Logo Przewdonik Katolicki

Życie na kółkach

Mirosław Klak
Fot.

Cztery koła, para większych i dwa mniejsze, obręcz do odpychania, chodzik, kule, słomka do picia… Czy to cały ich świat?

 

Cztery koła, para większych i dwa mniejsze, obręcz do odpychania, chodzik, kule, słomka do picia… Czy to cały ich świat?

 

Zapada zmrok. W oddali wyczuwam zapach tytoniu. Dźwięki gitary i słowa „Tolerancji” rozbrzmiewają w spokojny, księżycowy wieczór. To Jacek śpiewa swoją ulubioną piosenkę. Podchodzę bliżej. Z mroku wyłania się grupa jego fanów.

Gosia, nastoletnia dziewczyna na wózku, nie chodzi, mama wypchnęła ją z okna bloku kiedy była niemowlakiem. Zawsze szeroko uśmiechnięta, wita mnie machnięciem ręki. Ania – podobnie, przykuta do wózka, próbuje radośnie śpiewać poplątanym językiem. Tomek, potężny młody człowiek, potrząsa do rytmu bezwładnymi rękoma. Łukasz mruga światełkami swego elektrycznego „wehikułu”. Wreszcie Jacek, zdolny chłopak, wracał do domu na stopa, wypadek, kierowcy nic się nie stało, on musiał na zawsze zaprzyjaźnić się ze swoim kalectwem. Włączam się w pogodny wieczór przy śpiewie i pogawędkach.

 

Pierwsze spotkanie

Niepełnosprawni. Spotykamy ich na każdym kroku. Na ulicy, w autobusie, urzędzie, szkole. Jednocześnie budzą się w nas różne reakcje: nie zwracamy uwagi, patrzymy z politowaniem, dziękujemy w myślach, że mnie to nie spotkało, oferujemy pomoc. To tacy sami ludzie jak wszyscy. Mają swoje marzenia, plany na przyszłość, pasje i zainteresowania, pragną kochać i być kochani. Ciągle jednak zdarza się, że postrzegani są jak „inni”, gorsi, co więcej, nierzadko nieproduktywni, niepotrzebni, jako ciężar dla społeczeństwa. Skąd takie postawy? Z lęku przed niewiadomym.

Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy miałem zostać wolontariuszem na wczasorekolekcjach dla niepełnosprawnych, byłem pełen lęku. O czym ja będę z nimi rozmawiał, co mam z nimi robić, jak się nimi opiekować? Los chciał, że zostałem opiekunem chłopaka, który był ode mnie dwa razy cięższy, cały czas spędzał na wózku i na dodatek mówił tylko dla siebie zrozumiałym językiem. Po pierwszym dniu byłem bardziej zmęczony niż po tygodniu ciężkiej pracy. Jednak kiedy zacząłem się wsłuchiwać w to, co on pragnie, a nie czego ja chcę, dostrzegać jego gesty, ruchy, ucząc się szybko jego mowy, dostrzegłem, jakim inteligentnym i błyskotliwym człowiekiem się opiekuję. Dziesięć dni spędzonych razem stało się najpiękniejszą szkołą służby bliźniemu.

    

Być…

Jeżeli ktokolwiek spotykał się lub dłuższy czas przebywał z niepełnosprawnymi, wie jak dużo można się od nich nauczyć. Ci kalecy ludzie pokazali mi, co to znaczy bardziej „być niż mieć”, uświadomili mi wartość, a zarazem kruchość ludzkiego życia. Wreszcie zrozumiałem co to znaczy mieć problem. Moje problemy stały się niczym w porównaniu do wysokiego krawężnika, pod który nie można podjechać. W kontaktach z niepełnosprawnymi w pełni odczytałem słowa Chrystusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Godziny spędzone z „pokrzywionymi” przyjaciółmi przemieniały się w chwile dziękczynienia za dar życia i Bożą obecność, „bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). To sam Bóg obejmuje nas swoimi dłońmi, a nasze życie jest cudem w Jego rękach. Nieważne, na jaką chorobę ktoś cierpi, z jakim kalectwem się zmaga, ważne jest to, że jako człowiek posiada godność, wynikającą z powołania go przez samego Boga. Tym bardziej można w osobie niepełnosprawnej dostrzec cierpiącego Chrystusa. Często nie ma ona luksusowego mieszkania, nie posiada kilku kont w banku. Jedyne co posiada, to swoje cztery koła, chodzik, kule… i swoją niepełnosprawność. Po prostu jest i dziękuje, że Bóg z nią jest.

 

Pomóc…

Wielu niepełnosprawnych skazanych jest na wegetację w przysłowiowych czterech ścianach mieszkania. Zdarza się, że nie wychodzą oni przez wiele tygodni z domu. Potrzebne są osoby, które znalazłyby czas, aby pójść z niepełnosprawnym na spacer, spędzić wieczór na rozmowie czy zrobić zakupy. Każdy może zostać wolontariuszem, wystarczy tylko trochę dobrych chęci. Nikt z nas nie wie, czy kiedyś sam nie będzie potrzebował pomocy.

Papież Benedykt XVI zwracając się do wolontariuszy 9 września 2007 roku w Wiedniu powiedział: „Ludzie działający bezinteresownie okazują bliźniemu szacunek, przypominają o godności człowieka, budzą radość z życia i nadzieję. Wolontariusze są strażnikami i rzecznikami praw człowieka i jego godności”. Starajmy się patrzeć sercem, wykorzystywać każdą chwilę do czynienia dobra drugiemu człowiekowi.

Pozwolę sobie zakończyć fragmentem „Tolerancji” Stanisława Sojki: „Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać; Życie nie po to, by bezczynnie trwać; I aby żyć siebie samego trzeba dać”.

 

 

Jestem sobą!

Z Mariuszem Stachowiakiem rozmawiał Mirosław Klak

 

Na czy polega Twoja niepełnosprawność?

– Urodziłem się z mózgowym porażeniem dziecięcym czterokończynowym spastycznym. Moja mama mówi, że byłem tak dobrze rozwinięty, że stwierdzono u mnie porażenie dopiero jak miałem półtora roku. Nie chodzę, samodzielnie nie siedzę, bardziej sprawną mam prawą rękę. Praktycznie wszystko trzeba przy mnie zrobić.

Jak spędzasz czas, jakie masz hobby?

– Czas wolny tzn. cały dzień spędzam w domu. Mam wózek elektryczny, mieszkam na osiedlu zamkniętym, gdzie jest tylko jeden blok, toteż modę jeździć sobie po parkingu i rozmawiać z sąsiadami. Gram na organach (jednym palcem, ze wzrokiem utkwionym na suficie). Korzystam z komputera. Lubię też jeździć z tatą na ryby - oczywiście mam więcej brań niż tata.

Jaki był Twój najpiękniejszy dzień w życiu?

– Mogę z całą dumą powiedzieć, że dzień przystąpienia do Pierwszej Komunii św. był dla mnie najpiękniejszy. Podjechałem z mamą do prezbiterium na końcu. Mama miała łzy w oczach, niektórzy parafianie też. Blisko mnie byli również moja siostra Arkadia, która przygotowywała mnie do Komunii św., i moja nauczycielka pani Danka, no i reszta rodziny niezmiernie wzruszona.

W jaki sposób przeżywasz swoją niepełnosprawność?

– Normalnie! Jestem sprawny inaczej - jak to teraz mówią. Jestem, jaki jestem. Żyję normalnie dzięki moim rodzicom. Kiedyś mój ukochany dziadek zadał mi pytanie, co ty złego zrobiłeś, że urodziłeś się taki chory?! Miałem wtedy może 11 lub 12 lat i ja mu odpowiedziałem, że widocznie Pan Jezus potrzebuje na ziemi kogoś takiego jak ja, więc jestem. Jestem sobą, nie załamuję się, jest OK.

Co mógłbyś powiedzieć ludziom w pełni zdrowym?

– Chciałbym powiedzieć, że niektórzy nie potrafią docenić tego, co mają, przejmują się drobnostkami i wymyślają sobie problemy. Jaki piękny byłby świat, gdyby niektórzy ludzie byli inni i patrzyli na drugiego człowieka oczami Chrystusa.

 

 

Jan Paweł II do niepełnosprawnych

 

„Wy macie większe niejako prawo do Chrystusa. Wy bardziej Go wyrażacie, uobecniacie, niż każdy z nas, tych, którzy nie jesteśmy, w taki sposób jak wy, dotknięci stygmatem cierpienia”. (Kraków, 9. 06. 1979)

„W czasie choroby pilniejsza jawi się potrzeba udzielenia właściwych odpowiedzi na ostateczne pytania dotyczące życia człowieka: pytania o sens bólu, cierpienia i śmierci, pojmowanej nie tylko jako zagadka, którą trudno jest rozwiązać, ale jako tajemnica, w której Chrystus przyjmuje do siebie nasze życie, otwierając je na nowe i ostateczne narodziny do życia, które już nigdy nie będzie miało kresu”. (Orędzie na XIII Światowy Dzień Chorego 2005)

„Społeczeństwo, w którym byłoby miejsce tylko dla osób w pełni sprawnych, całkowicie samodzielnych i niezależnych, nie byłoby społeczeństwem godnym człowieka. Dyskryminacja według kryterium sprawności jest nie mniej haniebna niż dyskryminacja z powodu rasy, płci czy religii. Ukryta forma dyskryminacji występuje też w polityce i programach edukacyjnych, które próbują przemilczeć lub zanegować ograniczenia osoby niepełnosprawnej. Sprawiedliwość nakazuje bowiem uważnie i z miłością przyglądać się życiu drugiego człowieka i zaspokajać poszczególne, odmienne potrzeby każdego, biorąc pod uwagę jego zdolności i ograniczenia”. (Watykan, 5. 01. 2004)

 

 

 

„Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidzialne dla oczu”

Antoine de Saint-Exupéry

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki