Samobóje w kościele

Denerwuje mnie.
Czyta się kilka minut

 

Denerwuje mnie, jak ktoś żuje gumę w kościele. Najnowsze doświadczenia z rekolekcji szkolnych uświadamiają mi pewien problem. Brak szacunku. Nie myślę tylko i wyłącznie o nieposzanowaniu miejsca, jakim jest dom Boży, o aroganckim zachowaniu i mocowaniu się dwóch autorytetów: 15-latka i kapłana prowadzącego naukę, 15-latka i nauczyciela próbującego zaprowadzić porządek, 15-latka i jego samego, bo przecież, bądź co bądź, robienie z siebie pośmiewiska to także brak szacunku, ale tym razem dla własnej osoby. Ten brak to pewnie również wynik konsekwentnego urabiania świadomości, że wolność powala mi na wszystko. I oczywiście karność. Jej chyba też brakuje.

Gdzie leży granica? Otóż nie mogę złamać prawa do wolności drugiego człowieka. Już tłumaczę. Jeśli jestem w kościele i wydawać się może, że naturalną koleją rzeczy jest to, że mam prawo do atmosfery modlitewnej, to prawo to zostanie złamane, jeśli ktoś obok mnie zacznie rozmawiać, śmiać się i wygłupiać. Czasami prawa człowieka określa także konkretna sytuacja czy miejsce. W świątyni obowiązują inne zasady niż w markecie czy w kinie. Mało tego, w kościele obowiązuje inny język, język modlitwy, inny strój - bardziej godny niż wygodny, inna postawa – nie: nasz klient nasz pan, lecz Pan jest jeden. W kościele nie leżę na hamaku, tylko klęczę. Komórka jest wyciszona, a jeszcze lepiej zupełnie wyłączona.

O prawo do sacrum w świątyni trzeba czasami walczyć. Nie muszę się tłumaczyć, że potrzebuję skupienia, nie muszę się tłumaczyć, że coś przeżywam i chcę z Bogiem o tym porozmawiać, nie muszę się tłumaczyć, że jestem człowiekiem wierzącym, zatem przeszkadza mi, jeśli ktoś rozrabia w miejscu, które uważam za święte. Czy strach przed krytyką nie paraliżuje nas tak bardzo, że boimy się stanąć w obronie tak fundamentalnej zasady, jaką jest cisza w kościele? Czy naprawdę musimy strzelać sobie gole do własnej bramki i czekać, aż ludzie, którzy niczego nie szanują, zepchną nas, katolików, do kruchty i wmówią, że to ich prawo? I denerwuje mnie, jak ktoś żuje gumę w kościele.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2010