z rzeczywistości wirtualnej przenieśmy się na realne podwórko – osobiście nie znam nauczyciela, który widziałby takie pieniądze (o ich posiadaniu nie wspomnę!). Na faktyczne zarobki ma także wpływ hojność – albo i nie – lokalnych samorządów, które ustalają wysokość dodatków (motywacyjnych czy funkcyjnych). To pewne – miodu nie ma…

 

Wielki Brat, a właściwie Siostra Unia

Podobno uczymy się przez całe życie. W przypadku nauczycieli jest to prawdopodobieństwo potwierdzone, a właściwie przypieczętowane kursami kwalifikacyjnymi. „Życie zawodowe nauczyciela to nieustanne szkolenia, których koszt pokrywa się z własnej kieszeni – z budżetu miasta czy gminy dyrektorzy dostają niewielkie pieniądze, starcza zaledwie dla 1–2 nauczycieli w semestrze. Ci ambitni uczą się na własny koszt, a zapewniam, że dobre, szkolenie to koszt powyżej 500 zł” – pisze na jednym z portali Ola.

 

Przedsiębiorczy dyrektor – przykładem może być Anna Maćkowska z Nakła nad Notecią – to menedżer dbający o swoją kadrę. „Często, aby ułatwić życie nauczycielom, organizujemy kursy na miejscu – w szkole. Współpracujemy chociażby ze Stowarzyszeniem „Dorośli – Dzieciom” z Sępólna Krajeńskiego. Dodatkowe kwalifikacje – przy zmniejszającej się liczbie uczniów – to niezbędny element, który pozwala na uzupełnianie etatu. W szkole z klasami integracyjnymi każdy warsztat pomagający zrozumieć dysfunkcję jest bardzo ważny” – tłumaczy. Nakielska „dwójka” obejmuje opieką ponad 600 uczniów – wśród nich znajdują się dzieci z ADHD czy zespołem Aspergera (odmianą autyzmu). „W 2008 roku przystąpiliśmy do Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Jednym z jego priorytetów jest wyrównywanie szans edukacyjnych, czyli wsparcie dzieci o specjalnych potrzebach. Przygotowaliśmy projekt i złożyliśmy go jako szkoła, myśląc o konkretnych dzieciach. I tak pozyskaliśmy 86 tys. złotych. Zakupiliśmy pomoce dydaktyczne, opłaciliśmy nauczycieli, którzy wcześniej prowadzili zajęcia pozalekcyjne za darmo i zorganizowaliśmy wyjazdy dla najmłodszych. Czasami zastanawiam się, czy jestem bardziej nauczycielem czy menedżerem…”.

 

Z kolei w powiecie lęborskim do grudnia 2011 r. realizowany jest projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Podnoszenie kwalifikacji nauczycieli i pracowników oświaty przekłada się na studia podyplomowe oraz kursy kwalifikacyjne i doskonalące, a także szkolenia – językowe, w zakresie nadzoru pedagogicznego, a nawet kurs instruktora nordic-walking czy kurs dokształcający z tańca nowoczesnego. Nic – tylko wygospodarować (bagatela!) 360 godzin na szkolenie…

 

Katecheta – nauczyciel drugiej kategorii?

Ksiądz w szkole początkowo był traktowany z rezerwą. To przecież nie jego „teren” – musiał oswoić dyrekcję, innych nauczycieli, dzieci… Udowodnić, że „nie taki diabeł straszny”. Ks. Dariusz Białkowski (dziś – prefekt jednej ze szkół katolickich) wspomina: „Po wstępnym rozpoznaniu okazało się, że można było świetnie zintegrować się z innymi nauczycielami. Często oni sami szukali odpowiedzi na ważne życiowe pytania, więc była to również doskonała okazja, by im pomóc”. Lata szkolnej praktyki udowodniły ks. Darkowi, że „jeżeli katecheta jest otwartym człowiekiem i sam się nie izoluje, to na pewno ma szansę być świadkiem wiary dla innych”. A wtedy może góry przenosić…

 

Relacje uczniów wobec katechetów to szerokie spektrum uczuć – od uwielbienia po lekceważenie. Czasami przed tym ostatnim nie chroni nawet sutanna. „I świeccy, i duchowni mają swoją misję do wykonania. Tu nic nie można robić na pół gwizdka. Oddanie, autentyczność, zrozumienie. To słowa klucze. Wtedy trafi się do wszystkich…” – podkreśla ks. Białkowski. W niewielkiej parafii na terenie Wielkopolski pracuje ks. Marcin Świderski – „zawodowo” w szeregach Kościoła od trzech lat. Podobnie ze szkołą. „Nie spotykam się z innym – gorszym traktowaniem. Wręcz odwrotnie – odczuwam wielką życzliwość. Z pewnością różne podejście do katechety i nauczyciela przedmiotu to pewien problem do przeanalizowania dla psychologów oraz socjologów. Myślę, że w jakiejś mierze ta „gorsza jakość” nauczyciela religii jest kreowana przez środki społecznego przekazu. Często sami uczestnicy katechezy kształtują sobie zdanie na podstawie jednorazowych spotkań z kapłanami –  bez znajomości szerszego kontekstu czy też bliższej relacji z Kościołem” – dodaje.

 

Ksiądz kontra katecheta świecki – szala społecznej wagi zdaje się wskazywać większą wartość tego pierwszego… Na forum portalu wiara.pl kilka wpisów, z czego tylko jeden opowiadający się za świeckimi teologami w szkołach. „Z własnego doświadczenia wiem, że katecheta świecki to pomyłka – jednak ksiądz to ksiądz i tego nikt nie zmieni”. „Z księdzem lekcja religii wygląda zupełnie inaczej, poza tym w kwestii wiary mam większe zaufanie do kapłana niż do osoby świeckiej”. I wreszcie: „Ksiądz jest przede wszystkim duszpasterzem, a nie katechetą. Kapłani często narzekają, że nie mają czasu i sił. Powód? Bo cały tydzień muszą być w szkole. A wcale nie muszą… Nauczanie religii w szkole to działka dla świeckich”.

 

Mariola Panfil jest katechetką w jednej z większych bydgoskich szkół. Nuda na lekcji? Nie u niej.  „Pracuję głównie z młodzieżą gimnazjalną, jest więc możliwość zaangażowania ich w różne inicjatywy. Jedną z nich jest współpraca z duszpasterstwem osób niepełnosprawnych. Należę do wspólnoty Wiara i Światło zrzeszającej osoby z upośledzeniem umysłowym. Poprzez bycie z takimi osobami młodzież uczy się wrażliwości. Każdego roku z jedną klasą pielgrzymuję z osobami niepełnosprawnymi ulicami naszego miasta. Młodzież chętnie się w to angażuje – ma poczucie, jak ważna jest jej obecność” – mówi.

 

Sèvres niedaleko Paryża ma to szczęście, że ktoś kiedyś złożył tam wzorzec metra – takie sto idealnych centymetrów. Ksiądz dr Mirosław Gogolik, dyrektor Wydziału Katechizacji i Szkół Katolickich Kurii Diecezjalnej w Bydgoszczy, w latach 2002–2004 prowadził na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej badania, których celem miało być stworzenie czegoś na kształt „wzorca katechety”. Wśród cech pożądanych znalazły się: cierpliwość, opanowanie, serdeczność, szczerość i bezpośredniość. Niewielki odsetek wskazał na rozmodlenie, bycie wymagającym i konsekwentnym.

Nauczyciel – Siłaczka i Syzyf w jednym. No i jeszcze galernik – w myśl słów Emila Zegadłowicza: „Kogo bogowie chcą ukarać, tego robią… pedagogiem”.

 

 

 



Czasami zastanawiam się, czy jestem bardziej nauczycielem czy menedżerem…

 

W tabeli płac na rok 2010 średnie wynagrodzenie ma wynieść: dla nauczyciela stażysty – 2447 zł, dla nauczyciela kontraktowego – 2716 zł, dla nauczyciela mianowanego – 3523 zł, a dla nauczyciela dyplomowanego – 4502 zł.

 

 


 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki