Ze Sławomirem Górskim, reżyserem i autorem scenariusza filmu dokumentalnego „Wieluń. 13 cegieł”, opowiadającym o barbarzyńskim ataku niemieckiej Luftwaffe, od którego rozpoczęła się II wojna światowa, rozmawia Łukasz Kaźmierczak
Wieluń, 1 września 1939 roku, godz. 4:40 – tej daty uczymy się dopiero od niedawna. I chyba nadal z poważnymi oporami…
- Tak to prawda, mam wrażenie, że dla niektórych osób Wieluń jest dość kłopotliwy, bo burzy kilka silnie utrwalonych mitów.
Sprawa Wielunia jest związana tak naprawdę z problemem pierwszeństwa – o ile w ogóle można uznać to za właściwy zwrot – gdzie tak naprawdę rozpoczęła się II wojna światowa: na Westerplatte, czy też właśnie w tym niewielkim miasteczku? Jeśliby założyć tezę zwolenników tej drugiej koncepcji, to mamy do czynienia z precedensową i kłopotliwą sytuacją. Okazałoby się bowiem, że wojna rozpoczęła się nie tylko kilka, czy też kilkanaście minut wczesnej niż na Westerplatte, ale na dodatek Niemcy zaatakowali Polskę w takim miejscu, w którym w żaden sposób nie mogła się obronić. Zanim więc nastąpiła bohaterska obrona składnicy wojskowej, miał miejsce barbarzyński nalot na śpiący Wieluń, który szykował się do kolejnego dnia, a dzieci miały po prostu iść do szkoły.
Dziś wiemy już, że pierwsze bomby II wojny światowej padły prosto na wieluński szpital…
-…który według relacji świadków był bardzo wyraźnie oznaczony na dachu czerwonym krzyżem… Cały ten atak był totalnym pogwałceniem konwencji genewskiej i reguł prowadzenia wojny. Niemcy dokonali, mówiąc wprost, morderstwa, zaplanowanego z zimną krwią i wyrachowaniem, uwzględniając matematyczny - klastrowy podział starego miasta, które zostało zniszczone w 95 procentach łącznego obszaru bombardowania. To była z pewnością jedna z najgorszych masakr tej wojny, ponieważ Niemcy podjęli się zniszczenia miejsca, w którym nie było ani jednego działa i ani jednego żołnierza. Najdobitniej ujął to jeden z naocznych świadków tamtych tragicznych godzin, Pan Zbigniew Chudy, stwierdzając, że „kiedy na Westerplatte żołnierz walczył przeciwko żołnierzowi, to Wieluń był już dawno zbombardowany”. W naszym filmie „Wieluń. 13 cegieł” jest zresztą opis takiej bardzo przejmującej sceny, w której matki ze swoimi nowonarodzonymi dziećmi uciekają przed bombami zapalającymi z oddziału położniczego szpitala. Niewielu z nich się to udaje…
No to mamy kolejny obalony, a bardzo rozpowszechniony w Niemczech mit, o wspaniałym, rycerskim Wermachcie i równie szlachetnej Luftwaffe…
- Prawda jest niestety brutalna: Niemcy przetrenowali na Wieluniu modelowy rodzaj szturmu, a po masakrze dokonali ostentacyjnego wjazdu do zniszczonego miasteczka, niejako „zdobywając” go w walce. Co więcej, wiele wskazuje na to, że rozkaz ataku na ten fragment Polski wydał generał Claus von Stauffenberg…
Zaraz, zaraz, chyba nie mówi Pan o TYM Stauffenbergu?
- Tak, dokładnie o tym samym - o człowieku stanowiącym dziś symbol tej grupy Niemców, która próbowała stawiać opór Hitlerowi. Stauffenberg nie tylko jednak wydał rozkaz ataku, ale i osobiście wjechał do Wielunia w glorii „zwycięzcy”. W liście do swojej żony napisał wówczas: „Ludność to niesłychany motłoch, tak wiele Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych”. Porównajmy więc sobie teraz te dwie postawy: „wielkiego” Stauffenberga ze zrównanego z ziemią i spalonego miasteczka, w którym w ciągu kilku zginęło godzin co najmniej 1200 cywilów i wielkiego Stauffenberga, który dokonuje zamachu na Hitlera, ostatnio odgrywanego w filmie „Walkiria” przez Toma Cruise’a…
Moje następne pytanie jest tak oczywiste, że po prostu musi paść podczas tej rozmowy: dlaczego akurat Wieluń?
- Dużo przemawia za tym, że Niemcy wybrali Wieluń nieprzypadkowo, a mord jakiego dokonali był z góry wkalkulowany w całość tego ataku. Cel był jeden: wywołanie strachu, przerażenia, lęku i paniki, tak ogromnej, aby Polacy nie byli nawet w stanie pomyśleć o jakiejkolwiek formie obrony. To był pierwszy akord nowej wojny błyskawicznej- Blitzkriegu. W Wieluniu Niemcy pokazali, jak ona będzie wyglądać naprawdę.
Wróćmy jeszcze na chwilę do tego nieszczęsnego „pierwszeństwa”. Spotkałem się niedawno z wypowiadanym całkiem serio zarzutem, że przez „ten cały Wieluń”, wypierana jest romantyczna legenda Westerplatte…
- Zbombardowanie Wielunia to wydarzenie niezwykłe ze względu na swój dramatyzm, katastroficzność oraz wielość motywów i symboli towarzyszących tamtym tragicznym godzinom. Zupełnie nie rozumiem więc, dlaczego podczas rocznicowych obchodów Września dominuje nadal wyłącznie obraz polskiego żołnierza, który stawił bohaterski opór na Westerplatte, a nikt nie wspomina o Wieluniu! Czyżby ze względu na te parę minut, które oddalają kwestię „pierwszeństwa” Westerplatte? Czy tylko z tego powodu należy zapominać o tym, co Niemcy zrobili w Wieluniu? Ja nie chcę w żaden sposób umniejszać rangi Westerplatte, ani też bohaterstwa polskich żołnierzy. Zależy mi jedynie na wyeksponowaniu obu tych symbolicznych miejsc oraz na tym, aby Niemcy zrozumieli, że to nie był incydent w tej wojnie. Uważam, że Polacy jako naród mają obowiązek sami zadbać o to, by dokumentować i opowiadać prawdę historyczną. Niestety, nadal mam wrażenie, że to nie my ją opowiadamy, a jest nam opowiadana. Film „13 cegieł” jest próbą zobiektywizowania historii poprzez naocznych świadków. Sam tytuł jest również symboliczny - m.in. to taka nasza cegiełka, którą chcemy dołożyć do budowy pomnika polskiej pamięci.
Ale żeby tak się stało, trzeba mieć jeszcze dobry pomysł na opowiadanie o historii. Tak, aby nie była to tylko pachnącą naftaliną stara panna w niemodnych koronkach… Wam się to udało – film trzyma w napięciu od pierwszych scen do samego końca…
- Ten dokument, czy reportaż powstał tak naprawdę ze spontanicznego odruchu - nie było zbyt wiele czasu, zdjęcia trwały tydzień, a cały film powstał w dwa tygodnie, za pieniądze za pieniądze Piotra Niemcewicza, Piotra Medonia i moje. Znakomitą robotę wykonał narrator filmu, pan Robert Gonera, który umiejętnie przeprowadził widza przez kolejne sceny, łącząc w ten sposób relacje świadków. Największa siła tego obrazu tkwi jednak właśnie w bezpośrednich opowieściach ośmiu bohaterów naszego filmu.
Ten projekt ma mieć swoją kontynuację…
- Historia Polski to nie tylko ofiary i cierpienie ale przede wszystkim niespotykana odwaga i wzorce. Jest wiele wątków, które chcielibyśmy uwiecznić na taśmie filmowej - w kolejce czekają powikłane losy żołnierzy generała Andersa, obrona polskich Kresów, rzeź Polaków na Wołyniu, Sybiracy i wiele, wiele innych tematów. Zależy nam na zapisywaniu wspomnień w możliwie oryginalny sposób, na podstawie bezpośrednich relacji świadków – osób niejako z pierwszej linii świadomości i odpowiedzialności za swoje słowa, opowiadających jak było, bez spekulacji. Musimy się jednak śpieszyć – za kilka lat wielu z tych świadków już nie będzie wśród nas. Dlatego apelujemy do wszystkich osób, które mają coś ważnego do przekazania, o opowiedzenie swoich wojennych historii, ale także do ich wnuków i prawnuków, o nagranie wspomnień dziadków. W tym celu prosimy gorąco o kontakt lub wysłanie kasety na adres: Stowarzyszenie MEDIAIKULTURA.PL,, ul. Przemyska 33, 54-030 Wrocław, tel: 603 649 897, bądź też na adres redakcji „Przewodnika Katolickiego”. Tak wiele jest jeszcze do opowiedzenia…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













