Stara maksyma: jak trwoga, to do Boga, znajduje po raz kolejny swoje potwierdzenie właśnie dziś. Bo wiara to najlepsza waluta czasów kryzysu. Dlatego amerykańskie kościoły, zbory i synagogi przeżywają prawdziwe oblężenie wiernych. Białe kołnierzyki i Czerwone szelki szukają tam duchowego pocieszenia i wsparcia...
Stara maksyma: „jak trwoga, to do Boga”, znajduje po raz kolejny swoje potwierdzenie właśnie dziś. Bo wiara to najlepsza waluta czasów kryzysu. Dlatego amerykańskie kościoły, zbory i synagogi przeżywają prawdziwe oblężenie wiernych. „Białe kołnierzyki” i „Czerwone szelki” szukają tam duchowego pocieszenia i wsparcia – także tego finansowego. „Siedzą, płaczą i wyglądają na wykończonych” – powiedział niedawno o swoich parafianach ks. Mark Bozzuti- Jones, proboszcz anglikańskiej parafii św. Trójcy leżącej na nowojorskim Wall Street. A przecież ci sami ludzie jeszcze do niedawna zarabiali prawdziwe krocie i trzęśli rynkami finansowymi od Londynu po Tokio. Dziś z większą niż do tej pory uwagą zaczynają wsłuchiwać się w to, co Kościół ma im do przekazania właśnie na obecne trudne czasy – być może pierwsze w ogóle takie czasy w całym ich dotychczasowym życiu.
Wbrew obiegowej opinii Kościół w swoim nauczaniu nigdy nie krytykował kapitalizmu jako takiego. Leon XIII czy Pius XII, choć dostrzegali minusy ustroju wolnorynkowego, nie traktowali go – w przeciwieństwie do socjalizmu czy tym bardziej komunizmu – jako systemu antyhumanitarnego. Wręcz przeciwnie, podkreślali, że wolny rynek, własność i wolność to elementy idące jak najbardziej w parze z chrześcijańskim personalizmem. Między bajki można więc włożyć historyjki o jakimś lansowanym rzekomo przez Kościół pomyśle trzeciej drogi ekonomicznej, mającej stanowić złoty środek między utopijnością socjalizmu a krwiożerczością kapitalizmu. Kościół traktuje bowiem kapitalizm jako najbardziej naturalny i najbardziej przyjazny człowiekowi system ekonomiczny. I kropka. Mimo to nadal bardzo często powielane jest błędne przekonanie, jakoby w nauczaniu Jana Pawła II znajdowały się bogate pierwiastki myśli socjalistycznej. Tymczasem to właśnie nasz Papież w encyklice „Centesimus annus”, jak żaden inny z jego poprzedników, jednoznacznie opowiedział się za gospodarką wolnorynkową, dostrzegając jej znaczenie dla normalnego funkcjonowania jednostki. „Współczesna ekonomia przedsiębiorstwa zawiera aspekty pozytywne, których korzeniem jest wolność osoby, wyrażająca się w wielu dziedzinach, między innymi w dziedzinie gospodarczej” – pisał Papież. Dyktowało mu to jego osobiste doświadczenie wyniesione z kilkudziesięciu lat życia w kompletnie niewydolnym systemie nakazowo-rozdzielczej gospodarki Peerelu. Rzecz jasna, Jan Paweł II nie był też aż tak ortodoksyjnym kapitalistą, aby nie dostrzegać konieczności ograniczenia w pewnych sytuacjach mechanizmu rynkowego. Furtkę dla interwencjonizmu państwowego widział w sprawach dotyczących dobra wspólnego. Zawsze też przestrzegał przed „dzikim” kapitalizmem, podkreślając, że w centrum każdego działania – także tego biznesowego – musi znajdować się człowiek. Potrzeba moralnego korzystania z każdej rzeczy. Nie pokładajcie zaufania w pieniądzu i bogactwie. Pomnażajcie dostatek, ale nie bądźcie krwiożerczymi rekinami – apelował wielokrotnie. Nadaremnie. Bo źródła dzisiejszego kryzysu finansowego biorą się nie tylko z fluktuacji giełdowych, ale właśnie z zatracenia tych podstawowych prawideł ludzkiego działania.
Repetytorium z Wojtyły
Kościół wyraźnie dostrzega, gdzie leżą źródła dzisiejszego kryzysu ekonomicznego. „System finansowy powinien być przedmiotem zatroskania człowieka i nie powinna nim kierować wyłącznie żądza zysku, gdyż w przeciwnym wypadku traci głowę” – napisała niedawno Rada do spraw Rodzinnych i Społecznych Konferencji Biskupów Francji w dokumencie „W sercu kryzysu: tworzyć kredyt, tworzyć zaufanie”. Podkreślono w nim, że obecna sytuacja „wzywa nas do zadania sobie pytań na temat naszego stylu życia, naszego stosunku do pieniędzy, naszego sposobu korzystania ze swych oszczędności i zaciągania kredytu”. W podobnym tonie wypowiedział się bp William Murphy z diecezji Rockville Centre w liście otwartym skierowanym do Kongresu Stanów Zjednoczonych oraz administracji prezydenta George’a Busha: „Działania ekonomiczne, nowe instytucje i środki zaradcze powinny mieć jako zasadniczy cel ochronę godności ludzkiego życia”. Zdaniem amerykańskiego hierarchy niezbędne do wyjścia z obecnego kryzysu jest sięgnięcie po ważne dla katolickiej nauki społecznej zasady solidarności i pomocniczości. Murphy zalecił też politykom zapoznanie się z nauką społeczną Jana Pawła II. „Kościół nie może wkraczać w techniczne mechanizmy rynków i bankowości. Jednakże wielkie wskazania jego nauki społecznej nic nie utraciły ze swej aktualności” – stwierdził z kolei bp Sánchez Sorondo, sekretarz Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Jego zdaniem wraz z globalizacją i „dostrzegalną bezsilnością nawet najpotężniejszych państw świata” rodzi się problem osiągnięcia dobra wspólnego w płaszczyźnie międzynarodowej. Tym bardziej że brakuje dziś instancji, która mogłaby o to zadbać. Głos w sprawie kryzysu zabrał także sam Benedykt XVI. Papież podkreślił, że kryzys finansowy jest dowodem na pustkę pogoni za pieniądzem. „W upadku wielkich banków, w znikaniu pieniędzy dostrzegamy, że są one niczym, że chodzi o realia drugorzędne, a kto na nich buduje, jakby budował na piasku” – stwierdził Ojciec Święty, odnosząc się do ewany p gelicznej przypowieści o dobrej i złej budowie. Wskazał przy tym, że tylko Słowo Boże jest jedyną wartością i fundamentem całej rzeczywistości. Cały chrześcijański świat czeka dziś jednak przede wszystkim na zapowiadaną jeszcze na ten rok nową encyklikę społeczną Benedykta XVI, której roboczy tytuł brzmi „Caritas in veritate” (Miłość w prawdzie). Jak ważny będzie to dokument, niech świadczy fakt, że watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone zapowiedział już, iż Papież nie będzie w nim powtarzać głównych założeń nauki społecznej Kościoła, lecz wprowadzi oryginalne elementy, zgodne z wyzwaniami naszych czasów. Trudno doprawdy o lepszy moment na to.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













