Logo Przewdonik Katolicki

Rada na kosmetoholizm

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Gabinety kosmetyczne są dobrodziejstwem XXI w. Może niezbyt ambitnym, ale sympatycznym sposobem spędzania wolnego czasu dla wielu pań i panów.

 

Gabinety kosmetyczne są „dobrodziejstwem” XXI w. Może niezbyt ambitnym, ale sympatycznym sposobem  spędzania wolnego czasu dla wielu pań i  panów.

 

 

 

Powstają jak grzyby po deszczu, więc najwyraźniej cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. W Krakowie w obrębie samych Plant jest ich kilkadziesiąt.

 

Po co i za ile?

Odwiedzają je młode dziewczyny i dojrzałe kobiety. Salony odnowy biologicznej mają remedium na trądzik i zmarszczki. Radzą sobie też z rozdwojonymi paznokciami i popękanymi naczynkami krwionośnymi.

Pomalować paznokcie można już za 25 zł. Zrobić lifting biustu za 150 zł. Fotoodmłodzenie pleców kosztuje 600 zł.

Po co to wszystko? Żeby poczuć się lepiej. Obiegową opinię, że ładnym ludziom jest w życiu łatwiej potwierdzają nawet badania. Mający zamiłowanie do statystyk Amerykanie obliczyli, że wysokość naszej wypłaty zależy m.in. od wzrostu i wagi. Oczywiście, twierdzenie, że pracodawcy, zatrudniając policjanta, sekretarkę czy nauczyciela, patrzą wyłącznie na jego wygląd, jest nadużyciem. Liczą się przecież kompetencje i osobowość, na którą podobno nie wpływa kształt nosa czy waga. Może więc bądź co bądź naukowo udowodniony związek między wyglądem a szczęściem w życiu jest na siłę rozdmuchiwany?

 

Ukryte motywacje

Jakkolwiek by nie było, trzeba mieć na uwadze, że miejsca, do których chętnie przychodzimy z nadzieją, że spotka nas coś miłego, bywają fasadami. Zdarza się, że pod płaszczykiem niewinnych poprawiaczy naszego wyglądu i samopoczucia kryją się np. sekty (taką informację podaje np. lublińskie Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji. Nie ma co dramatyzować, bo nie jest to zjawisko powszechne – szacuje się, że w Polsce działa ok. 300 sekt, gabinetów odnowy jest nieporównywalnie więcej – ale warto mieć oczy i uszy otwarte).

Niebezpieczne, a modne są treningi jogi. To nie tylko relaksacyjne ćwiczenia, ale związana z nimi filozofia Wschodu, a dokładnie – hinduistyczna praktyka religijna. Kościół potępia jogę nie dlatego, że ma takie widzimisię, ale konkretne powody. Znane są przypadki opętania ludzi, którzy ją praktykowali.

Do tego samego worka można jeszcze wrzucić alternatywne terapie. W salonie kosmetycznym prawdopodobnie nikt nie będzie nas zachęcał do łykania środków homeopatycznych, ale ktoś może nam zaproponować np. akupunkturę (nakłuwanie ciała igłami) lub akupresurę (masowanie receptorów danego narządu ciała). Jedna i druga sięga korzeniami do chińskiej medycyny, która bliżej miała do szamanów i magii niż lekarzy i prawdziwych leków. Brakuje podstaw naukowych i badań, które stałyby za skutecznością tych praktyk. Poza tym akupunktura i akupresura nie opierają się na chrześcijaństwie, ale na chińskim taoizmie, który wyklucza istnienie osobowego Boga, za to „wierzy” w energię kosmiczną.

 

Kosmetoholizm

Układają oferty pod gusta wybrednych klientek. Przebierają w środkach. Proponują kompleksową opiekę: od palców u nóg po włosy na głowie. Niektóre salony organizują nawet przyjęcia urodzinowe, imieninowe czy wieczory panieńskie. Panie (lub panowie) mogą wtedy miło spędzić czas na masażach czy pogaduszkach w saunie.

Skupienie na pielęgnacji własnego ciała nie może być jednak ucieczką od problemów. Nie słyszałam jeszcze o przypadku leczenia kogoś z kosmetoholizmu, ale skoro uzależniamy się od kawy czy zakupów, dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej?

 

„Salon” bez konkurencji

Jeśli kiedykolwiek miałby nam grozić kosmetoholizm, proponuję wybrać się wtedy do najbardziej profesjonalnego „gabinetu odnowy” – konfesjonału. Za darmo.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki