Poszukiwacz meteorytów

Ile cierpliwości potrzeba, żeby znaleźć meteoryt? Większość poszukiwaczy robi to dla pieniędzy, przeliczając każdy kosmiczny gram na złotówki. Krzysztof nie dość, że poświęca na to cały swój wolny czas, to w dodatku oddaje większość znalezionych okazów naukowcom z poznańskiego uniwersytetu. Dzięki jego znaleziskom geolodzy lepiej poznali historię upadku meteorytu na poznańskim...
Czyta się kilka minut

Ile cierpliwości potrzeba, żeby znaleźć meteoryt? Większość poszukiwaczy robi to dla pieniędzy, przeliczając każdy kosmiczny gram na złotówki. Krzysztof nie dość, że poświęca na to cały swój wolny czas, to w dodatku oddaje większość znalezionych okazów naukowcom z poznańskiego uniwersytetu. Dzięki jego znaleziskom geolodzy lepiej poznali historię upadku meteorytu na poznańskim Morasku. Badając kosmiczne bryłki, ustalili też m.in., że w Układzie Słonecznym nie występują żadne nowe pierwiastki oraz że w przestrzeni kosmicznej, podobnie jak na Ziemi, znajdują się cenne diamenty.

Aby zdążyć na spotkanie z nim, musiałem wstać o 5 rano, co nie zdarza mi się zbyt często. Przejechałem rowerem przez miasto i stawiłem się przed schroniskiem młodzieżowym na Strzeszynie. Z tego miejsca ruszymy na poszukiwania meteorytów. Mój rozmówca przygotowuje się do kolejnego pracowitego dnia, choć jego pracę trudno zaliczyć do kanonu tradycyjnych.

– Dostaliśmy od niego trzy rodzaje meteorytów, które znalazł na Morasku – opowiada portier ze schroniska. – Więc mamy taką małą schroniskową kolekcję – śmieje się. – Szukanie meteorytów to całe jego życie. Pracuje dorywczo, np. zbierając owoce, żeby zebrać środki na dalsze poszukiwania.

Ruszamy. Do miejsca poszukiwań mamy ponad pięć kilometrów. Pan Krzysztof jedzie przodem na niedawno zakupionym starym składaku.

W jego plecaku znajduje się sprzęt wykrywający meteoryty żelazne, a także saperka, magnes i termos z kawą. Spędza na poszukiwaniach cały dzień – wraca do schroniska dopiero na kolację.

Mijają minuty. Wykrywacz co chwilę „zgłasza”, że pod ziemią znajduje się metalowy obiekt. Mój towarzysz za każdym razem zabiera się do kopania, a następnie przeszukuje dołek bardzo silnym magnesem, ściągającym każdy, nawet najdrobniejszy metalowy przedmiot.

– Ludzie wyobrażają sobie, że znalezienie meteorytu to żaden problem i że wystarczy jedynie mieć dobry sprzęt – opowiada. – A tymczasem jest to bardzo trudne i wymaga cierpliwości. Zdarzało mi się, że przez całe tygodnie nie znajdywałem ani jednego meteorytu.

W ziemi obok meteorytów znajduje się mnóstwo metalowych śmieci, które wykrywa sprzęt poszukiwaczy: gwoździe, podkowy, monety, rozmaite blachy i folie to tylko niektóre „trofea”. Problem w tym, że większość z nich pozostawia znalezione śmieci z powrotem w ziemi. Mój rozmówca tymczasem, gdy po całym dniu zbierze już kilka kilogramów metalowych odpadków, odwozi je na wysypisko.

– Gdyby inni robili tak jak ja, to za kilka lat na Morasku nie byłoby już ani śmieci, ani meteorytów. Rozpoczęła się czwarta godzina poszukiwań. Powoli tracę cierpliwość i nadzieję, że coś kosmicznego wpadnie w nasze ręce. Tymczasem pan Krzysztof dopiero się rozgrzewa, choć siąpiący deszcz coraz bardziej daje się nam we znaki. Wykrywacz po raz kolejny wydaje dźwięk wskazujący, że tuż pod powierzchnią znajduje się niewielki metalowy przedmiot. Mój towarzysz kopie niewielką dziurę i ściąga magnesem oblepiony ziemią obiekt.

– No proszę! – ogląda dokładnie wydobytą bryłkę – Jest duża szansa, że to meteoryt. – Taki kruchy? – pytam. – Tak, on się tak dynamicznie rozsypuje. Po wielu godzinach i setkach fałszywych sygnałów, w końcu się udało!

– Musimy szukać dalej w tym miejscu – zarządza. Biorę do ręki kosmiczną drobinkę. Może będą kolejne!?

Pan Krzysztof chowa do kieszeni cenne znalezisko i nie zważając na niesprzyjającą aurę szuka dalej, minuta po minucie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu...

Ile cierpliwości potrzeba, żeby znaleźć meteoryt? Bardzo wiele. A wszystkim, którzy w codziennym życiu cierpliwość tracą zbyt prędko, polecam spędzić jeden dzień z poszukiwaczem meteorytów!

Krzysztof Socha - Z wykształcenia technik, z zamiłowania poszukiwacz meteorytów. Mieszka w małej miejscowości niedaleko Kielc, ale większość czasu spędza w miejscach upadków meteorytów, m.in. na terenie rezerwatu w Morasku. Jest typem samotnika, pochłoniętego bez reszty pasją, jaką jest zbieranie i dokumentacja kamieni kosmicznych. Znalazca największego polskiego meteorytu, który w chwili wydobycia ważył ponad 180 kilogramów. Od czterech lat współpracuje z geologami Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, którym udostępnia swoje znaleziska do badań.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2007