Logo Przewdonik Katolicki

Międzykontynentalne fraternie

Magdalena Woźniak
Fot.

Bracia Wspólnoty z Taizé kojarzeni są przede wszystkim z małą wioską w południowej Francji. To jednak tylko ta bardziej zauważalna przez nas Europejczyków miejscowość, którą utożsamiamy z braćmi. Prawdą jest taka, że Wspólnota pomaga potrzebującym również na innych kontynentach.

Bracia Wspólnoty z Taizé kojarzeni są przede wszystkim z małą wioską w południowej Francji. To jednak tylko ta bardziej zauważalna przez nas – Europejczyków miejscowość, którą utożsamiamy z braćmi. Prawdą jest taka, że Wspólnota pomaga potrzebującym również na innych kontynentach.

 

[mała główka] O spotkaniach z młodymi na różnych krańcach Ziemi opowiada brat Marek z Taizé.

„Fraternie” – właśnie tak nazywamy małe wspólnoty naszych współbraci z Taizé, którzy żyją, pracują i modlą się na innych kontynentach. Takich 5-6-osobowych fraterni mamy cztery. Znajdują się w odległych od siebie miejscach: w północnej części Brazylii, Bangladeszu, Korei Południowej oraz w Senegalu w Afryce.

Dla brata Roger prócz pojednania chrześcijan bardzo ważna była solidarność z ubogimi i potrzebującymi, stąd też pomysł, aby część braci wyjechała wspierać ludzi poza Europą. Fraternie pomagają odkryć chrześcijanom na innych kontynentach ich zdolności, tworząc małe szkółki, gdzie mogą się uczyć i uczyć innych, czy też niewielkie zakłady pracy, aby mogli zarobić na swoje życie.

Bracia mieszkając w krajach poza Europą, bardzo często obcują z muzułmanami. To dla nas bardzo ważne doświadczenie. Życie wśród ubogich ludzi innych religii uczy nas, że tam, gdzie jest prostota, tam jest też autentyczne szukanie Boga, choć rozumianego w inny sposób.             

 

Zjednoczyć młodzież

Bracia, którzy mieszkają na innych kontynentach, próbują tam, gdzie się da, zorganizować spotkania dla młodzieży. Jest to możliwe przede wszystkim w Brazylii, gdyż jest to kraj chrześcijański, katolicki. Dość często odbywają się tam spotkania podobne do tych, jakie organizujemy w Europie. Nie zawsze jest to jednak możliwe.

W Bangladeszu zorganizowanie większego spotkania jest bardzo trudne, bo chrześcijanie są tam mniejszością. Na szczęście udało się znaleźć inną formę pomocy. Miejscowy biskup poprosił braci, aby zajęli się ludźmi niepełnosprawnymi, którymi nikt się nie zajmował. Bracia otoczyli więc troską tę grupę potrzebujących i nawet organizują im regularne pielgrzymki. W tym wszystkim wspierają ich ludzie zdrowi, a wśród nich także muzułmanie. Współdziałamy tam bardzo blisko ze wspólnotą L'Arche (Arka) Jeana Vaniera.

 

Wspólne zaangażowanie

Od czasu do czasu także i my – bracia mieszkający w Taizé, angażujemy się w organizowanie spotkań na innych kontynentach. Kiedy brat Roger jeszcze żył, takie spotkania odbywały się w różnych miejscach. Pierwsze odbyło się w Indiach, w Madrasie. To był początek lat 80. Biskup Thomas Manamparampil, odpowiedzialny wówczas za duszpasterstwo młodzieży z ramienia Konferencji Episkopatu Indii, zauważył, że młodym ludziom potrzebna jest duchowa formacja. Młodzi chrześcijanie w Indiach byli bardzo dobrze przygotowani do pracy społecznej, do alfabetyzacji ludzi, którzy nie potrafią czytać i pisać. Zajmowali się ludźmi w wioskach i ubogimi, ale odczuwali także potrzebę pogłębienia duchowego. Nasza forma modlitwy i biblijna formacja szybko się przyjęły. Tak zawiązały się więzi z chrześcijanami z Indii, którzy do dzisiaj wspierają także nas tutaj, w Europie, regularnie odwiedzając Taizé. To są ludzie bardzo entuzjastyczni i spontaniczni. U nich po prostu widać radość z tego, że są chrześcijanami. Potrafią także zachować wielką godność w sytuacjach nieraz bardzo trudnych doświadczeń. Świadectwa takiej radości i wytrwałości potrzebują dziś młodzi Europejczycy.

 

Wznowienie spotkań

Gdy brat Roger był już w starszym wieku, musieliśmy na jakiś czas przerwać spotkania w dalekich krajach, gdyż były dla niego zbyt uciążliwe. Teraz jednak organizację tych spotkań poza Europą na nowo podjął brat Alois, młody przeor.

W ostatnich latach takie spotkania odbyły się w różnych miejscach: w Indiach, ponownie w Kalkucie (w roku 1976 był tam przez kilka tygodni u Matki Teresy brat Roger), a potem w Boliwii - w diecezji, która położona jest najwyżej na świecie, bo na wysokości prawie 4000 metrów w miejscowości El Alto. Po raz pierwszy w zeszłym roku udało nam się zorganizować też większe spotkanie dla młodzieży w Kenii, w Nairobi.

W planie są już kolejne na innych kontynentach. W najbliższym czasie czeka nas, zapowiedziane przez brata Aloisa podczas spotkania europejskiego w Brukseli, spotkanie na Filipinach w Manili. Odbędzie się ono zaraz po spotkaniu w Poznaniu.

 


 

 

 

[…]Przychodząc na ziemię, Jezus objawił nieskończoną miłość Boga do każdego człowieka. A ofiarowując samego siebie aż do końca, wpisał Boże „tak” w głębię ludzkiej natury. Od zmartwychwstania Chrystusa nie możemy już więcej pogrążać się w rozpaczy nad światem czy nad nami samymi.

Od tego momentu tchnienie Boga, Duch Święty, został nam dany na zawsze. Przez swego Ducha, który mieszka w naszych sercach, Bóg mówi „tak” wszystkiemu, czym jesteśmy, nawet jeśli my sami nie uważamy się za godnych tego. Nigdy nie przestawajmy się wsłuchiwać w słowa proroka Izajasza: „Pan znajdzie w tobie swoje upodobanie, a twoja ziemia zostanie poślubiona”.

Zgódźmy się więc na to, kim jesteśmy, jak i na to, kim nie jesteśmy. Odważmy się tworzyć, nawet jeśli musimy zaczynać od tego, co nie jest całkiem doskonałe. Nawet jeżeli przytłacza nas ciężar życia, możemy je przyjmować jako dar, a każdy dzień jako jedyny i niepowtarzalny, dany nam przez Boga.

Tutaj, w Afryce, próby, przez które przechodzą ludzie, nie odbierają im poczucia godności. Trudności nie pozbawiają życia radości; powaga nie wyklucza możliwości rzucenia się w wir tańca. Tak wielu ludzi nie chce poddać się beznadziei. Często to kobiety stają na pierwszej linii; to one przyjmują na siebie wiele zadań w rodzinach i społeczeństwie, a czynią to z pomysłowością i wytrwałością.

Kiedy stajemy wobec złożoności otaczających nas problemów, wielkiego ubóstwa, niesprawiedliwości, groźby konfliktów, co możemy uczynić, by dzielić się nadzieją? Jakie formy zaangażowania są nam dostępne? A może wyjdziemy innym naprzeciw, w bardzo konkretny sposób, z wielką prostotą? Przekraczajmy podziały istniejące w naszych społeczeństwach! Idźmy do tych, którzy cierpią! Odwiedzajmy zepchniętych na margines i źle traktowanych!

Gdziekolwiek jesteśmy, szukajmy, sami lub z innymi, jak można pomóc w nieszczęściu. W ten sposób odnajdziemy Chrystusa tam, gdzie byśmy się Go nie spodziewali. On powstał z martwych i jest wśród nas. Poprzedza nas na drogach współczującej miłości. I już teraz przez Ducha Świętego odnawia oblicze Ziemi.

 

Fragment rozważania brata Aloisa podczas spotkania w Nairobi,

27 listopada 2008

 

 

 

 

 

„Wszyscy jesteśmy synami i córkami Boga. Wszyscy jesteście cenni”

kard. John Njue

arcybiskup Nairobi

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki