Logo Przewdonik Katolicki

Największa miłość

Natalia Budzyńska
Fot.

Jeden z najwspanialszych albumów w historii jazzu, a także żarliwa muzyka religijna tak opisują płytę A Love Supreme Johna Coltranea krytycy muzyczni. Miłośnicy jazzu dyskutują nad wyższością tej płyty nad Kind of Blue Milesa Davisa. Tyle że w nagraniu tej drugiej brał udział… Coltrane....









„Jeden z najwspanialszych albumów w historii jazzu”, a także „żarliwa muzyka religijna” – tak opisują płytę „A Love Supreme” Johna Coltrane’a krytycy muzyczni. Miłośnicy jazzu dyskutują nad wyższością tej płyty nad „Kind of Blue” Milesa Davisa. Tyle że w nagraniu tej drugiej brał udział… Coltrane. Zaledwie trzydziestotrzyminutowa suita „A Love Supreme”, która liczy sobie już 44 lata, wciąż tak samo silnie oddziałuje na słuchaczy swoim nowatorstwem, ale przede wszystkim duchową żarliwością. Nie ma chyba muzyka jazzowego, który by nie odwoływał się i nie inspirował twórczością Coltrane’a, a pojawiające się od czasu do czasu kolejne płyty z niepublikowanym dotychczas materiałem dowodzą, że ten nieżyjący od ponad czterdziestu lat genialny saksofonista ma jeszcze wiele do powiedzenia.


Jazzowa droga


 O innowacjach, jakie wprowadził do muzyki jazzowej John Coltrane, mówi się, że były nieporównywalne z żadnymi innymi. Po raz pierwszy w muzyce jazzowej użył saksofonu sopranowego, stosował głos jako tło dźwiękowe, eksperymentował z muzyką hinduską i miał swobodny stosunek do improwizacji. Uznawany jest za prekursora free jazzu, a przez niektórych za największego artystę jazzowego w ogóle. John Coltrane urodził się 26 września 1929 roku w Hamlet w Karolinie Północnej. Już w szkole zaczął uczyć się gry na klarnecie i saksofonie altowym, a w Filadelfii, gdzie się przeprowadził, zdobył stypendium w szkole muzycznej. Po odbyciu służby wojskowej grywał w różnych zespołach bigbandowych. Zwrócił na siebie uwagę oryginalną grą na saksofonie w 1955 roku w zespole Milesa Davisa. Wydaje się, że po kolejnych wspólnych nagraniach i koncertach Coltrane, który był pod wpływem Davisa, teraz chciał narzucać mu swoje pomysły i idee. Nagrywał też z innymi artystami, których intrygowało brudne brzmienie jego instrumentu. Dzięki tej niezwykłej aktywności artystycznej (tylko w roku 1957 Coltrane nagrał aż 21 płyt!) stał się najpopularniejszym hardpopowym saksofonistą tenorowym w Nowym Jorku. Współpraca z najlepszymi jazzmanami lat 50. – Milesem Davisem czy Theleniousem Monkiem – spowodowała, że wkrótce, jako już dojrzały muzyk, wykreował swój własny styl. Po okresie współpracy z Davisem Coltrane założył wreszcie swój własny zespół, kwartet, z którym nagrał najlepsze płyty. Perkusista Elvin Jones, pianista McCoy Tyner i basista Jimmy Harrison, świetni instrumentaliści, stworzyli razem wielką sztukę. „W kwartecie osiągnęliśmy najwięcej – wspomina Tyner. – Tam była właściwa jazzowa atmosfera. Jazz był bardzo osobisty i prawdziwy”. W tych czasach muzyka, jaką tworzył i wykonywał Coltrane, była różnorodna, bo obok awangardowych brzmień (na takich płytach, jak „The Avant Garde” czy „Africa Brass”) można było usłyszeć spokojniejsze, bardziej tradycyjne jazzowe czy wręcz bluesowe melodie („Ballads” i „Coltrane Plays Blues”). Coltrane zmarł w lipcu 1967 roku – w ciągu siedmiu lat poprzedzających śmierć stworzył muzykę, którą nazwać by można kamieniem milowym nowoczesnego jazzu. Zadziwiające, że nagrania pochodzące z lat sześćdziesiątych wciąż tchną świeżością i inspirują kolejne pokolenia muzyków.


Modlitwa Coltrane’a


Światem muzycznym wstrząsnęła płyta „A Love Supreme” nagrana z muzykami ze słynnego kwartetu. Coltrane kilka lat wcześniej doznał przebudzenia religijnego. W latach 50. był uzależniony od narkotyków i alkoholu, a potem przyszło uwolnienie, które – jak mówił sam artysta – było dziełem Boga. Płyta „A Love Supreme” miała być podziękowaniem Bogu za Jego miłość. We wkładce do płyty artysta zamieścił następujący list do słuchaczy: Chwała niech będzie Bogu, któremu należy się wielka chwała. Podążajmy za Nim ścieżką sprawiedliwości. Tak, to prawda, «szukajcie, a znajdziecie ». Tylko w Nim możemy poznać najcudowniejszy testament Jego miłości. W roku 1957 doświadczyłem, dzięki łasce Bożej, przebudzenia duchowego, które doprowadziło mnie do bogatszego i bardziej owocnego życia. W tym czasie, pełen wdzięczności, pokornie prosiłem o środki i przywilej uszczęśliwienia innych przez muzykę. Wydaje się, że Bóg udzielił mi tej łaski. CHWAŁA BOGU. Gdy upłynęło trochę czasu i wydarzeń nastąpił okres pytań bez odpowiedzi. Wkroczyłem w fazę, która wydawała się zaprzeczać obietnicom i oddalać się od wyznaczonej drogi, ale na szczęście, od czasu do czasu, dzięki pewnemu i miłosiernemu działaniu Boga, dostrzegam i ponownie doświadczam Jego WSZECHMOCY, a także naszej potrzeby i zależności od Niego. W tym momencie, chciałbym Wam powiedzieć, że COKOLWIEK SIĘ DZIEJE … TO TYM WSZYSTKIM JEST BÓG. JEST ŁASKAWY I MIŁOSIERNY. JEGO DROGI PEŁNE SĄ MIŁOŚCI, DZIĘKI KTÓREJ WSZYSCY J Ą JESTEŚMY. TO JEST PRAWDZIWIE Ę J – MIŁOŚĆ NAJWYŻSZA. J J Ten album jest moją ofiarą dla Niego. Próbą powiedzenia DZIĘKUJĘ CI, BOŻE przez naszą pracę, tak g ąp Ę jak robimy to też w naszych sercach i przez nasz język. Niech Bóg pomaga i umacnia wszystkich ludzi we wszelkich dobrych staraniach. Można o tej płycie rozmawiać, biorąc pod uwagę różne jej aspekty, można rozważać jej nowatorstwo, umieszczać ją w kontekście historycznym, muzykologicznym czy kulturowym. John Coltrane zdaje się mówić nam, że jest tu jednak coś więcej. W dźwiękach pragnął zawrzeć swoją wdzięczność Bogu. Poprzez muzykę chciał podzielić się z całym światem swoją „największą miłością”. Jestem pewna, że udało mu się to: modlitwa genialnego muzyka działa do dziś, przenosi w duchowy, metafizyczny wymiar.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki