Logo Przewdonik Katolicki

Poskromienie języka

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Milczeć czy mówić? Zagadnąć czy też pogrążyć się w rozmyślaniu? Dziennie wypowiadamy setki, jeśli nie tysiące słów ważnych i nieistotnych.

 

 

Bywa, że odzywamy się nieproszeni o zdanie. Niekiedy zaś kluczymy, odpowiadamy wymijająco, posługujemy się półprawdami, niedopowiedzeniami. Słowa. Brzmią niekiedy jak fałszywa nuta, dotykają jak sztylet serce, są jak miód, ale i zobowiązują.

 

Słowa stare jak świat

Współczesna kultura upodobała sobie mowę, rozmiłowała się w słowach, a w zasadzie w pustosłowiu, w dźwięku, którym jesteśmy wprost bombardowani. W marketach, pubach, na stacjach benzynowych zewsząd dobiega nas hałas reklam, ogłoszeń, mniej lub bardziej banalnych piosenek. W zasadzie można by postawić tezę, że jednym z grzechów współczesnego człowieka jest gadulstwo.

Z ludzką mową jest tak, jak z każdym darem – człowiek nie zawsze potrafi posługiwać się nią z umiarem. Prawdopodobnie nikt z nas nie zastanawia się nad tym, ile słów wypowiada dziennie, ile myśli rodzi się w jego głowie, które można by... oczywiście wyartykułować. Zaprzątnięci własnymi sprawami, przytłoczeni problemami, nie przywiązujemy większej wagi do ważnej sfery w naszym życiu – komunikacji, sposobu wysławiania się. A przecież ton głosu, mimika, gestykulacja bądź jej brak, poprawny akcent – to wszystko ma znaczenie i wpływ na to, czy będziemy zrozumiani przez odbiorcę.

Gadulstwo jest stare jak świat. O tej ludzkiej przywarze pisał już antyczny filozof, jeden z największych pisarzy starożytnej Grecji, zmarły ok. 125 r. n.e., Plutarch. Analizując jego traktat „O gadulstwie”, można dojść do wniosku, że mimo upływu czasu, zmian kulturowych i cywilizacyjnych, temat przez niego podjęty nie stracił na swej aktualności. Filozof porównuje je do choroby, która podstępnie, ale konsekwentnie trawi człowieka. Choć gaduła nie zdaje sobie z tego sprawy, często staje się persona non grata. Kto bowiem zaakceptuje człowieka, który nie zważając na okoliczności, upływający czas czy towarzystwo, bez umiaru będzie snuł własne opowieści, zwłaszcza gdy nie są one do końca przemyślane. Plutarch w dosadnych słowach określa gadulstwo i wskazuje jego źródło. Według niego „z bezmyślności i bezrozumu wypływa wielomówność” i plotki. Gaduła nie zna słowa „dialog”, bo posługuje się tylko monologiem, jest osobą wszystkowiedząca, bo zawsze ma jakąś „cenną” radę, złotą myśl do przekazania, często jest konfabulantem, bo z mało ciekawej, banalnej historii potrafi stworzyć niezwykłą, niepowtarzalną opowieść. Obce jest mu słowo milczenie. Cisza go nudzi, a nawet irytuje. I co ciekawe, ma tylko jedno wymaganie: potrzebuje audytorium, które by go słuchało, i tyle.

 

Docenić milczenie

Milczenie dzisiaj stało się niemodne, bywa, że jest oznaką słabości, przyjmowane jest z pobłażaniem. A przecież tylko milcząc uczymy się pokory wobec języka, słowa bowiem mają sens tylko wtedy, gdy przekazują niezbędne treści, gdy stają się podstawą dialogu między rozmówcami, gdy ich wzajemnie ubogacają. Tylko pełnia ciszy pozwala odczytać pełnię znaczeń. Niekiedy zapominamy, że niezwerbalizowanie jakiejś myśli ma za cel zwrócenie nań uwagi, sugerowanie pewnych treści. Milczenie, o czym wielokrotnie wspominają święci Kościoła, może mieć charakter intymnego spotkania z Bogiem. Najwięksi święci, kiedy tylko mogli, unikali ludzkich zgromadzeń i woleli służyć Bogu w ukryciu. Kaznodzieja Domu Papieskiego, kapucyn, Raniero Cantalamessa wyróżnia dwa typy ciszy: jest więc taka, „która pobudza do łączności z Bogiem” oraz taka, która „jest wywołana zjednoczeniem z Bogiem”.

Milczenie oczyszcza słowa, jest znakiem tajemnicy wynikającym z doświadczeń modlitewnych, efektem kontemplacji. Tomasz á Kempis w „O naśladowaniu  Chrystusa” przestrzegając przed nadmiarem wypowiadanych słów, zachęca do poskromienia języka, do zagłębienia się w ciszy, która otwiera na życie w Bogu. „Kto skłania się do głębi i sięga po sprawy ducha, powinien razem z Jezusem odchodzić od tłumu. Tylko ten bez szkody staje przed tłumem, kto umie pozostawać w ukryciu. Tylko ten bez szkody rozmawia, kto umie milczeć (...)”. Zatem z rozwagą wykorzystujmy „nieszczęsny” dar mowy.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki