Logo Przewdonik Katolicki

Walka o różowe pieniądze

Michał Bondyra
Fot.

Umizgi do seksualnych mniejszości są nie tylko poprawne politycznie czy trendy, ale przede wszystkim mogą przynieść wymierne, liczone w miliardach euro zyski.

Słuchającym doniesień o zorganizowanej niedawno w Warszawie przez środowiska gejów i lesbijek Euro Pride, jak zwykle bombardującej nas hasłami na temat tolerancji, równości i praw dla mniejszości seksualnych, mogło umknąć coś bardzo ważnego ? 3. Międzynarodowe Forum Liderów Biznesu LGBT (Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów). Fakt o tyle istotny, że pokazujący biznesowe podejście do tego środowiska. Mówiąc jaśniej, dający jasny sygnał na to, że umizgi do seksualnych mniejszości są nie tylko poprawne politycznie czy trendy, ale przede wszystkim mogą przynieść wymierne, liczone w miliardach euro zyski.

Mówią o tym wprost nieweryfikowalne niestety badania przeprowadzane przez samo środowisko homoseksualne, które wielkość rynku LGBT w Europie szacuje na 587 mld euro, a globalną populację gejów, lesbijek, transwestytów i biseksualistów określa w przedziale 300-400 mln osób. Międzynarodowa Izba Handlowa Gejów i Lesbijek (IGLCC) w swoim badaniu ?Double Platinium/BC3 Strategies Study 2007? podała z kolei, że w naszym kraju to środowisko liczy blisko 2,3 mln osób. Co więcej określiła, że siła nabywcza LGBT jest warta blisko 35 mld euro, co oznacza, że każdy gej czy lesbijka do polskiej gospodarki mogą wnieść rocznie ponad 15 tys. euro.

Przez brak alternatywnych pomiarów trudno nam jednak zweryfikować, czy liczby te to stan faktyczny, czy raczej wyraz ?chciejstwa? zainteresowanego autopromocją środowiska.

 

Koncerny ?gay-friendly?

Jakby na te badania nie patrzeć trudno się jednak dziwić, że w brutalnym świecie gospodarczych prawideł o różowe pieniądze, bo tak nazywane są środki wydawane przez homoseksualistów, biją się na całym świecie od lat największe koncerny. W samych tylko Stanach Zjednoczonych w zeszłym roku na reklamę skierowaną do gejów wydano 234 mln euro. ? Gdyby to się nie opłacało, nikt by tego nie robił, bo każdy przedsiębiorca ponosi koszty reklamy, licząc na zwiększone przychody. To rynek jest królem, to on decyduje, co się opłaca, a co nie ? mówi Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. A. Smitha. Zasadność jego słów potwierdzają z jednej strony liczby, a z drugiej działania takich koncernów, jak: Coca-Cola, Apple, Levi?s, McDonald, Absolut czy IBM. Ta pierwsza zresztą uzyskała status najpopularniejszego napoju wśród gejów. Napój energetyczny Burn należący do Coca-Coli był pierwszym, którego reklamy w Polsce były skierowane do środowiska LGBT, pojawiały się na gejowskich portalach. Coca-Cola też wsparła Paradę Równości.

Podobne działania na świecie podjęli również marketingowcy wódki Absolut. Na 30-lecie tęczowej flagi ? symbolu środowiska LBGT, szwedzki koncern wypuścił na rynek wódkę Absolut Colors, której butelka została zaprojektowana przez twórcę tej flagi Gilberta Bakera. Jak podkreśla z dumą środowisko lesbijek i gejów, firma ta przez prawie 25 lat zainwestowała ponad 15,5 mln euro w społeczność LGBT, wspierając ich festiwale filmowe, parady, centra kultury. I tym razem Absolut dzieli się zyskami ze sprzedaży, wspierając działania gejowskich środowisk.

W reklamie dżinsów Levi?s zagrała para gejów. Pewnie dlatego środowisko homoseksualne uznało tę markę za najbardziej im przyjazną. IBM, który wygrał ranking firm przyjaznych dla środowiska LGBT, prowadzony przez Międzynarodową Izbę Handlową Gejów i Lesbijek, jest najbardziej chwalony za świadczenia zdrowotne dla partnerów pracowników i za działające wewnątrz firmy stowarzyszenie EAGLE, zajmujące się promowaniem otwartego środowiska pracy dla gejów i lesbijek.

 

Bez ogródek i antychrześcijańsko

Kojarzony z przyjaznymi dla rodzin i dzieci McDonald na francuski rynek przygotował gejowską reklamę ?Come as you are?, którą na popularnym YouTube obejrzało już blisko 3 mln internautów. ? Działania tych firm to zwykła strategia marketingowa, dlatego że każdy sprzedawca oferujący towary lub usługi poszukuje grupy docelowej ? tłumaczy Gwiazdowski. ? Tą grupą docelową mogą być kobiety w ciąży, dzieci idące do szkoły, nastolatki, ale i mniejszości homoseksualne. Skoro jest takie zjawisko (homoseksualizm - przyp. red.) to nie ma co się dziwić, że sprzedawcy starają się je wykorzystać w swoich interesach ekonomicznych i marketingowych ? dodaje szef Centrum im. A. Smitha. W tym działaniu nie ma często miejsca na moralne aspekty. Liczy się efekt i zysk. A skrajnym przykładem jest opublikowana na zlecenie Gay Police Association (GPA) w ?The Independent? reklama przedstawiająca Biblię w kałuży krwi z podpisem ?In the name of the father? (?W imię ojca?), która sugerowała, że wzrost zachowań homofobicznych motywowały przekonania religijne. Po protestach i skargach chrześcijan, którzy twierdzili, że pokazuje ona chrześcijan jako homofobów brytyjska Advertising Standards Authority uznała ją za antychrześcijańską i nakazała zmianę sposobu ukazywania treści w przyszłych kampaniach.

 

Gay in Poland

Powyższe przykłady firm związane są z szeroko rozumianą konsumpcją. Napoje, sprzęt komputerowy, odzież. Często czysto hedonistycznie podchodzący do życia homoseksualiści to naturalny target takich produktów. ? Ci, którzy przyznają się do swojego homoseksualizmu to mimo wszystko osoby lepiej sytuowane od przeciętnego obywatela. Jak się nie ma pieniędzy to styl życia nie ma nic do rzeczy, bo nie ma się z czego wydawać ? zauważa Gwiazdowski. Pieniędzy ma się oczywiście więcej, gdy nie trzeba inwestować w rodzinę, a państwo nie nakłada absurdalnych często podatków na tych, którzy kosztem przyjemności podejmują trud wychowania nowego pokolenia obywateli. Stąd wielodzietnych rodzin na przykład nie stać na wyjazdy na luksusowe wakacje dwa do pięciu razy w roku, na które pozwala sobie według statystyk 70 proc. społeczności LGBT. A to właśnie turystyka jest branżą, która najszerzej zachęca gejów do wydawania swoich różowych pieniędzy.

Powstałe 17 lat temu Stowarzyszenie International Gay & Lesbian Travel  Association (IGLTA) zajmujące się turystyką gejowską na swoich stronach internetowych podało, że geje podczas jednych wakacji wydają blisko 30 proc. więcej pieniędzy niż heteroseksualiści (geje średnio 624 euro, heteroseksualiści: 421 euro). Szacuje się, że za rok w celach turystycznych Polskę może odwiedzić ok. 1,15 mln homo- i biseksualistów, którzy mogą zostawić w naszym kraju. 7,4 mld euro. Nie dziwi więc fakt, że powstały już pierwsze trzy biura podróży przeznaczone właśnie dla nich, a krakowski urząd miasta przed dwoma laty wydał przewodnik skierowany do gejów i lesbijek oraz uruchomił przeznaczoną dla tego środowiska kampanię reklamową. Przed rokiem zresztą w Krakowie było ponad 40 hoteli ?gayfriendly?.

Tą samą drogą choć delikatniej podąża też stolica, która według przewodnika dla gejów ?Navi-gaytor? dwa lata temu miała 19 klubów i pubów i jeden hotel przyjazny homoseksualistom. Póki co, tym dwóm miastom daleko jeszcze do stawiających otwarcie na środowisko LGBT miast jak Barcelona, Amsterdam, Manchester, Londyn, Kolonia, Berlin czy Los Angeles. ? Polska jest pod względem gejowskiej turystyki zacofana wobec Zachodu o ok. 20 lat ? alarmowali podczas jednej z konferencji geje. Chyba na szczęście, bo przecież pomijając najważniejszy z aspektów ? ten moralny, to ekonomicznie choć środowisko LBGT w krótkim okresie czasu przynosi ogromne zyski, długofalowo to heteroseksualne społeczeństwo, z tradycyjnym modelem rodziny i wartościami generuje największe wpływy do budżetu. ? Kiepska sytuacja demograficzna w całej Europie i w związku z tym fatalna sytuacja systemów emerytalnych wynika z katastrofalnego przyrostu naturalnego ? przypomina Gwiazdowski. A gdzie zapewnić ten przyrost jak nie w tradycyjnej rodzinie?

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki