Papież ma rację

Z ks. dr. Robertem Nęckiem, rzecznikiem prasowym Archidiecezji Krakowskiej i wykładowcą nauki społecznej Kościoła, rozmawia ks. Piotr Gąsior
Czyta się kilka minut

Dlaczego wydana przed rokiem encyklika „Caritas in veritate” praktycznie przeminęła bez echa? Jest za trudna? Została wydana w okresie wakacyjnym?

– Czas nie odgrywa tu żadnej roli. Ojciec Święty Benedykt XVI chciał uczcić 40. rocznicę społecznej encykliki Pawła VI „Populorum progressio”, która przypadała na rok 2007. Mówił o tym niejednokrotnie sekretarz stanu, kard. Tarcisio Bertone. Niestety, nie udało się, gdyż przeszkodziły temu wielopłaszczyznowa globalizacja i kryzys ekonomiczno-finansowy w świecie. W kontekście kryzysu trzeba było poszerzyć analizę społeczną i wprowadzić pewne uzupełnienia.

Dlaczego przeminęła bez echa? Może dlatego, że Benedykt XVI w procesie rozwoju człowieka odwołuje się do sumienia i odpowiedzialności, czyli takich wartości, które nie znajdują powszechnego uznania we współczesnym świecie. Przypomina, że „nie można zaniedbywać bądź osłabiać tradycyjnych zasad etyki społecznej, takich jak przejrzystość, uczciwość i odpowiedzialność” (CV 36). 

A może Benedykt XVI stawia zbyt wysokie wymagania?

– Ojciec Święty przypomina, że chrześcijaństwo nie może być cynicznym pragmatyzmem, w którym liczą się jedynie efekty i błyskawiczna skuteczność. Istnieje konieczność zachwytu Ewangelią, która niesie ze sobą obiektywną wartość, nawet w obliczu życia niekończącego się sukcesem.

 

Podtytuł encykliki brzmi „O integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie”. Czy to nie jest zdanie sloganowe?

– To zdanie jest kluczowym w całym przesłaniu Ewangelii. Chrześcijaństwo miłości bez prawdy przybiera postać naiwności, mile widzianej przez tych, którzy lubią wykorzystywać. Takie chrześcijaństwo staje się miłe, ale we współżyciu społecznym marginalne. Natomiast prawda bez miłości staje się słaba i nieprzekonująca. Dodatkowo pojawiające się kłamstwo deprecjonuje miłość, bo czyż można kochać człowieka, okłamując go?

 

Które idee zdają się być jeszcze dla Ojca Świętego najważniejsze? A które – zdaniem Księdza – są obecnie najistotniejsze w polskim życiu społecznym?

– W dobie globalizacji sytuacja w jednym państwie wpływa na rozwój innych państw. Proszę popatrzeć na Grecję. Na jej kłopoty musi reagować cała wspólnota europejska, gdyż kryzys jednego państwa ma wpływ na rozwój innych państw. W tym kontekście Benedykt XVI podkreśla społeczny wymiar miłości połączony z prawdą o człowieku. Encyklika papieska ma wyjątkowe znaczenie kulturowe, gdyż wykazuje jawne sprzeczności: z jednej strony walczy się o ustawy chroniące małpy, a z drugiej strony dopuszcza się aborcję na każde żądanie. Sąsiad adoptuje psa, ale dziwi się, gdy jego sąsiadka adoptuje dziecko z domu dziecka. Mówi się o pokoju, a depta się prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Marzy się o rozwoju własnego kraju, a jednocześnie promuje się politykę antynatalistyczną, tak jakby bez dzieci dało się stworzyć jakąkolwiek przyszłość.

W polskiej rzeczywistości wiele do życzenia daje polska klasa polityczna. Wychodzi na jaw jej ubóstwo w wymiarze moralnym. Jeżeli się uważa, że klasa rządząca odzwierciedla poziom społeczeństwa, to znaczy że Kościół zobowiązany jest skupić się na pracy od podstaw poprzez prowadzenie formacji moralnej i kształtować ludzką tkankę społeczną. Dlatego papież przypomina, że miłość i prawda oczyszczają gospodarkę i politykę, nie odbierając im właściwej autonomii.

 

Czy wierzy Ksiądz w to, że rozmaite organizacje biurokratyczne przejmą się apelem o całkowitą przejrzystość finansową?

– Jest to pobożne życzenie. Przypominam, że jedną z głównych wad jest ludzka chciwość. Dlatego w sprawach finansowych – co pewien czas – muszą być przeprowadzane kontrole. Weźmy pod uwagę przykładowo kwestię opodatkowania. Nie chodzi jedynie o to, czy płacić podatki niskie lub wysokie. Problem tkwi w tym, czy fundusze ściągane w ramach podatków wykorzystywane są zgodnie ze sprawiedliwością i solidarnością.

 

A jak możemy zilustrować na konkretnych przykładach bardzo ciekawe stwierdzenie, że „kupno jest ZAWSZE aktem moralnym”?

– Typowym przykładem mogą być Chiny. Otóż w chińskich fabrykach masowo wykorzystuje się pracowników. Według badań pekińskiego uniwersytetu Renmin 80 proc. matek pracuje ponad siły jako wędrujące pracownice i widzą swoje dzieci raz lub dwa razy w roku. Chiński zakład włókienniczy płaci swoim pracownikom 10 centów za godzinę, aby towary uczynić bezkonkurencyjnie tanimi na rynku światowym, zagrażając rynkom w Europie i w USA. Kiedy zatem wejdziemy do sklepu – co słusznie zauważa abp Reinhard Marx w książce „Kapitał. Mowa w obronie człowieka” – i zobaczymy tanie dżinsy za parę złotych, to warto postawić sobie pytanie, dlaczego tak tanio? Przytoczę słowa monachijskiego arcybiskupa: „musimy o wiele bardziej uświadomić sobie swoją moc jako konsumentów i wraz z tym poczuć swoją odpowiedzialność. Kiedy za produktem jakiegoś przedsiębiorstwa kryją się łzy i krew współczesnych niewolników pracy, to jesteśmy moralnie zobowiązani tego produktu nie kupować, nie popierać naszym pieniądzem takich stosunków”. Zło zwycięża, gdy dobrzy ludzie nic nie robią.

Papież mówi ponadto: „Pozostając z dala od Boga, człowiek jest niespokojny i chory”. Proszę o komentarz…

– Wielkość naszego życia mierzy się wielkością codziennych wyrzeczeń w imię wiecznych wartości. Można zwiedzić wszystkie kraje świata i pozostać prymitywnym snobem, a można wyrazić wielkość poprzez dobrze wychowane dzieci i poprzez kochającą żonę obdarzoną głębokim uczuciem.  Bez odniesienia do Boga ludzkie życie staje się dryfowaniem po mieliźnie świata.  

 

Czy nie uważa Ksiądz, że forma wydawnicza, w jakiej od wielu już lat ukazują się dokumenty Kościoła, to w pewnym sensie styl retro? Mam na myśli np. zbyt długie rozdziały, brak śródtytułów czy wizualną „szarzyznę”. . .

– Rzeczywiście, współcześnie nawet najlepszy jakościowo produkt musi być elegancko opakowany i podany. Znajdzie uznanie, ale wpierw musi zaistnieć na rynku poprzez dobrze zrobioną reklamę. Prócz tego trzeba zdobyć się na wysiłek zachęcenia do czytania i przedstawienia, co tam jest takiego ciekawego, aby ktoś inny poczuł, że warto byłoby to kupić.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2010