Logo Przewdonik Katolicki

Trudna sztuka pomagania

Jacek Butlewski
Fot.

Ten ciepły posiłek otrzymany w jadłodajni przy ul. Niegolewskich w Poznaniu oznacza nie tylko zaspokajanie głodu, ale także umożliwia rozmowę, dzięki której można choć na chwilę zapomnieć o bieżących problemach i poczuć się jak w domu. Nie chcąc przeszkadzać w posiłku, obserwuję tych biednych ludzi, naznaczonych piętnem rozmaitych tragedii. Jedzą szybko,...









Ten ciepły posiłek otrzymany w jadłodajni przy ul. Niegolewskich w Poznaniu oznacza nie tylko zaspokajanie głodu, ale także umożliwia rozmowę, dzięki której można choć na chwilę zapomnieć o bieżących problemach i poczuć się jak w domu. Nie chcąc przeszkadzać w posiłku, obserwuję tych biednych ludzi, naznaczonych piętnem rozmaitych tragedii. Jedzą szybko, jakby obawiali się, że ktoś przeszkodzi im w obiedzie. A może są aż tak głodni? Moją uwagę przykuwa siostra zakonna, starająca się nawiązać kontakt z kobietą pochyloną nad zupą. – Jestem ciekawa, czy pani dzisiaj smakuje? – Tak – odpowiada kobieta odziana w zniszczony i poplamiony płaszcz. W czasie rozmowy okazuje się, że jest matką trójki dzieci i że przychodzi tu prawie codziennie. Jest niezamężna, nie wiadomo też, gdzie jest jej najstarsze, czternastoletnie dziecko. Być może jest u ojca. Młodsze zostały jeszcze w domu. Chwilę później siostra Bolesława Dębska (prowincjalna prowincji św. Józefa w Poznaniu) podchodzi do mężczyzny z poważnie uszkodzoną twarzą. Podejrzewam, że nie widzi na jedno oko, drugie ma mocno obrzmiałe, być może wskutek silnego uderzenia. – Co u pana słychać? Jak to dzisiaj z tym obiadkiem? – pyta wesołym głosem siostra. – Jest pan bezdomny? – Nie, nie. Mam mieszkanie... Tylko po prostu po wypadku nie mam pracy. – A co to był za wypadek? W pracy? – Nie. Samochodowy. Mężczyznę, prawdopodobnie ze względu na poważne oszpecenie, zwolniono z pracy i pozostawiono samego sobie. Jedyne, co może mu teraz dać społeczeństwo, to dwieście złotych zasiłku...


Służba ubogim


 Setki mniej czy bardziej dramatycznych historii można poznać, spędzając jeden dzień w takim miejscu. W Poznaniu funkcjonują trzy jadłodajnie prowadzone przez Caritas Archidiecezji Poznańskiej. W każdej z tego typu placówek ubodzy bez okazywania dokumentu, bez zbędnych pytań i bez spełnienia jakichkolwiek wymogów mogą liczyć na ciepłe i darmowe danie. Dla wielu bezdomnych to jedyny posiłek zjadany w ciągu dnia. W tego typu placówkach ruch nasila się zwłaszcza w czasie zimy, kiedy ciepły obiad może dosłownie uratować życie na przykład osobie pozbawionej dachu nad głową. W jadłodajni przy ul. Niegolewskich w Poznaniu każdy pracownik dokładnie wie, co ma robić. Jedna wolontariuszka zmywa naczynia, druga przygotowuje posiłki, trzecia wydaje jedzenie. – Dzisiaj wydajemy kaszankę i sałatkę ogórkowo-pomidorową – mówi pani Ewa. – Dziennie wydajemy 300, 400 posiłków. Nieraz tak szybko jedzenie się kończy, że musimy przygotować coś nowego. Pani Ewa wydaje też zestawy obiadowe dla osób, które z różnych przyczyn nie mogły przyjść do jadłodajni. Dzięki temu zwiększa się grono osób, do których trafia ciepły posiłek.


Wsparcie dla najbiedniejszych


 Wśród przychodzących każdego dnia do jadłodajni Caritasu są także osoby trudniące się żebractwem. Każdy z nas, spotykając takie osoby przed kościołami, w parkach czy na dworcu, zapewne niejednokrotnie zastanawiał się, czy udzielając pomocy, rzeczywiście pomaga. Paradoksalnie bowiem przekazując jałmużnę możemy także zaszkodzić. Poznańscy strażnicy miejscy znają przypadki młodych kobiet, które udawały staruszki w celu wyłudzenia pieniędzy. Wielokrotnie zdarzało się, że osoby zdrowe symulowały chorobę lub ciężkie uszkodzenie ciała, by wzbudzając naszą litość, wymusić na nas przekazanie pieniędzy, które były następnie przeznaczane np. na alkohol. – Nie powinniśmy ulegać panującej znieczulicy i twierdzić, że widok żebrzących na ulicy do niczego nas nie zobowiązuje i jest nam to obojętne – uważa ksiądz Waldemar Hanas, dyrektor Caritas Archidiecezji Poznańskiej. – Ale też z drugiej strony nie należy popadać w skrajność i być nadwrażliwym, nie zachowując odpowiedniego dystansu.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki