Gdy nadeszły straszliwe lata wojny, Polacy, jako jedyny naród w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy Europie, zagrożeni byli karą śmierci za ukrywanie i ratowanie Żydów. Jednak pośród „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” najwięcej jest właśnie Polaków. Wśród bohaterów czasów wojny niosących pomoc tym, których Hitler i jego poplecznicy chcieli unicestwić na zawsze, jest biskup Albin Małysiak.
Mimo ukończonych 92 lat, biskup Albin Małysiak pamięta doskonale czasy wojny i o wielu tragicznych wydarzeniach sprzed niemal 70 lat potrafi opowiadać z pasją i znakomitą pamięcią szczegółów. W 1941 roku, gdy młody kleryk zakonnego seminarium księży misjonarzy św. Wincentego á Paulo przyjmował w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk tamtejszego biskupa sufragana Stanisława Rosponda, miał wprawdzie niespełna 24 lata, ale doskonale zdawał sobie sprawę z realiów życia wojennego. Ksiądz Małysiak wiedział, jak zbrodnicza jest ideologia niemieckiego nazizmu, jakie są jej plany wobec Polaków i Żydów. Miał też świadomość, że za ukrywanie Żydów „po aryjskiej stronie” grozi kara śmierci, wymierzana nie tylko konkretnym, pojedynczym Polakom, ale też całym rodzinom czy otoczeniu ukrywającego, choćby nie byli oni zaangażowani w bohaterstwo. Mimo to jako młody kapłan ksiądz Małysiak zaryzykował. I to bez wahania.
„Proszę mnie ratować”
Działo się to krótko po święceniach kapłańskich, gdy księdzu Albinowi Małysiakowi powierzono obowiązki kapelana Zakładu Helclów w Krakowie, opiekującego się osobami w starszym wieku. - Pewnego dnia na godzinę szóstą po południu szedłem do kaplicy Zakładu odprawić Najświętszą Eucharystię – wspomina dziś biskup Małysiak. Kaplicę poprzedzał hol. Idąc przez ten przedsionek, kątem oka, po lewej stronie, w półmroku, dostrzegłem coś dziwnego, ruszającego się. Podszedłem bliżej i zorientowałem się, że w rogu kryje się człowiek. Pochyliłem się i zapytałem: - Jesteś Żydem? A człowiek ten zaczął wołać i jęczeć: „Proszę mnie ratować!”. Wielokrotnie ten zwrot powtarzał – przypomina sobie ksiądz biskup. - Pomyślałem wtedy: „Jak ja Ciebie uratuję, to wkrótce obaj zginiemy razem”. Bałem się o własne życie - przyznaje biskup Małysiak, ale jednym tchem dodaje: - Pomyślałem jednak, że jak zostawię go tam, to nadejdzie godzina ósma wieczorem, teren Zakładu obejdzie portier, którego obowiązkiem było wyprosić wszystkich obcych z terenu Zakładu. Dla tego Żyda byłoby to równe śmierci, gdyż po godzinie policyjnej mógłby na krakowskiej ulicy wpaść w ręce niemieckich żandarmów.
Biskup Małysiak wspomina, że decyzja była kwestią chwili, niemal odruchem wpisanym w serce człowieka, katolika i kapłana. Nie wyrzucił przerażonego Żyda, kazał mu pozostać na terenie Zakładu, po czym udał się do siostry przełożonej Bronisławy Wilemskiej, by naradzić się, co robić dalej. - Przełożona, podobnie jak ja, uznała od razu, że musimy ukryć tego Żyda – relacjonuje zdarzenia ksiądz biskup. Znaleźliśmy niewielki pokoik do tego celu. Poszedłem po tego człowieka i zaprowadziłem go do tego pomieszczenia. Wychodząc, powiedziałem mu: „Proszę tu cicho siedzieć, ja tu wkrótce przyjdę i powiem panu, co dalej robić. Jednak gdyby pan wyszedł, to zginie najpierw pan, a później ja”. Biskup Małysiak nie ukrywa, że miał pełną świadomość ryzyka, jakie ściąga na siebie wraz z zakonnicą, ukrywając potajemnie Żyda. Niemieckie obwieszczenia w Generalnym Gubernatorstwie mówiły wprost o karze śmierci grożącej za podobne praktyki, a i ludność szeptała o konkretnych przypadkach wymierzania takich nieludzkich „wyroków”. Biskup Małysiak zapytany dziś, czy wówczas, w czasie wojny, bał się o własne życie, odpowiada: - Przyznam się, że pochłaniało mnie myślenie o tym, jak ukryć tego człowieka, jak go ratować. Nie mogłem koncentrować się na tym, czy sam zginę, czy nie. Przełożona oświadczyła, że musimy dla naszego uciekiniera wyrobić dowód tożsamości, czyli tak zwaną Kenkartę. Nakazaliśmy więc Żydowi, żeby nie opuszczał pokoju, siostry dostarczały mu tam tylko jedzenie, a ja pojechałem w tym czasie do zaprzyjaźnionego ze mną księdza do Nowego Targu.
Stamtąd kapłan przywiózł fałszywą metrykę, dzięki której ukrywanemu Żydowi wyrobiono Kenkartę. Odtąd mógł on względzie swobodnie poruszać się po terenie Zakładu Helclów, ukrywając swą żydowską tożsamość pod fałszywymi dokumentami. Tak zresztą pod opieką księdza Małysiaka i siostry Wilemskiej Żyd ów doczekał końca wojny.
Pamięć po wojnie
W podobnych okolicznościach ksiądz Małysiak ukrył w Zakładzie Helclów jeszcze pięcioro Żydów, za każdym razem załatwiając dla nich z narażeniem życia fałszywe dokumenty, zapewniając przez kilka lat odzież, dach nad głową, spokojny sen, wyżywienie, a nade wszystko chroniąc tych, których niemiecki okupant chciał unicestwić. - Staraliśmy się zachować ścisłą dyskrecję i nie wtajemniczaliśmy osób postronnych w ten proceder - mówi dziś biskup Małysiak. A czy kto inny o nim wiedział? Jest to możliwe. Po tylu miesiącach ukrywania Żydów musiało to być wiadome wielu osobom. Podopieczni rozmawiali ze sobą. Także wielu mieszkańców Szczawnicy, gdzie z czasem przeniesiono Zakład z Krakowa, wiedziało o tym, że w Zakładzie ukrywani są Żydzi. Jest niezwykle wymowne, że nikt z tych ludzi, Polaków, nie doniósł o tym fakcie Niemcom! Mimo że w odległości około 300 metrów od Zakładu mieścił się posterunek Grenzschutzu i niemieckiej policji. Doświadczyłem więc wspaniałej solidarności Polaków z prześladowanymi Żydami.
Wszyscy ukrywani, poza jedną Żydówką, która zmarła śmiercią naturalną, przetrwali w ukryciu wojnę. Tuż po niej kontakt z ocalonymi urwał się. – Po wojnie na co dzień o tych sprawach nie myślałem, traktując ten rozdział jako zamknięty – przyznaje ksiądz biskup. Czasem tylko przypominały mi się wojenne czasy i to ryzyko, jakie z siostrą Wilemską podejmowaliśmy. Niespodziewanie przyjechała do mnie, po 1990 roku, pani Mary Rolicka, mieszkająca w Nowym Jorku - córka zmarłej na zawał ukrywanej Żydówki, Katarzyny Styczeń. Zaczęła mnie intensywnie zachęcać, bym zwrócił się z podaniem do izraelskiego Instytutu „Yad Vashem” o przyznanie mi medalu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, między innymi za uratowanie jej matki. Byłem temu niechętny, odpowiedziałem nawet pani Rolickiej, że nie dla medali ratowałem tych ludzi. Wyjechała, nie osiągnąwszy swojego celu.
Po upływie około roku zabrzmiał dzwonek do drzwi – biskup Małysiak wspomina wydarzenie z początku lat 90. Otwieram, patrzę, znów stoi pani Rolicka! Poczęstowałem ją obiadem, a ona podczas rozmowy stwierdziła dosadnie: „Ksiądz nie dba o interes swój i narodu polskiego. Ja tu specjalnie drugi raz przyjeżdżam, żeby księdza przekonać do napisaniu podania. Mieszkam na co dzień w Stanach Zjednoczonych i słyszę, jakie rzeczy wygaduje się tam na temat rzekomej niechęci Polaków do Żydów. Ile mówi się nieprawdy o tym, że Polacy nie pomagali Żydom w czasie Holokaustu. Trzeba pokazywać, że było inaczej!”. - Te słowa ostatecznie mnie przekonały – wyznaje biskup Małysiak. Zgodziłem się napisać podanie, do którego ona dołączyła świadectwo o tym, że ukrywałem jej matkę i innych Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Medal przyznano mi już po upływie 3 miesięcy!
Uroczystość uhonorowania biskupa Albina Małysiaka słynnym izraelskim odznaczeniem odbyła się w 1994 roku, w siedzibie Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. W ten sposób Albin Małysiak dołączył do najliczniejszej narodowościowej grupy ratujących Żydów w czasie wojny, jaką są Polacy. Jest też jedynym biskupem Kościoła katolickiego wyróżnionym tym odznaczeniem. W 2007 roku prezydent RP Lech Kaczyński uhonorował biskupa Albina Małysiaka Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, podkreślając bohaterską i dzielną postawę odznaczonego w ratowaniu Żydów z narażeniem własnego życia w czasie wojny oraz zasługi biskupa Małysiaka w obronie człowieczeństwa i praw ludzkich.
Bp Albin Małysiak
Urodził się w 1917 roku w Koconiu koło Żywca. W 1936 roku złożył śluby wieczyste w Zgromadzeniu Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Od 1941 roku prezbiter. Pracował początkowo jako wikariusz i katecheta w Zembrzycach koło Wadowic, gdzie w czasie okupacji organizował „dożywialnię” dla dzieci i osób wysiedlonych. W latach 1942-1944 pracował w Krakowie, a potem w Szczawnicy - w zakładzie dla osób w podeszłym wieku im. Helclów. Tam w czasie wojny uratował pięcioro Żydów: Katarzynę Styczeń, Helenę Kachel, Zbigniewa Koszanowskiego, Henryka Juańskiego i NN mężczyznę. W latach 1946-47 był katechetą w szkole średniej w Tarnowie i wikariuszem miejscowej parafii pw. Najświętszej Rodziny. W 1950 r. obronił magisterium z teologii na UJ w Krakowie, tamże w 1952 r. doktorat z teologii. Pracował m.in. w Zakładzie Wychowawczym im. ks. Siemaszki w Krakowie, a od 1954 r. wykładał w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie. W 1959 r. został proboszczem krakowskiej parafii Księży Misjonarzy pw. NMP z Lourdes. Działał jako duszpasterz akademicki, w trudnych warunkach komunistycznych prześladowań.
W 1970 r. mianowany biskupem pomocniczym krakowskim, ze stolicą tytularną Beatia; sakry biskupiej udzielił mu ówczesny metropolita krakowski, kardynał Karol Wojtyła. Biskup Małysiak był wieloletnim współpracownikiem i przyjacielem Kardynała Wojtyły – Jana Pawła II. Dziś jest najstarszym polskim biskupem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













