Logo Przewdonik Katolicki

Narodziny

Natalia Budzyńska
Fot.

W szpitalu czy w basenie, w towarzystwie męża czy ponad setki innych rodzących, na piasku pustyni z plemienną akuszerką czy w luksusowej klinice udającej dom? Reżyser Pierwszego krzyku towarzyszył kilku kobietom w momencie narodzin ich dzieci.

 

W szpitalu czy w basenie, w towarzystwie męża czy ponad setki innych rodzących, na piasku pustyni z plemienną akuszerką czy w luksusowej klinice udającej dom? Reżyser „Pierwszego krzyku” towarzyszył kilku kobietom w momencie narodzin ich dzieci.

 

Ciągle jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania filmów dokumentalnych w domu, siedząc na kanapie przed telewizorem. Od czasu do czasu kilkanaście kin w Polsce decyduje się na ryzyko umieszczenia w repertuarze filmu dokumentalnego. Ryzyko jest, bo tłumów raczej nie można się spodziewać, ale dzięki temu możemy doświadczyć magii zatopienia się w innym świecie. W kinach studyjnych nie musimy bać się zapachu popcornu i odgłosów siorbania napojów gazowanych. Nawet tak intymne sceny, jakie sfilmował francuski reżyser Gilles de Maistre, odnajdą sprzyjającą atmosferę. Damy się ponieść nie tylko czarowi niezwykle pięknych zdjęć, ale przede wszystkim wydarzeniu i tajemnicy.

Cały świat rodzi

Każda kobieta, która urodziła dziecko, na pewno powie, że ten moment był najistotniejszym w jej życiu. Tego przeżycia nie da się z niczym innym porównać. Mój mąż zawsze powtarza, że moment narodzin jego dzieci był chwilą mistyczną, cudem. Czy możliwe jest tę niezwykłość sfilmować? Myślałam, że film francuskiego reżysera będzie przypominał mi stary dokument, jeden z pierwszych, jakie pojawiły się na dużym ekranie, „Koyaanisqatsi”. Rzeczywiście, zdjęcia przyrody są wysmakowane a krajobrazy piękne, nawet muzyka przypomina tę, autorstwa Philipa Glassa. Gilles de Maistre odnalazł dziesięć kobiet, które zgodziły się na sfilmowanie swojego porodu. Każda z nich jest inna, wspólne mają tylko jedno: są w ciąży i wkrótce urodzą dziecko. Spotykamy tancerkę z Paryża, ubogą Hinduskę mieszkającą z mężem i dziećmi na ulicy, antyglobalistów żyjących w komunie, bogatą Japonkę, Masajkę, która wie, że nie wolno jej krzyknąć, czy młodziutką dziewczynę, która urodzi na piasku Sahary. Wszystkie rodzą podczas zaćmienia słońca – to dodatkowy element, który je łączy, dodany przez reżysera chyba tylko ze względów estetycznych i trochę pseudomistycznych. Niepotrzebny, ale efektowny.

Nie każdy ma wybór

Pan Bóg jest dobry, bo stworzył świat w tak wielkiej różnorodności i pięknie. Obserwując narodziny kolejnych dzieci, widzimy jednak nie tylko to, co nas – wszystkie kobiety – łączy, ale także to, co nas dzieli. Owszem, wszystkie boimy się tak samo, ale Sunita z Indii jakby bardziej, bo nie stać jej na opiekę lekarską i musi wybrać towarzystwo akuszerki. Niby to nic nowego, że świat dzieli pieniądz, a jednak boli. Bogata Japonka czy małżeństwo z Meksyku lub paryska tancerka mogą wybrać sobie miejsce, lekarza, a nawet sposób, w jaki będą rodzić. Meksykanka razem z mężem urodzi w wodzie, w której pływają delfiny. Japonka wybiera drogą klinikę urządzoną na wzór zwykłego tradycyjnego domu, w którym kobiety razem oczekują na naturalny poród. Amerykańscy hipisi rodzą w basenie w towarzystwie przyjaciół z komuny, rezygnując z obecności lekarza i położnej. Szpitale są pokazane jako koszmarne miejsca w formie szpitala – molochu w jednym z miast koreańskich. Dzieciom wypisuje się tam numer wprost na ciele. Prawdziwy kombinat, choć przecież wiemy, że to nie jest cała prawda. Gilles de Maistre pokazał, co o tym myśli, dodając swój komentarz w formie muzyki.

Kobiety są piękne

„Mam dwoje dzieci – dziesięcio- i piętnastoletnie, to im dedykuję ten film. Oczywiście byłem obecny przy ich narodzinach, ale znajdowałem się wówczas w stanie takiej emocjonalnej mgły, że dziś trudno mi coś na ten temat opowiedzieć. Od tamtej pory miałem okazję obserwować wiele porodów w szpitalu, w którym spędziłem prawie dwa lata, zbierając materiały do innego filmu. To doświadczenie skłoniło mnie do nakręcenia „Pierwszego krzyku”, bo byłem w stanie w tych porodach uczestniczyć, przeżyć je, nie byłem już w takim emocjonalnym szoku. W filmie przyjąłem taką optykę, by pokazywać ludzi, ich indywidualne historie, odsuwając na bok kwestie medyczne. Nie chciałem stworzyć po prostu „katalogu” porodów z całego świata. Chciałem, by widz razem ze mną coś przeżył” – mówi reżyser. Praca nad filmem zajęła mu 22 miesiące, przejechał 236 tysięcy kilometrów, 120 kobiet zaprosił do wzięcia udziału w projekcie i sfilmował 10 porodów. Można się czepiać, że film jest nieobiektywny, że przeestetyzowany, że trąci new age’ową pseudofilozofią – ale co z tego. Kobiety są piękne i silne, a cud narodzin czymś największym na świecie.

 


 

Gilles de Maistre o filmie:

 

- Dwadzieścia lat doświadczenia filmowego sprawiło, że ten projekt się powiódł, mimo iż było w nim mnóstwo nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nigdy nie miałem nawet najmniejszej kontroli nad sytuacją. Niespodzianek było tak wiele, że często czułem złość, iż rzeczywistość odbiega od moich założeń. Ale dziecko rodzi się wtedy, kiedy chce, a nie wtedy kiedy my chcemy, i dziś widzę, że ten napisany przez życie scenariusz jest lepszy, niż cokolwiek ja mogłem wymyślić.

Kiedy jako filmowiec chcesz zbliżyć się do życia, kręcenie fabuł przestaje wystarczać. Tylko film dokumentalny pozwala stanąć naprawdę twarzą w twarz z rzeczywistością. Starałem się, aby „Pierwszy krzyk” był szczerym sprawozdaniem z tego, co zobaczyłem na własne oczy. Aby był zrozumiały dla każdego, aby widz mógł samodzielnie dotrzeć do sensu każdej z tych indywidualnych historii. To bardzo emocjonalna podróż o wielkiej intensywności wrażeń, która odbywa się wokół naszego globu w ciągu niespełna 48 godzin.

Niebawem rozpocznę zdjęcia do drugiej części filmu, bo od początku planowałem dyptyk. Na razie jeszcze jesteśmy we wstępnej fazie poszukiwań, ale myślę, że końcowy rezultat dotknie nas wszystkich, bowiem tematem tego filmu będzie śmierć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki