Logo Przewdonik Katolicki

Kyr Andrej

Natalia Budzyńska
Fot.

Nacjonalista, zdrajca i faszysta czy kandydat na ołtarze i bohater ratujący ludzkie życie? Historia metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego jest trudna. Film Niewygodny Grzegorza Linkowskiego owe kontrowersje stara się wyjaśnić.

 

Nacjonalista, zdrajca i faszysta czy kandydat na ołtarze i bohater ratujący ludzkie życie? Historia metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego jest trudna. Film „Niewygodny” Grzegorza Linkowskiego owe kontrowersje stara się wyjaśnić.


 

„Kyr Andrej” mówili na metropolitę Szeptyckiego Ukraińcy, których był duchowym przywódcą. Był gorącym patriotą, pragnął niepodległości Ukrainy oraz zjednoczenia Kościoła greckokatolickiego i prawosławnego. Pochodził z arystokratycznej rodziny, był hrabią, odznaczał się ogromną inteligencją. Analizując postawę metropolity Szeptyckiego dokładnie widać, jak trudna była historia Polski, w jakie uwikłana była nieporozumienia, jak niemożliwe jest do dziś ich rozwikłanie. Wobec Metropolity można przyjąć dwie postawy: albo nazwać go zdrajcą i nacjonalistą, który dla Ukrainy zrobi wszystko, łącznie z kolaboracją z najgorszymi totalitaryzmami, albo można też uważać go za patriotę, który kochał swój kraj i który starał się w sposób dyplomatyczny uzyskać dla Ukrainy niepodległość, który mimo całej dyplomacji potrafił, narażając siebie i swoją sprawę, uratować życie ponad setce Żydów. O tym, jak to wszystko jest skomplikowane, niech świadczy fakt, że w latach 50. Watykan odrzucał wnioski o jego beatyfikację, a nawet sam kardynał Wyszyński był jej przeciwny. Do dziś środowiska Kresowiaków, na czele z ks. Isakowiczem-Zaleskim, protestują przeciwko gloryfikacji – jak to nazywają – metropolity. Problem z Szeptyckim mają też Żydzi – mimo że nazywany jest „ukraińskim Schindlerem” (co też coś o jego działalności mówi), to wciąż nie otrzymał medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

 

Śledztwo

„Ciągle zmagam się z różnymi stereotypami patrzenia Polaków na Ukraińców, Ukraińców na Polaków, tych i tych na Żydów i na odwrót. Tworzą one taką pływającą po powierzchni pianę, którą muszę cały czas odrzucać, by uniknąć wrażenia wiecznego spięcia między tymi narodami” -  mówi twórca filmu o metropolicie Szeptyckim, Grzegorz Linkowski. Tytuł „Niewygodny” już sugeruje sympatię reżysera do przedstawianej przez siebie postaci. Szeptycki jest dla kogoś niewygodny, dla kogo i dlaczego? Film został nakręcony w konwencji dokumentu śledczego, a śledztwo i badanie przeprowadza greckokatolicki ksiądz z Lublina, Stefan Batruch. Mówi on, że sprowokowały go do tego słowa Jana Pawła II z 2001 roku: „Jak moglibyśmy nie wspomnieć dalekowzrocznej i gruntownej działalności pasterskiej Sługi Bożego, metropolity Andrzeja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny posuwa się do przodu, i którego mamy nadzieję oglądać pewnego dnia w chwale świętych? Trzeba tu odnieść się do jego bohaterskiej działalności apostolskiej, jeśli chcemy zrozumieć niewytłumaczalną po ludzku płodność Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie w ciemnych latach prześladowań”. Jan Paweł II przecież musiał wiedzieć o dwuznacznej postawie metropolity wobec Hitlera, Stalina i roli, jaką przypisuje się mu w kontekście powstania i działalności UPA. Po stronie świadków w filmie Linkowskiego staje przede wszystkim Kurt Lewin – ocalony syn rabina lwowskiego. Ksiądz Stefan Batruch postanawia odnaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego metropolita Szeptycki wciąż nie jest błogosławionym (proces trwa już ponad pół wieku) ani Sprawiedliwym wśród Narodów Świata (Instytut Yad Vashem kilkakrotnie odrzucał takie propozycje)? Wędrując przez kilka krajów świata, greckokatolicki ksiądz szuka świadków i dokumentów, które pozwolą mu zrozumieć postawę metropolity i jego przeciwników. We Lwowie, w Jerozolimie, Warszawie, Nowym Jorku łamane są kolejne stereotypy dotyczące jego życia, odkrywane intrygi, które miały za zadanie przedstawić go w niekorzystnym świetle. Ks. Batruch spotyka się też z historykami, którzy mają wyraźny problem z zaszeregowaniem i oceną działalności metropolity Szeptyckiego. Przecież niektórych jego posunięć nie można tłumaczyć jedynie dyplomacją.

 

Z jednej strony…

W 2009 r. przed siedzibą Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie miał miejsce protest, dały się słyszeć okrzyki „Hańba!”. To był odzew na odbywającą się tam sesję naukową „Metropolita Andrzej Szeptycki – człowiek Kościoła, działacz społeczny, mąż stanu”. Protestujący uważali, że konferencji daleko do naukowości, ponieważ nie zechciano posłuchać ich głosów, które w wielkim skrócie brzmią tak: Szeptycki wspierał nacjonalizm ukraiński oraz agresję hitlerowską. Oburzano się, że jednym z patronów konferencji jest biskup lwowski Ihor Wozniak, który w 2007 roku poświęcił we Lwowie pomnik Bandery. „Protestujemy przeciwko sesji ku czci hitlerowskiego kolaboranta, bez elementów krytycznych. Sesji, która obraża uczucia rodziny ofiar” – mówił przez megafon ks. Isakowicz- Zaleski.  Krewny Metropolity, Maciej Szeptycki, odpowiada: „Części z tych decyzji on sam żałował albo uważał, że były złe i przyniosły inne owoce, niż się spodziewał”. Można sądzić, że należała do nich odezwa z 1941 roku popierająca Adolfa Hitlera i dziękująca mu za zdobycie Kijowa. Co więcej, Metropolita zalecił, aby w cerkwiach modlono się w intencji wojsk niemieckich. Pokładał w Hitlerze wielką nadzieję, że pozwoli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów na stworzenie niepodległej Ukrainy. Kiedy powstała Ukraińska 14. Dywizja Grenadierów SS, delegował do niej kapelanów. Zarzuca się mu także, że nigdy nie wyciągnął konsekwencji wobec ukraińskich duchownych greckokatolickich, którzy wspierali ludobójcze działania UPA.  

 

Z drugiej strony…

Z drugiej jednak strony znane są wystąpienia metropolity Szeptyckiego z listopada 1943 i z początków 1944 roku, w których wzywa do zaprzestania walk w imię zachowania etyki i miłości chrześcijańskiej, cywilizacji, interesu i poczucia godności narodowej Ukraińców. Mimo że cieszył się wśród Ukraińców dużym autorytetem, nic sobie z jego słów nie zrobiono. A przecież znano jego list „Nie zabijaj” z 1942 roku, w którym stanowczo potępiał mordy polityczne, które były według ukraińskich nacjonalistów usprawiedliwione moralnie.

Przede wszystkim jednak Metropolita w czasie II wojny troszczył się o Żydów, organizując siatkę pomocy.

„Chciałabym wiedzieć, dlaczego Yad Vashem po dziś dzień nie uznaje człowieka, który wedle nas uratował, ze mną włącznie, ponad 150 żyć ludzkich. Jeżeli motto Yad Vashem brzmi: «Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat», to ile światów uratował metropolita?” – pytała kilka lat temu Lili Pohlmann.

Metropolita Szeptycki osobiście skierował bezpośrednio do Himmlera list, w którym zaprotestował przeciw eksterminacji Żydów – chyba jako jedyny tej rangi przedstawiciel Kościoła w Europie. Hitler, którego powiadomiono o tym liście, wpadł w furię i podobno powiedział, że „hrabiego Szeptyckiego należałoby powiesić”.  Nic mu jednak nie zrobiono – był na Ukrainie zbyt popularny. Niemcy bali się konsekwencji, śmierć Szeptyckiego na pewno wywołałaby falę antyniemieckich wystąpień na Ukrainie, także w kręgach, które dotychczas z Niemcami kolaborowały.  Najważniejszy świadek w filmie „Niewygodny”, Kurt Lewin, mówi: „Historie, które opowiedziałem, są pośrednio jak listy uwierzytelniające, potwierdzają moją wiarygodność. Ale w swojej istocie są moim wkładem, wysiłkiem w to, by opisać wielkiego przywódcę religijnego, opisać wyjątkowego człowieka, który był prawdopodobnie jedynym w tej całej tragedii, który okazał współczucie, protestował i wiele zrobił dla ratowania ludzi. To wszystko co chciałem powiedzieć”.

Premiera telewizyjna filmu „Niewygodny” w TVP1, 22 sierpnia o godzinie 10:57

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki